Po pogrzebie 16-latki zabitej w Konstancinie policja ukarała żałobników

Polska
Po pogrzebie 16-latki zabitej w Konstancinie policja ukarała żałobników
Archiwum prywatne/ P
Trzy osoby ukarano mandatami, skierowano dwa wnioski do sąd i dwa do sądu rodzinnego (wobec dwóch nieletnich)

7 osób ukarano po poniedziałkowym pogrzebie 16-letniej Kornelii. Jej przyjaciele na Skwerze Kisiela w Piasecznie zapalili znicze przy jej zdjęciu. Wówczas pojawiła się policja, wzywając do zachowania odpowiednich odstępów od siebie. W sieci pojawiło się wiele komentarzy krytykujących policję Rzecznik policji z Piaseczna, odmówił nam komentarza: - Za dużo niepotrzebnych emocji się pojawiło.

Zabójstwo 16-letniej Kornelii wygląda na zaplanowane, a jego okoliczności przypominają egzekucję. Jak na początku maja ustaliły "Wydarzenia" Polsatu dziewczyna wyszła z domu z Martyną Sz., która zaprowadziła ją na parking w Konstancinie. Tam czekał Patryk B. 25-latek oddał z wiatrówki kilka strzałów w głowę ofiary, a następnie wraz z Martyną Sz. ją udusił. Rodzice Kornelii mają żal do policji.

 

Do zabójstwa doszło 11 lutego w Konstancinie pod Warszawą. Rodzice Kornelii następnego dnia poinformowali policję w Piasecznie, że ich córka nie wróciła na noc do domu. Jak twierdzą usłyszeli, że to pewnie młodzieńczy bunt i nastolatka wkrótce wróci do domu. Stało się niestety inaczej.

 

Jej ciało znaleziono 26 kwietnia 2020 r.

 

To była egzekucja 

 

Z ustaleń śledczych wynika, że Kornelia wyszła z domu z koleżanką Martyną Sz. i to właśnie Sz. zaprowadziła ją na jeden z parkingów w Konstancinie. Na nastolatki czekał 25-letni Patryk B.

 

Śledczy mówią, że to była egzekucja. Mężczyzna wycelował z broni pneumatycznej, z wiatrówki w głowę Kornelii i oddał kilka strzałów. Następnie wraz z Martyną Sz. przydusili ofiarę, by mieć pewność, że nie żyje. Jej ciało zakopali w rowie w lesie, a miejsce przysypali liśćmi. Odnalazła je przypadkowa osoba.

 

Wideo:"To była egzekucja, strzały w głowę". Nowe informacje ws. zabójstwa w Konstancinie 

  

 

ZOBACZ: Zabójstwo 16-letniej Kornelii. Dwie osoby zatrzymane

 

W poniedziałek odbył się w Piaseczni pogrzeb 16-latki. Po uroczystościach pogrzebowych przyjaciele i znajomi dziewczyny przeszli na Skwer Kisiela, gdzie zapalili znicze przy jej zdjęciu. Interweniowała policja. 

 

Policja: nie będziemy odnosić się do zdarzeń

 

- W związku ze stanem epidemicznym wezwaliśmy grupę osób do rozejścia się - powiedział polsatnews.pl rzecznik policji z Piaseczna nadkom. Jarosław Sawicki. 

 

Przyznał, że nie wszyscy posłuchali i mundurowi wylegitymowali 7 osób. - Trzy z nich otrzymały mandaty karne, wobec dwóch dorosłych osób skierowane zostały wnioski do sądu, a wobec dwóch nieletnich wnioski do sądu rodzinnego - sprecyzował nadkom. Sawicki. 

 

Podkreślił, że policja w żaden inny sposób nie odniesie się do zdarzeń, jakie miały miejsce po pogrzebie nastolatki. - Za dużo niepotrzebnych emocji się pojawiło - wyjaśniał. Dodał, że policja nie chce eskalacji, a dodatkowe komentarze nie są również - w tej trudnej chwili - potrzebne rodzinie zamordowanej dziewczyny. 

 

Rodzice mają żal do policji 

 

Przypomnieć należy, że rodzice zamordowanej Kornelii mają żal do policji o bezczynność i ignorowanie próśb o poważne potraktowanie zaginięcia córki. 

 

ZOBACZ: Wywieźli 16-latkę do lasu i brutalnie pobili kijem golfowym

 

Uczestnicy manifestacji zauważają w mediach, że było ich jedynie kilkunastu, a policjantów ponad dwukrotnie więcej. Uczestnicy marszu mieli krzyczeć: "Zobaczcie ile jest policji, jak trzeba było szukać Kornelii to jej nie szukali".  

 

- Uczestnicy mieli maseczki i stali w odstępach od siebie - zwracał uwagę adwokat i radny Michał Rosa w rozmowie z portalem piasecznonews.pl. - Policja twierdzi, że spontaniczne zgromadzenie jest nielegalne. Nie wprowadzono stanu nadzwyczajnego, który dawałby możliwość stosowania takiego zakazu - przekonywał Rosa.   

grz/ml/ piasecznonews.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze