"Wiem, że na pokładzie są Polacy". 6 tys. uwięzionych na statku w związku z koronawirusem

Świat
"Wiem, że na pokładzie są Polacy". 6 tys. uwięzionych na statku w związku z koronawirusem
Reuters
Pasażerowie nie mogą wyjść na ląd, dopóki nie zakończą się testy na obecność koronawirusa u dwóch pasażerów

Około 6 tys. osób nie może opuścić wycieczkowca Costa Smeralda, znajdującego się w Civitavecchia, ok. 80 km od Rzymu. Statkiem podróżowały dwie osoby z Hongkongu, u których podejrzewano zakażenie koronawirusem. Pierwszy test na jego obecność wykazał, że był to fałszywy alarm. - Wiem, że wśród uwięzionych pasażerów są Polacy - powiedział polsatnews.pl Marek Piksa, organizator rejsów wycieczkowych.

Chińczycy przybyli do Włoch w sobotę i tego samego dnia w mieście Savona wsiedli na pokład wycieczkowca. Później wystąpiły u nich problemy z oddychaniem i gorączka.

 

 

Jeden z użytkowników Twittera zamieścił zdjęcia z wnętrza statku. Widać na nich tłumy pasażerów, którzy oczekują na wyjście. Wokół statku pojawiły się wozy włoskich służb, m.in. policji.

 

 

 

Polacy na pokładzie statku

 

Para, u której podejrzewano zakażenie koronawirusem, przeszła badania. Wynik pierwszego testu był negatywny, co oznacza, że para z Hongkongu najpewniej nie jest zakażona "wirusem z Wuhan" - podał dziennik "Il Messaggero". 

 

 

- Wiem, że na pokładzie tego statku są Polacy. Bilety na ten rejs sprzedało kilka biur podróży - przekazał polsatnews.pl Marek Piksa, organizator rejsów wycieczkowych.

 

Natomiast Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas powiedział w RMF FM, że na Costa Smeralda jest 80 Polaków. 

 

Od rana pasażerowie nie mogą zejść z pokładu, a między załogą a lokalnymi władzami doszło do sporu na tym tle. Wczesnym popołudniem kapitan wycieczkowca ogłosił, że otrzymał zgodę na to, by pokład opuściło 1 140 pasażerów, którzy zakończyli rejs po Morzu Śródziemnym w porcie Civitavecchia.

 

Burmistrz nie pozwolił, by pasażerowie wyszli na ląd

 

Ludzie ci mieli opuścić jednostkę w czwartek rano, ale nie pozwolono im na to, gdy okazało się, że dwoje pasażerów z Hongkongu ma gorączkę. 

 

Kilka minut po tym komunikacie kapitana do portu przyjechał burmistrz miasta Ernesto Tedesco, który według relacji dziennika "La Repubblica" zaczął krzyczeć w kierunku załogi: - Czy wyście oszaleli? Kto wydał zgodę na opuszczenie pokładu? Zaprowadzę was do prokuratury, jeśli pozwolicie komuś wyjść, robicie to na własne ryzyko.

 

Zdaniem Piksy, mimo to pasażerowie "na pewno są pod dobrą opieką". - Jeżeli był komunikat, że nie mogą zejść na ląd, to zapewne korzystają ze wszystkich atrakcji na statku - stwierdził. 

 

  

 

Statek w tym tygodniu odwiedził Marsylię we Francji i hiszpańskie porty w Barcelonie i Palmie. W czwartek zatrzymał się w porcie Civitavecchia, na północ od Rzymu.

 

Costa Smeralda: pierwszy wycieczkowiec na ciekły gaz ziemny

 

Costa Smeralda to nowy statek; zwodowano go 6 grudnia ubiegłego roku. Jest zasilany ciekłym gazem ziemnym, co czyni go pierwszym na świecie wycieczkowcem, który wykorzystuje to paliwo - napisała gospodarkamorska.pl. 

 

 

Budowa statku pochłonęła 790 mln euro, a ceny biletów na 7-dniowy rejs zaczynają się od 419 dolarów. Costa Smeralda ma 337 metrów długości i 42 metry szerokości. Na jej pokład może wejść do 6,6 tys. osób, którzy zmieszczą się w ponad 2,5 tys. kabin. 

wka/ml/ PAP, polsatnews.pl, gospodarkamorska.pl, "Il Messaggero", RMF FM

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze