Ocalała z rzezi wołyńskiej: Niemcy i Sowieci pomogli nam bardziej niż AK

Polska
Ocalała z rzezi wołyńskiej: Niemcy i Sowieci pomogli nam bardziej niż AK
PAP/Leszek Szymański
- Nas już jest niewiele. Jesteśmy grupą sierot - mówiła szefowa Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu.

- Tylu było już ministrów sprawiedliwości, premierów, tylu było naprawdę wspaniałych ludzi i nikt nie zajął się tematyką Wołynia. Dla nas nigdy nie było czasu ani miejsca - mówiła Janina Kalinowska odbierając statuetkę Strażnika Pamięci 2019 w kategorii "Instytucja". Szefowa Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu zaapelowała także do premiera i szefa resortu sprawiedliwości.

Na warszawskim Zamku Królewskim w czwartek odbyła się gala wręczenia nagród "Strażnik Pamięci 2019". To inicjatywa tygodnika "Do Rzeczy", który nagradza osoby i instytucje w sposób szczególny dbające o odnowienie, przechowanie lub przywrócenie pamięci o ważnych wydarzeniach z przeszłości Polski.

 

Laureatem nagrody "Strażnik Pamięci" w kategorii "mecenas" zostały Polskie Linie Lotnicze LOT, jako "instytucję" nagrodzono Stowarzyszenie Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, a w kategorii "twórca" nagrodzono dramaturga, scenarzystę i felietonistę Wojciecha Tomczyka za "odwagę mówienia rzeczy najważniejszych".

 

Szefowa Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu Janina Kalinowska powiedziała, że Polacy, którzy przeżyli rzeź, żyją w Polsce jako "ludzie ostatniej kategorii".

 

- Niedawno było wymieniane ile to narodów wymordowali Niemcy, jaka liczba. Ile i w jakiej liczbie wymordowali Sowieci Polaków. Ale w tym momencie tak ciężko było wyliczyć, że powiedzmy około ponad 250 tys. wymordowane w okropny sposób (w rzezi wołyńskiej - red.)? Niemiec i Ruski mordowali humanitarnie, bo strzelali. Ukrainiec nie strzelał, rzadko kiedy. Ja tylko mogę podziękować Bogu, że moich rodziców zabił Ukrainiec z karabinu. To ja za to dziękuję Bogu całe życie swoje, że nie musieli cierpieć tak, jak inni. Ileż to dzieci zginęło w studniach, ile dzieci było nabite na sztachety, tego mało kto wie - mówiła.

 

ZOBACZ TEŻ: Prezydent Ukrainy ma zaproponować Andrzejowi Dudzie, jak wznowić ekshumacje ofiar rzezi na Wołyniu

 

"Nie wiem, ile mam lat"

 

Jak dodała, na pasku informacyjnym jednej z telewizji przeczytała, że "przez cztery lata była walka o prawdę historyczną". - Może tak, ale nie o Wołyń, nie o nas. O nas jakby zapomniał każdy rząd przez 30-kilka lat, od otrzymania tej wolności - stwierdziła.

 

Jak podkreśliła, "wielu Polaków zostało na Wołyniu uratowanych przez Niemca i partyzantkę sowiecką".

 

Na prezentacji przed wręczeniem Kalinowskiej nagrody była informacja, że w trakcie rzezi wołyńskiej późniejsza szefowa stowarzyszenia miała "prawdopodobnie 8 lat".

 

- To jest data przyjęta przez sąd. Ja nie wiem, ile ja mam lat, z jakiego domu pochodzi moja mama, bo świadkowie zeznali, że albo Rozwadowska, albo Zawistowska. Ja nie wiem wielu rzeczy, bo jak przyszli w nocy, kazali wyjść z domu. Zabili ojca, mamę, dwuletniego braciszka. Co on był winien? Co była winna moja mama, ojciec? Ginęli tylko dlatego, że władali mową polską, byli Polakami - mówiła.

 

Jak podkreśliła, "tylu było już ministrów sprawiedliwości, premierów, tylu było naprawdę wspaniałych ludzi i nikt nie zajął się tematyką Wołynia". - Dla nas nigdy nie było czasu ani miejsca. Są apele poległych, wyczytuje się wszystkich. No, nie wyczytuje się nawet takiego Zygmunta Rumla, który jako przedstawiciel rządowy został rozszarpany końmi - dodała.

 

ZOBACZ: MSZ Ukrainy potępia zbrodnię wołyńską, lecz nie godzi się na jej "upolitycznianie"

 

"Niemiec co najwyżej wysłał do roboty, a to ratowało życie"

 

Kalinowska powiedziała także, że obecnie Związek Ukraińców w Polsce "dostaje kupę pieniędzy na utrzymanie swojej działalności". - My jako stowarzyszenie niejednokrotnie te 20, 30, czy 50 zł musimy dołożyć - podkreśliła.

 

Jak dodała, stowarzyszenie sfinansowało także tablicę pamiątkową dot. Rumla. - Wisi w kościele wojskowym. Ksiądz kapelan co drugą niedzielę odprawia za darmo mszę za wymordowanych na Wołyniu i całych Kresach Wschodnich - powiedziała.

 

Kalinowska przypomniała także o miejscowości Swojczów. - Tam był kościół, niczym nasza Częstochowa. Ukraińcy wymordowali naród, kościół trzykrotnie chcieli zburzyć, za czwartym razem kościół runął, ale ocalał obraz Matki Boskiej Swojczowskiej, który znajduje się niedaleko Warszawy, w Otwocku w kościele. Ten obraz zabrała Ukrainka do knajpy, tam gdzie schadzali się banderowcy po wymordowaniu ludzi i radowali się. Rodzina polska zwróciła się do Niemca we Włodzimierzu i komendant wydelegował Niemców, pojechali z tą rodziną i ten obraz zabrali. Po wojnie AK przywiozła go do Otwocka - dodała.

 

Jak podkreśliła, "jeżeli ktoś zdołał się ocalić i był posterunek niemiecki, tam właśnie udawał się i Niemiec go nie zabił". - Co najwyżej wysłał na roboty do Niemiec, a to ratowało życie. Podobnie jak były walki samoobrony, to na pomoc przychodziła w danej miejscowości partyzantka sowiecka. Oni nam więcej pomogli, aniżeli naczelne dowództwo AK w Warszawie, które nie pozwoliło i nie dało możliwości obronienia nas - mówiła Kalinowska.

 

WIDEO: Całe przemówienie Janiny Kalinowskiej.

  

 

"Nie mamy żadnego wsparcia"

 

- Mnie to boli. Ja o pamięć wołam, o ekshumacje. Ksiądz biskup jest z nami. Ja pisałam do kurii biskupiej i prosiłam, żeby, na litość boską, przynajmniej raz do roku, 1 listopada we wszystkich kościołach w Polsce powiedzieć "Zdrowaś Maryjo" i "Wieczny odpoczynek" za wymordowanych na Wołyniu Polaków. Dostałam odpowiedź, że muszę się modlić codziennie - dodała.

 

ZOBACZ: IPN: ws. zbrodni wołyńskiej możliwe jest skuteczne oskarżenie sprawców

 

Jak stwierdziła, ocalali i ich bliscy nie mają żadnego wsparcia - ani finansowego, ani moralnego, ani duchowego "właśnie ze strony tylu rządów".

 

- Panie ministrze sprawiedliwości, błagam. Śledztwo rozpoczęła komisja ścigania zbrodni. Zakończcie to śledztwo. Te papiery gdzieś muszą być i uznajcie, że to było ludobójstwo, nie żadna wojna, żadne potyczki. To było ludobójstwo i to okropne - powiedziała.

 

Kalinowska zwróciła się także do premiera, aby "rząd jakoś otoczył nas opieką". 

 

- Dożywam starości i chciałabym, żeby z tego Wołynia zdjąć ten czarny woal, i żeby ten Wołyń nie szlochał, nie płakał i nie wołał: dzieci moje powstańcie z prochów i powiedzcie Polsce prawdę. Nas już niewiele jest. To jest grupa sierot, która musi to robić. Po to pan Bóg nas zostawił, żeby dzisiaj mówić Polsce prawdę - dodała.

zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze