Chciał żeby jego syn urodził się na amerykańskiej ziemi, więc sprowadził ją do Włoch

Świat
Chciał żeby jego syn urodził się na amerykańskiej ziemi, więc sprowadził ją do Włoch
Twitter/Tony Traconi

Amerykański żołnierz stacjonujący we Włoszech sprowadził ziemię ze swego rodzinnego Teksasu po to, by mógł powiedzieć, że to na niej urodził się jego syn. Historię tę opisał dziennik "Corriere della Sera".

- Chcę, by mój syn urodził się na teksańskiej ziemi - powiedział spadochroniarz z amerykańskiej bazy w Wenecji Euganejskiej na północy Włoch i poprosił o przysłanie jej z ogródka przy domu swych rodziców w Austin do miejscowości San Pietro in Gu koło Padwy, gdzie mieszka z żoną. Cała operacja kosztowała go ponad 200 dolarów. 

 


Ziemię, która przeszła wszelkie kontrole celne oraz bezpieczeństwa, przysłano w dużym plastikowym pojemniku.

 


"Ziemia z ogródka" - tak paczkę opisano w liście przewozowym. Zawartość tej przesyłki żołnierz postanowił położyć pod szpitalnym łóżkiem swej żony w chwili narodzin dziecka.

Charles Joseph "urodził się we włoskim szpitalu, na teksańskiej ziemi" - ogłosił niedawno świeżo upieczony ojciec w mediach społecznościowych.

 

 

Następnie poinformował, że pierwszą ziemią, jakiej stopami dotknął jego syn, była właśnie ta ze Stanów Zjednoczonych. 

 

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze