"Nie wiemy, czy ktoś gdzieś nie pozostał w górach". Premier po sztabie kryzysowym

Polska

- Bardzo wiele osób jest również w stanie szoku psychologicznego, w kiepskim stanie psychicznym, to wszystko zrozumiałe - powiedział w Zakopanem premier Mateusz Morawiecki po posiedzeniu sztabu kryzysowego po burzy w Tatrach. Po polskiej stronie gór zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieci.

Premierowi towarzyszył wojewoda małopolski Piotr Ćwik, marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski i burmistrz Zakopanego Leszek Dorula. Po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Zakopanem premier Mateusz Morawiecki spotkał się z dziennikarzami na krótkim briefingu.

 

- Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób. Z tego co wiemy dzisiaj cztery osoby nie przeżyły tych bardzo gwałtownych, bardzo nietypowych, bardzo rzadkich wyładowań burzowych, bardzo zmiennej pogody, która nastąpiła i doszło do zgonu czterech osób, dwójka dzieci i dwie osoby dorosłe - powiedział szef rządu.

 

Premier dodał, że w gotowości był również śmigłowiec policyjny - Black Hawk. Jego zdaniem "z punktu widzenia akcji ratowniczej, bazy sprzętowej, profesjonalizmu służb medycznych ratowniczych wszystko zostało zabezpieczone tak, jak trzeba".


Zaznaczył, że służby "w bardzo sprawny sposób przeprowadziły akcję ściągania wszystkich osób, które zostały poszkodowane". - I w szybkim tempie wszystkie te osoby zostały przetransportowane do szpitali - podkreślił Morawiecki. - Niestety niektóre osoby są w bardzo ciężkim stanie, więc wszystko w rękach lekarzy - dodał. 

 

"Kontynuacja od samego rana"

 

- Akcja trwa, na pewno w tym sensie, że my nie wiemy, czy ktoś gdzieś nie pozostał w górach. Nie wiemy, czy jacyś turyści, jacyś ludzie nie są jeszcze gdzieś, w jakichś innych miejscach - powiedział Morawiecki.

 

Zwrócił uwagę, że istnieje ryzyko, że "te gwałtowne wyładowania spowodowały, że ludzie gdzieś utknęli, osunęli się w żleby". - Dlatego ta akcja będzie od samego rana jutro kontynuowana - wyjaśnił premier.

 

- Miejmy nadzieję, że ta akcja poranna jutrzejsza nie przyniesie żadnych dodatkowych złych wieści - podkreślił.

 

- Wszystkie służby: i policja, i państwowa straż pożarna, i ochotnicza straż pożarna, również straż graniczna działają. Będą całą noc tutaj dyżury - mówił, dodając, że w pogotowiu znajduje się "kilkudziesięciu czy stu kilkudziesięciu funkcjonariuszy". - Jutro od rana rusza ponownie akcja, żeby upewnić się, że wszyscy są cali i zdrowi - dodał.

 

Premier przyznał, że rozmawiał już z naczelnikiem TOPR. - TOPR ma wszelkie środki, które są potrzebne do prowadzenia tych akcji - podkreślił Morawiecki. Dodał, że "w sytuacji, gdy trzeba będzie uzupełnić środki - to rozmawiałem już z panem naczelnikiem o takich koniecznościach".

 

- To budżetowo jest oczywiście sprawa w tym wypadku drugorzędna. Jesteśmy gotowi na wszelką pomoc finansową. Najważniejsze, żeby uratować ludzi - podkreślił premier

 

80 strażaków i ponad 100 policjantów

 

80 strażaków Państwowej Straży Pożarnej i druhów Ochotniczych Straży Pożarnych, a także ponad 100 policjantów brało udział w akcji ratunkowej w Tatrach po gwałtownej burzy, w której po polskiej stronie gór zginęły cztery osoby - powiedział w czwartek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Zakopanem.

 

 

- Chciałbym podziękować wszystkim służbom, które od początku podjęły akcję ratowniczą, w szczególności ratownikom TOPR oraz służbom podległym MSWiA - mówił

 

Sekretarz stanu powiedział, że kierownictwo MSWiA od samego początku akcji ratowniczej było w kontakcie ze służbami i z wojewodą małopolskim.

 

- Pomimo że o tej porze roku w okolicach Zakopanego ruch drogowy jest utrudniony, dzięki sprawnej pracy polskiej policji na miejscu można było skutecznie przeprowadzić akcję ratunkową. Osoby, które potrzebowały pomocy, szybko ją otrzymały - dodał Szefernaker.

 

W czwartek, w wyniku gwałtownej burzy w Tatrach zginęły cztery osoby po polskiej stronie gór. Natomiast, jak podało słowackie pogotowie górskie Horska Zachranna Slużba (HZS), po południowej stronie gór zginęła w czwartek jedna osoba. Rannych zostało natomiast kilkadziesiąt osób.

 

"Wszyscy oczekują wsparcia, zarówno poszkodowani jak i ci, którzy ratują"

 

- Przyjechałem do Zakopanego, aby zadeklarować wsparcie finansowe na sprzęt, który uległ podczas akcji ratowniczej zniszczeniu. Województwo wesprze finansowo wszystkie służby ratownicze, aby ich sprzęt odtworzyć. Wszyscy oczekują wsparcia, zarówno poszkodowani jak i ci, którzy ratują, bo przecież oni dokonują wielkich rzeczy. Jest to z ich strony wielki wysiłek i poświęcenie – powiedział Kozłowski.

 

Nie padły jednak konkretne deklaracje kwotowe.

 

- To wielka tragedia. W tej chwili ważne jest, aby służby ratownicze w pełni pomogły osobom, które tej pomocy potrzebują, bo tych poszkodowanych jest już ponad 80 – mówił marszałek.

 

Piorun prawdopodobnie uderzył w łańcuch

 

Jak przekazał wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Filip Zięba, do tragedii doszło w rejonie Giewontu. Podczas burzy piorun miał uderzyć w łańcuch na szlaku na Giewont, którego trzymają się turyści wchodząc na szczyt góry.

 

Metalowy krzyż na szczycie Giewontu często przyciąga wyładowania atmosferyczne. Przebywanie tam podczas burzy jest niebezpieczne, podobnie jak wędrowanie szlakami, które są uzbrojone w łańcuchy pomocnicze. 

 

Wyrazy współczucia m.in. od prezydenta Dudy i ambasador USA

 

"Potworna burza w Tatrach. Zakopiańczycy mówią, że od kilkudziesięciu lat nie było takich wyładowań atmosferycznych nad górami. Wielu turystów zostało poszkodowanych. Trwa akcja ratunkowa. Wyrazy współczucia dla wszystkich dotkniętych kataklizmem" - napisał prezydent Andrzej Duda na Twitterze. 

 

 

Tragedia w Tatrach mogła dotknąć każdego z nas, teraz najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa i wsparcia ofiarom i ich rodzinom - napisał w czwartek na Twitterze lider PO Grzegorz Schetyna. "Oby akcja ratunkowa mogła się jak najszybciej zakończyć" - dodał.

 

 

"Usłyszałam właśnie o tragedii w Tatrach. Wyrazy ogromnego współczucia dla rodzin ofiar. Poszkodowanym życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia" - napisała ambasador USA w Warszawie.

bas/luq/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze