Areszt dla byłego dyrektora ds. kredytów w Plus Banku

Polska

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ zdecydował o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie dla Marka W., byłego dyrektora ds. kredytów w Plus Banku. To areszt warunkowy - W. po wpłaceniu 150 tys. złotych zabezpieczania, będzie mógł przebywać na wolności.

Marek W., nawet w przypadku wpłacenia 150 tys. złotych, będzie miał zakaz opuszczania kraju. - Zdaniem prokuratury sąd nie powinien podjąć tak łagodnej decyzji względem Marka W. To jedna z kluczowych osób w śledztwie dot. narażenia na szkodę Plus Banku, a także wyłudzenia pieniędzy ze Skarbu Państwa w postaci nienależnego zwrotu podatku VAT - informuje reporter Polsat News Piotr Witkowski.

 

Zdaniem prokuratorów, Marek W. nie współpracował podczas przesłuchania. Miał też unikać odpowiedzi na "kluczowe pytania". Prokuratura zapowiada zażalenie na decyzję sądu.

 

- Poręcznie majątkowe w kwocie 150 tys. złotych nie jest wystarczające, żeby zachować prawidłowy tok postepowania. Będziemy się domagać środka izolacyjnego - zapewnił rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

 

Obrona również zapowiada odwołanie od decyzji. - Sąd nie uwzględnił w pełnym zakresie wniosku prokuratury, podzielił też częściowo argumentacje obrony - poinformował obrońca Marka W. Adrian Borkowski.

 

"Co najmniej 50 mln złotych szkody majątkowej"

 

Śledztwo prowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne dotyczy podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości co najmniej 50 mln zł w mieniu banku, w związku z udzieleniem kredytu na zakup centrum wystawowego w Opolu. Następnie odraczano terminy spłaty należności poprzez aneksowanie umowy kredytowej ukrywając tym samym straty banku. Dodatkowa kwota wyłudzeń dotyczy VAT i działania na szkodę Skarbu Państwa przez przedstawicieli mazowieckiej spółki i miała sięgnąć 23 mln zł.
 
Wśród zatrzymanych wcześniej przez CBA byli prezesi i członkowie zarządu, dyrektor oraz pracownicy banku komercyjnego - Plus Banku, a także byli i obecni prezesi spółek z woj. mazowieckiego - z Warszawy i Radzymina.
 
50 mln zł kredytu udzielono najprawdopodobniej pomimo braku zdolności kredytowej i bez ustanowienia szczególnej formy zabezpieczenia jego spłaty. 
 
W związku z pozorną transakcją nabycia nieruchomości w Opolu postępowanie obejmuje także działanie na szkodę Skarbu Państwa przez przedstawicieli mazowieckiej spółki. Chcieli oni w ten sposób uzyskać nienależny VAT w wysokości 23 mln zł - podał w środę naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski. - Sprawa ma wiele wątków i rozwija się - dodał.

 

Areszty i poręczenia majątkowe

 

W śledztwie dotyczącym udzielenia kredytu i próby wyłudzenia VAT CBA zatrzymało we wtorek, 8 lipca osiem osób. Wśród nich znaleźli się prezesi i członkowie zarządu, dyrektor, pracownicy Plus Banku oraz byli i obecni prezesi spółek z woj. mazowieckiego. Prokuratura postawiła im zarzuty.

 

Jako pierwsze o sprawie informowało "Państwo w Państwie".


11 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ zdecydował o areszcie dla Adama K., byłego prezesa spółki, która zaciągnęła kredyt w Plus Banku na budowę centrum konferencyjno-handlowego DomExpo w Opolu. Sąd zastosował też środki zapobiegawcze względem 5 innych zatrzymanych w tej sprawie osób.

 

- Wobec byłego prezesa banku Tomasza K. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy, ale z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 250 tys. zł łącznie z zakazem opuszczania kraju. Wobec Przemysława S. także zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania z możliwością jego zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i także z zakazem opuszczania kraju. Wobec Bartłomieja S. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, wobec Marka Z. poręczenie w wysokości 50 tys. zł, a wobec Ewy S. poręczenie w wysokości 20 tys. zł - poinformował Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

 

Szereg skrajnie niekorzystnych umów

 

Spółka potrzebowała kredytów na budowę centrum konferencyjno-handlowego DomExpo w Opolu. Prezes spółki, do której należy centrum

zawarł szereg skrajnie niekorzystnych dla niej umów. Między innymi dlatego centrum znalazło się w trudnej sytuacji finansowej.

 

Gdy bank, który nie otrzymywał spłat swoich kredytów, zaczął starać się o licytacje obiektu, prezes spółki złożył wniosek o ogłoszenie upadłości. W ten sposób utrudnił odzyskanie pieniędzy przez bank. Upadłość pozwoli jednak nadal kontrolować nieruchomość przez tych samych ludzi, którzy doprowadzili do jej finansowej zapaści.

 

Centrum podpisało umowy najmu lub dzierżawy ważne nawet do 2037 roku ze spółkami, które były osobowo i kapitałowo powiązane ze spółką będącą właścicielem DomExpo. Dzięki upadłości ludzie, którzy zarządzają spółką, nadal będą czerpać z niej korzyści. "Państwo w Państwie" ustaliło, że syndyk może zarobić w tym postępowaniu upadłościowym około 450 tys. zł.

 

Teraz bank zamiast odzyskać swoje należności w drodze licytacji, będzie musiał czekać na koniec upadłości.

 

Ekipa "Państwa w Państwie" była w siedzibie firmy księgowej, aby porozmawiać z Adamem K., który był prezesem spółki. Zdenerwowany mężczyzna, który przebywał w pomieszczeniach firmy księgowej wypychał reporterów z biura.

bas/prz/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze