Groźne chemikalia w Borkowicach. Podejrzani o ich przywiezienie mogą iść na pięć lat za kraty

Polska
Groźne chemikalia w Borkowicach. Podejrzani o ich przywiezienie mogą iść na pięć lat za kraty
Polsat News

Osiem osób stanie przed sądem za przywiezienie do Borkowic (woj. mazowieckie) ponad tysiąca ton toksycznych odpadów. Niebezpieczne substancje odkryto pod koniec listopada w magazynach nieopodal szkoły. Wstępne analizy odpadów wykazały, że mogą należeć m.in. do niebezpiecznej rodziny trichloroetenu. Mieszkańcy domagali się ich szybkiego usunięcia, ponieważ obawiali się swoje zdrowie i życie.

Zatrzymani pochodzą z Mazowsza i Wielkopolski. Wśród nich jest jedna kobieta. Trzon grupy stanowiły cztery osoby, które nielegalnie składowały odpady niebezpieczne w innych miejscach Polski, m.in. w Toruniu czy w Osiecku (pow. otwocki).

 

Policjanci zabezpieczyli też nieruchomości warte ok. 7 mln złotych na poczet przyszłych kar.

  

Zagrożenie dla ludzi i środowiska

 

Pojemniki z odpadami nie miały żadnych oznaczeń, które pozwoliłyby na identyfikację ich składu chemicznego ani miejsca pochodzenia. Radomska prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. 

 

Wstępne analizy substancji wykazały, że mogą należeć m.in. do rodziny trichloroetenów czyli substancji, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu osób przebywających w ich pobliżu. Mogą także powodować zanieczyszczenie środowiska, w tym powietrza i gleby.

 

"Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było składowanie odpadów niebezpiecznych. Grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności" - poinformowała policja.

 

Mieszkańcy obawiają się trucizny

 

Mieszkańcy Borkowic obawiali się, że groźne składowisko zagrozi ich życiu i zdrowiu. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w grudniu wniósł do wójta o natychmiastowe zobowiązanie posiadacza odpadów do ich usunięcia. Niebezpieczne substancje pozostały jednak w miejscu składowania.

 

-  Koszt usunięcia tych odpadów to około 3-3,5 mln zł. Ale nie możemy za to zapłacić, bo magazyn znajduje się na terenie prywatnym. Z kolei właściciel mówi, że wynajął go komuś innemu - powiedział polsatnews.pl wójt gminy Robert Fidos.

 

W kwietniu z powodu zagrożenia dla zdrowia, uczniowie ze szkoły w Borkowicach zostali przeniesieni do innych placówek. Magazyn z chemikaliami znajdował się bowiem tuż obok szkolnego boiska.

 

Dzieci do dziś nie wróciły do swojej szkoły.

pgo/wka/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze