PSL tworzy Koalicję Polską. Szefowie regionów podzieleni

Polska
PSL tworzy Koalicję Polską. Szefowie regionów podzieleni
PAP/Radek Pietruszka

Prezesi zarządów wojewódzkich PSL, pytani o stanowisko w sprawie formuły startu ludowców w jesiennych wyborach są podzieleni: deklarują się jako zwolennicy szerokiej koalicji z udziałem PO lub jako zwolennicy jednolitego bloku wokół PSL.

Podczas ostatniego, sobotniego posiedzenia Rada Naczelna PSL ogłosiła zamiar tworzenia w najbliższych wyborach Koalicji Polskiej jako bloku ugrupowań, którym bliskie są "wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe".

 

Jednocześnie zdecydowała, że w ciągu trzech tygodni - do 20 czerwca - w powiatowych i wojewódzkich strukturach partii ma się odbyć dyskusja: wystartować w wyborach samodzielnie czy w koalicji. W wyborach do Parlamentu Europejskiego PSL startowało w ramach Koalicji Europejskiej z PO, SLD, Nowoczesną i Zielonymi.

 

PAP zapytała szefów zarządów wojewódzkich PSL, jakie poglądy w sprawie formuły startu dominują w ich regionach oraz jakie sami mają w tej sprawie stanowisko. Opinie były zróżnicowane - cześć opowiedziała się wyraźnie za kontynuacją Koalicji Europejskiej, inni za koalicją, ale bardziej jednolitą ideowo, niektórzy za samodzielnym startem, jednak większość nie chciała ujawnić swojego poglądu, zdając się na stanowisko lokalnych gremiów statutowych.

 

"Przywrócić w kraju wartości demokratyczne"

 

Szef świętokrzyskiego PSL i wiceprezes partii Adam Jarubas uważa, że w jesiennych wyborach do polskiego parlamentu jego ugrupowanie powinno budować szerszy front. Choćby po to, dodał, żeby "przywrócić w kraju wartości demokratyczne" i walczyć z PiS. - Format KE, pewnie nie doskonały, bo jak się tworzy z różnorodnych podmiotów koalicję, to pewnie nie zawsze wszystko wychodzi, natomiast moim zdaniem nie było innej drogi i warto z tego wyciągnąć też wnioski na jesień - podkreślił Jarubas.

 

- Zrobimy tak, jak postanowi rada naczelna Stronnictwa; do tego się podporządkujemy bez względu jaka ta decyzja będzie - powiedział prezes zachodniopomorskiego PSL Jarosław Rzepa.

 

Zaznaczył zarazem, że on opowiada się za startem Stronnictwa w koalicji, a dla PSL "PO jest najbardziej oczywistym koalicjantem". Szef zachodniopomorskich ludowców przypomniał, że PSL przez 26 lat nie miało posła z Pomorza Zachodniego. Jak dodał, "na końcu liczy się skuteczność, a skuteczność upatruję w możliwości startu w liście, która będzie brała mandaty".

 

"Brak skrętu w lewo"

 

- Szykujemy się na każdy wariant. Mamy już gotowe wstępne listy w przypadku samodzielnego startu. Rekomendacje naszych struktur wojewódzkich podejmie zarząd wojewódzki jeszcze w czerwcu. W województwie opolskim KE osiągnęła satysfakcjonujący wynik i jesteśmy skłonni powtórzyć start w podobnej formule jesienią. Wiele kwestii pozostaje do dogadania z koalicjantami. Warunkami brzegowymi będzie na pewno brak skrętu w lewo oraz uwzględnienie naszych postulatów programowych - uważa Marcin Oszańca, rzecznik opolskich struktur PSL.

 

Nieoficjalnie część działaczy PSL mówi wprost, że pójście w koalicji z PO może oznaczać koniec partii, ale jest szansą na utrzymanie stanowisk przez czołowych działaczy PSL zatrudnionych np. w urzędach marszałkowskich.

 

Szef śląskich struktur PSL Stanisław Dąbrowa powiedział, że 24 czerwca zbiorą się zarząd wojewódzki i prezydium zarządu wojewódzkiego Stronnictwa, które wypowiedzą się ws. ew. samodzielnego startu ludowców w wyborach. - To muszą określić struktury statutowe. Są głosy różne - i takie, które chcą, aby była szersza koalicja i takie, które twierdzą, że lepiej byłoby, gdybyśmy szli samodzielnie - wskazał Dąbrowa.

 

"Samodzielnie od samego początku"

 

- Ja jestem zwolennikiem bardziej poszerzonego działania, niż samodzielnego. Jeżeli, to trzeba było iść samodzielnie od samego początku" - ocenił Dąbrowa. "Ale to struktury przegadają, przegłosują - wtedy stanowisko wszystkich członków rady naczelnej z woj. śląskiego będzie takie samo - zastrzegł szef śląskiego PSL.

 

Prezes PSL w regionie kujawsko-pomorskim poseł Zbigniew Sosnowski już kilka dni po ogłoszeniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego wskazywał, że jego zdaniem powinna zostać stworzona koalicja centrowa wokół PSL przed jesiennymi wyborami do polskiego parlamentu.

 

W rozmowie potwierdził, że jest zwolennikiem pomysłu Koalicji Polskiej zbudowanej wokół PSL. - Widać wyraźnie, że wyborcy źle odebrali naszą rolę w Koalicji Europejskiej. Prawdą jest, że umawialiśmy się na program do PE, ale na pewno nie umawialiśmy się na walkę z Kościołem katolickim, a mimowolnie zostaliśmy w to wplątani - podkreślił Sosnowski.

 

Dodał, że być może Koalicja Polska będzie nazwą używaną w języku potocznym, a wszystkie byty polityczne w niej zgromadzone będą startowały z list PSL, bo wtedy próg wyborczy jest pięcioprocentowy, a nie wynosi 8 proc. - Obecnie przecież też rządzi Zjednoczona Prawica, a wszyscy startują z list PiS - stwierdził Sosnowski. Podobny pogląd prezentuje inny członek kujawsko-pomorskich władz PSL Eugeniusz Kłopotek.

 

Zwolennikiem budowania przez PSL-Koalicji Polskiej jako formacji o charakterze chadecko-ludowo-demokratycznym na jesienne wybory parlamentarne jest również prezes pomorskiego PSL Krzysztof Trawicki.

 

"Po co nam takie przymierze z diabłem"

 

- Podczas ostatniej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego skręciliśmy w ramach Koalicji Europejskiej za bardzo w lewo. Jako kandydat PSL byłem głównie atakowany. Ludzie prawie o nic innego mnie nie pytali, jak tylko o to, co ja robię "w takim towarzystwie" i "po co nam takie przymierze z diabłem". To na pewno zraziło część naszych członków. Nie było prawie żadnej dyskusji o programie" - powiedział Trawicki.

 

Lider regionalnych struktur PSL w Wielkopolsce Andrzej Grzyb mówił tuż po ogłoszeniu wyników wyborów do PE, że jeszcze przed wyborami regionalne struktury partii zdecydowały o poparciu udziału PSL w koalicji, która wystartuje w wyborach do PE z zastrzeżeniem, że do wyborów samorządowych Stronnictwo powinno pójść samodzielnie.

 

Również w kuluarach obrad rady naczelnej powtarzał, że obowiązuje decyzja wielkopolskich struktur Stronnictwa, a to oznacza że jesienią PSL powinno startować pod własnym szyldem.

 

Także prezes PSL w powiecie kaliskim Krzysztof Grabowski powiedział, że jest za indywidualnym startem ludowców w wyborach parlamentarnych. - Na nasze listy przyjmiemy także osoby, który popierają najważniejsze dla nas wartości chrześcijańskie, katolickie i ludowe - zaznaczył. Prezes ludowców w Kaliszu Jan Kłysz podkreślił, że dla PSL w jesiennych wyborach do parlamentu najważniejszą rzeczą jest zachować własną tożsamość.

 

"Usiłowali wmówić społeczeństwu, że jesteśmy tacy sami"

 

- W ostatnich wyborach nasi przeciwnicy polityczni usiłowali wmówić społeczeństwu, że jesteśmy tacy sami, jak liberałowie i socjaliści. To nie była i nie jest prawda. Musimy to pokazać przez najbliższe miesiące. Mamy własne pomysły do zaoferowania społeczeństwu i będziemy je ogłaszać oraz przekonywać do nich Polaków. Takim sztandarowym pomysłem jest np. emerytura bez podatku. Ale są i inne - powiedział.

Zdaniem Jana Kłysza "odpowiedź, jak PSL zachowa się, czy też jak powinna zachować się w najważniejszych wyborach tego roku, wydaje się być oczywista".

 

Paweł Gancarz, szef dolnośląskich struktur PSL zaznaczył, że w najbliższych dniach odbędą się spotkania lokalnych działaczy partii, na których będą prowadzone rozmowy dotyczące oceny wyborów europejskich i startu w wyborach parlamentarnych.

 

- Ja osobiście nie jestem przekonany na razie do żadnego z rozwiązań - ani do startu PSL-u samodzielnie, ani w koalicji - powiedział Gancarz. Dodał, że z jednej strony jest "sfera emocjonalna, czyli własny szyld" , a z drugiej pobudki racjonalne "czyli dwubiegunowość polskiej sceny politycznej". - Ciężko jest jednoznacznie opowiedzieć się za którymś z rozwiązań i stąd te dyskusje w regionie, bo inaczej sprawa wygląda z pozycji Warszawy, a inaczej z pozycji gmin - powiedział Gancarz.

 

Szef PSL na Warmii i Mazurach Gustaw Brzezin mówił, że sprawa dotycząca samodzielnego startu ludowców w jesiennych wyborach parlamentarnych nie jest jednoznaczna. - Dojrzałe podejście do kwestii wymaga jak najszerzej analizy tematu, która zresztą wciąż jest prowadzona. To decyzja wyjątkowo ważna, a kluczem do jej podjęcia jest szeroka dyskusja - wskazał. W jego ocenie specyfika ordynacji wyborczej do Senatu powinna jednak zachęcać do postawienia na wspólnego, silnego kandydata.

 

Szef ludowców w woj. łódzkim Dariusz Klimczak zaznaczył, że kwestia dotycząca startu w wyborach parlamentarnych będzie jednym z głównych punktów zaplanowanego na 24 czerwca zarządu wojewódzkiego.

 

"Konsultacje ze wszystkimi prezesami powiatowymi i gminnymi"

 

- To będą konsultacje ze wszystkimi prezesami powiatowymi i gminnymi. W ich trakcie określimy się, w jakim kierunku - czy samodzielnie, czy w szerszej koalicji - chcemy iść do wyborów. Część rozmów na ten temat już się rozpoczęła, bo w poniedziałek mieliśmy zebranie, na którym podsumowaliśmy start w eurowyborach w ramach Koalicji Europejskiej i zaczęliśmy dyskusję nad formułą startu jesienią - powiedział.

 

Klimczak dopytywany, za którą opcją będzie optował odparł, że "w partii jest demokracja i będzie za wolą większości".

 

Szef struktur PSL w Lubelskiem, Krzysztof Hetman, nie odpowiedział na pytanie, czy opowiada się za samodzielnym startem ludowców w wyborach do parlamentu. - Nie odpowiem na to pytanie. W poniedziałek rozpocząłem konsultacje wśród struktur PSL w woj. lubelskim i nie chcę im niczego sugerować - powiedział Hetman.

 

Lider podkarpackich struktur PSL poseł Mieczysław Kasprzak zaznaczył, że ostateczna decyzja dotycząca formy startu w wyborach do parlamentu stronnictwa zapadnie po 20 czerwca. - U nas decyzje zapadają demokratycznie. W tej chwili trwają konsultacje - mówił.

 

"Były głosy, żeby przygotować listy do samodzielnego startu"

 

- Jednocześnie przygotowujemy listy PSL. Były głosy, żeby przygotować listy do samodzielnego startu w wyborach więc je przygotowujemy. Jednak jaka będzie ostateczna tego jeszcze nikt nie wie - powiedział lider podkarpackiego PSL.

 

Także wicemarszałek woj. lubuskiego i członek prezydium zarządu wojewódzkiego lubuskiego PSL Stanisław Tomczyszyn powiedział PAP, że na razie władze regionalne nie będą przedstawiały swojej opinii dotyczącej formy startu Stronnictwa w jesiennych wyborach parlamentarnych.

 

- Zdania w tym temacie są oczywiście wśród naszych członków podzielone. Jedni widzą start w wyborach w szerszej koalicji, inni w skupionej wokół PSL, a jeszcze inni samodzielne pójście do wyborów. W naszym ugrupowaniu podejmujemy jednak stanowiska w sposób demokratyczny i po konsultacjach w powiatach. 17 czerwca na zarządzie wojewódzkim będziemy dyskutować na ten temat i wyrazimy opinię w tej kwestii - powiedział Tomczyszyn.

 

Podobnie wypowiedział się szef podlaskich struktur PSL Stefan Krajewski. Zaznaczył, że obecnie odbywają się zarządy powiatowe partii i struktury terenowe pytane są o zdanie w tej sprawie. Dodał, że analizowane są również wyniki wyborów do europarlamentu. - Przed 20 czerwca odbędzie się Prezydium Zarządu Wojewódzkiego i tam zapadnie decyzją, którą zaprezentujemy Radzie Naczelnej - powiedział Krajewski.

 

Szef mazowieckiego PSL i marszałek województwa Adam Struzik nie wypowiedział się dla PAP w sprawie własnego poglądu na formułę startu PSL. Jednak wśród mazowieckich działaczy silny jest pogląd albo o samodzielnym starcie, albo o budowie wokół PSL jednolitego ideowo bloku - jego zwolennikiem jest były minister rolnictwa i wiceszef Rady Naczelnej Marek Sawicki oraz sekretarz NKW PSL Piotr Zgorzelski.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze