Brytyjski himalaista zmarł na Evereście. To 10. ofiara w tym sezonie

Świat
Brytyjski himalaista zmarł na Evereście. To 10. ofiara w tym sezonie
AP/Nimsdai Project Possible

44-letni Robin Haynes Fisher zmarł w sobotę, po tym jak był zbyt wyczerpany, żeby zejść ze szczytu. To dziesiąta ofiara śmiertelna tegorocznego sezonu wspinaczkowego (który kończy się w maju) na najwyższej górze świata. W całych nepalskich Himalajach zginęło już 18 osób.

Większość śmierci na szlaku ma być związanych ze zmęczeniem i kolejkami na trasie - w tym roku podczas wiosennego sezonu wspinaczkowego wydano 380 zezwoleń na wspinaczkę na Everest. Dwa lata temu wydano ich 289. Pozwolenie kosztuje 11 tys. dolarów. 

 

Aż 120 osób wspinało się na szczyt w ostatni czwartek, kiedy dobra pogoda pozwoliła na atak szczytowy. Niektórzy w kolejce stali nawet po 12 godzin.

 

Brytyjczyk miał zemdleć w drodze powrotnej, w tzw. "strefie śmierci", zaledwie 150 metrów od szczytu. Szerpowie wymienili mu butlę tlenową i podali wodę, ale to nie pomogło. Organizacja, z którą się wspinał, nie zapewniała wystarczającej liczby przewodników, aby go znieść z góry. 

 

Wcześniej  w przeciągu tygodnia po obu stronach (szczyt można zdobyć także od chińskiej strony) zginęło 8 osób. Dla porównania w całym ubiegłym roku zginęło na górze 5 osób. 

jm/prz/ Reuters, Independent, NDTV

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze