Niemiecki kościół powinien ujawnić dokumenty o przedawnionych przypadkach molestowania przez księży

Świat

Prawie 10 lat niemiecki parlament potrzebował, by powołać niezależną komisję do spraw badania przypadków molestowania dzieci w Niemczech. Wczoraj dyskutowała ona na temat udostępnienia przez niemiecki kościół katolicki archiwów, które pozwolą na badanie przedawnionych ale nieujawnionych przypadków pedofilii. Tomasz Lejman o pracach komisji rozmawiał z jej członkiem Matthiasem Katschem.

Tomasz Lejman: Czy niezależna komisja, która powstawała przez 10 lat, zainicjowana przez Bundestag, spełnia swoją rolę, czy naukowcy mają możliwości, aby zajrzeć w akta i archiwa kościelne?

 

Matthias Katsch, członek niezależnej komisji ds. badania przypadków molestowania seksualnego w Niemczech: To faktycznie jest problemem. Dostęp do archiwów nie został do tej pory prawnie uregulowany. Na ten temat w dalszym ciągu trwają negocjacje pomiędzy niemieckim państwem a kościołem. Bo chodzi o to, aby niezależni naukowcy i eksperci mieli dostęp do kościelnych akt, szczególnie jeżeli chodzi sprawy, które prawnie przedawniły się i w tych sprawach nie może być prowadzone już śledztwo przez prokuraturę.

 

Jak zachowuje się w tym wszystkim Kościół w Niemczech. Czy jest jakieś światełko w tunelu, że dojdziecie do porozumienia i współpraca między wami będzie lepsza.

 

Przez długi czas Kościół bronił się przed współpracą z państwem. Nie było przesłanek do otwarcia się, bo Kościół sam tego nie zrozumiał, że jako instytucja musi wziąć na siebie odpowiedzialność. Ale w ostatnich latach to się zmieniło, szczególnie po opublikowaniu raportu MHG - naukowców kilku niemieckich uniwersytetów. Wtedy Kościół zrozumiał, że trzeba rozmawiać o problemach strukturalnych o systemowych błędach. To doprowadziło do pewnego otwarcia się Kościoła katolickiego i rozpoczęcia rozmów z państwem niemieckim o tym, w jaki sposób można udostępnić archiwa, które mogą pomóc w wyjaśnieniu wielu spraw.

 

A jak wygląda współpraca z Watykanem? Jesteśmy po szczycie zwołanym przez papieża Franciszka, który pan też obserwował. Ale czy faktycznie można odnieść wrażenie, że Watykan działa aktywnie, by przypadki pedofilii w Niemczech wyjaśnić?

 

Watykan to miejsce, w którym przechowywanych jest wiele akt dotyczących zarówno sprawców jak i ofiar. Na razie nie ma ani chęci, ani też sprawa nie posuwa się do przodu, tak by Watykan sam z siebie otworzył się i wpuścił niezależnych ekspertów, którzy mogliby badać wiele przypadków.

 

W Polsce krótko przed wyborami do europarlamentu trwa wielka debata na temat przypadków pedofilii w Kościele, szczególnie po opublikowaniu filmu braci Sekielskich. No i tu daje się zauważyć, że pojawiają się głosy o ataku na Kościół, że przecież pedofile są wśród murarzy, nauczycieli i innych grup. Ale tu pytanie: sprawca, sprawcy równy, czy jednak dostrzega Pan jednak pewne różnice?

 

Uważam, że Kościół katolicki ponosi szczególną odpowiedzialność. Dlaczego? Z jednej strony Kościół ma duże moralne oczekiwania od społeczeństwa. Zatem również i Kościół musi być moralny. Ale z drugiej strony Kościół nie powinien być wyłącznie częścią problemu, ale również może być częścią rozwiązania. Gdyby Kościół sam zmierzył się ze swoimi problemami i je rozwiązał, mógłby pomóc wielu dzieciom, które doznają bólu, które są molestowane w domach, szkołach w ich otoczeniu. Kościół mógłby pomagać, organizować profesjonalną pomoc. Moim zdaniem to całe społeczeństwo musi się zmierzyć z tym problemem. To nie jest tylko problem Kościoła katolickiego, ale jest on szczególnie wzywany do tego, by reagować i pomagać ofiarom, by stać po ich stronie.

 

Polska jest na początku drogi, przynajmniej tak to wygląda. Czego jeszcze społeczeństwo może się spodziewać w tym trudnym temacie. Co trzeba zrobić, by przypadki pedofilii zostały wyjaśnione, w jakim kierunku muszą pójść politycy?

 

Mam nadzieję, że politycy i Kościół zrozumieją konieczność powstania niezależnej komisji, takiej jak funkcjonująca w Irlandii w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, czy też u nas w ostatnim czasie. To musi być miejsce, do którego zgłaszać się będą ofairy, gdzie wyjaśnić będzie można przypadki pedofili, również takie, które już się przedawniły. A potem trzeba wspólnie się zastanowić, w jaki sposób zmienić struktury, aby w przyszłości dzieci były bezpieczne i by można było im szybciej pomóc niż w przeszłości to miało miejsce.

 

Moje ostatnie pytanie, czy Kościół katolicki w Niemczech zrobił wystarczająco dużo dla ofiar, o ile się nie mylę to były odszkodowania po 5 tys. Euro?

 

Kościół katolicki w tej chwili zaczął myśleć o wypłacaniu odszkodowań. Te symboliczne 5 tys. Euro dla jednej ofiary, to nie jest suma wystarczająca. I to Kościół chyba zrozumiał. No i zobaczymy, czy z tego wyciągnięte zostaną konsekwencje i ofiary dostaną większe pieniądze. Z wielkim zainteresowaniem patrzyliśmy na wyrok polskiego sądu w Poznaniu, który przyznał kobiecie odszkodowanie w wysokości miliona złotych, o ile się nie mylę. Takiej kwoty dla każdej ofiary oczekiwalibyśmy również w Niemczech. Ale to jest pewien proces.

 

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Lejman/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze