Drony zaatakowały saudyjskie przepompownie ropy. "Akt terroryzmu wymierzony w globalne dostawy"

Polska
Drony zaatakowały saudyjskie przepompownie ropy. "Akt terroryzmu wymierzony w globalne dostawy"
pexels.com / Pixabay

Saudyjski minister energetyki Chalid al-Falih poinformował we wtorek, że dwie przepompownie ropy naftowej obsługujące rurociąg Wschód-Zachód zostały zaatakowane przez drony załadowane materiałami wybuchowymi. Do ataków przyznali się jemeńscy rebelianci Huti.

Falih nazwał ten atak "aktem terroryzmu" wymierzonym w globalne dostawy ropy. Podkreślił, że konieczne jest przeciwdziałanie "ugrupowaniom terrorystycznym stojącym za takimi niszczycielskimi atakami", łącznie ze wspieranymi przez Iran szyickimi rebeliantami Huti.

 

Wcześniej we wtorek prowadzona przez Huti telewizja Masirah informowała, że przeprowadzili oni ataki z użyciem dronów na "żywotnie ważne obiekty saudyjskie". Ataki określono jako przesłanie do Arabii Saudyjskiej, by "zaprzestała agresji".

 

Koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej walczy z Huti w Jemenie od czterech lat.

 

Nie doszło do wycieku ropy, lecz są straty

 

Według Faliha wydobycie saudyjskiej ropy oraz eksport tego surowca i produktów jego rafinacji są kontynuowane bez zakłóceń, ale państwowa firma naftowa Aramco wstrzymała przepompowywanie ropy do zaatakowanego rurociągu na czas oceny szkód i naprawy przepompowni.

 

W poniedziałek Falih informował, że dwa saudyjskie tankowce zostały poważnie uszkodzone podczas "ataku sabotażowego" u wybrzeży miasta Al-Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

- Ataki szczęśliwie nie spowodowały żadnych ofiar ani wycieku ropy, doszło jednak do poważnych uszkodzeń w strukturze obu statków - podkreślił. Nie podał nazw zaatakowanych statków ani nie wskazał ewentualnych podejrzanych.

 

W niedzielę ministerstwo spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich informowało o "operacjach sabotażowych" wymierzonych w cztery statki komercyjne w pobliżu wód terytorialnych ZEA, nie wskazując przy tym podejrzanych.

 

Resort przekazał, że incydenty są badane "we współpracy z krajami regionu", a także że nie było ofiar oraz nie doszło do wycieku "szkodliwych substancji chemicznych ani paliwa".

 

"Poważna eskalacja"

 

Kilka godzin wcześniej media w Iranie i Libanie opublikowały fałszywe, jak się później okazało, doniesienia o eksplozjach, do jakich miało dojść na terenie portu w Al-Fudżajrze.

 

Rządowa Administracja Morska USA (US MARAD) w poniedziałek wystosowała ostrzeżenie w związku z możliwymi aktami sabotażu wobec statków u wybrzeży ZEA.

 

Urząd ten zastrzegł, że informacje o atakach nie zostały dotąd potwierdzone, ostrzegł jednak przed potencjalnym niebezpieczeństwem firmy transportujące towary w regionie Al-Fudżajry. W czwartek US MARAD ostrzegała, że Iran może próbować zakłócać handel morski w regionie.

 

W wydanym w nocy z niedzieli na poniedziałek oświadczeniu Rada Współpracy Zatoki Perskiej możliwe akty sabotażu określiła jako "poważną eskalację", która "nasili napięcie i konflikty w regionie oraz narazi jego mieszkańców na wielkie niebezpieczeństwo".

 

Al-Fudżajra jest oddalona o ok. 140 km na południe od cieśniny Ormuz i jest uważana za port strategicznie ważny dla handlu ropą w tej części świata, pośredniczący w obrocie tym surowcem między Zatoką Perską a subkontynentem indyjskim i Afryką. Przez Ormuz rocznie przepływa 20 proc. światowych transportów ropy, a Iran wielokrotnie groził zablokowaniem cieśniny w odpowiedzi na wrogie - jego zdaniem - działania USA.

wka/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze