Wybuchy w kościołach i hotelach na Sri Lance. Ponad 200 zabitych, setki rannych

Świat

Trzynaście osób zostało aresztowanych w związku z serią eksplozji, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną w kościołach i hotelach na Sri Lance. Zginęło ok. 215 osób - poinformowała lankijska policja. Rannych jest ok. 500 osób. Polskie MSZ nie potwierdza informacji dotyczących Polaków, którzy stali się poszkodowanymi w wyniku ataków na Sri Lance - powiedziała rzeczniczka MSZ Ewa Suwara.

Policja poinformowała wieczorem, że w związku z atakami aresztowano 13 osób, a także że dotarła do furgonetki, którą podejrzani prawdopodobnie przyjechali do Kolombo, oraz kryjówki, w której ukrywali się napastnicy.

 

Poprzedni bilans ofiar, podany przez policję, mówił o co najmniej 207 ofiarach śmiertelnych i 450 rannych. Jednocześnie zastrzegano, że ze względu na ciężki stan części poszkodowanych osób ostateczna liczba zabitych może jeszcze wzrosnąć.

 

Cudzoziemcy wśród ofiar

 

MSZ Sri Lanki podało w niedzielę, że zweryfikowało narodowość 11 zabitych w atakach obcokrajowców. Są to: trzej Indusi, dwaj Turcy, Portugalczyk, trzej Brytyjczycy oraz dwie osoby z obywatelstwem W. Brytanii i USA. 9 cudzoziemców uznaje się za zaginionych.

 

Wcześniej wysoki rangą przedstawiciel lankijskiego MSZ Ravinatha Aryasinha powiedział, że wśród 207 zabitych w wybuchach co najmniej 27 osób to obcokrajowcy, a pięciu uznaje się za zaginionych.

 

Także uprzednio lankijski urząd ds. turystyki, na którego komunikat powołała się agencja dpa, ogłosił, że w niedzielnych atakach na kościoły i hotele na Sri Lance zginęło 32 cudzoziemców z ośmiu państw - Indii, USA, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Chin, Holandii, Belgii i Turcji.

 

Dyrektor National Hospital dr Anil Jasinghe powiedział z kolei w rozmowie z "Daily Mirror", że wśród zabitych cudzoziemców są obywatele Polski, Danii, Chin, Japonii, Pakistanu, USA, Indii, Maroka i Bangladeszu.

 

"Służby konsularne i dyplomatyczne podejmują działania w celu weryfikacji doniesień. Oprócz tego staramy się uzyskać wszelkie inne informacje, które mogą nas doprowadzić do ewentualnych poszkodowanych obywatelach polskich" - zapewniła rzeczniczka polskiego MSZ Ewa Suwara. Jak dodała, ponieważ na Sri Lance wprowadzono godzinę policyjną działania służb są utrudnione.

 

Przedstawiciele służb bezpieczeństwa podkreślają, że wielu rannych jest w stanie krytycznym; bilans ofiar może więc wzrosnąć. 

 

Ministerstwa spraw zagranicznych Holandii i Portugalii potwierdziły już, że w atakach zginęło po jednym obywatelu z tych państw.

 

Z kolei wysoki komisarz (ambasador) Wielkiej Brytanii na Sri Lance James Dauris przekazał, że według jego wiedzy wśród ofiar jest niesprecyzowana na razie liczba Brytyjczyków. Zaapelował do obywateli brytyjskich przebywających na Sri Lance, by skontaktowali się ze swoimi rodzinami i zapewnili ich, że są bezpieczni.

 

Chińskie media rządowe podały, że w niedzielnych atakach zginął jeden obywatel ChRL. Wcześniej chińska ambasada podawała, że do szpitali po eksplozjach trafiło czterech obywateli oraz że ich stan był stabilny.

 

Państwowa turecka agencja prasowa Anatolia podała, że wśród zabitych jest dwóch Turków, którzy pracowali przy projekcie inżynieryjnym na Sri Lance.

 

Lankijska telewizja podała ponadto, że wśród zabitych są osoby z Chin, Wielkiej Brytanii, ale też z Belgii i Stanów Zjednoczonych.

 

Godzina policyjna, zablokowane media społecznościowe

 

Policja poinformowała, że ósmej eksplozji dokonał w domu w Kolombo zamachowiec samobójca. Już wcześniej informowano, że niektóre z wybuchów były prawdopodobnie atakami samobójczymi.

 

Lankijski rząd zdecydował o zablokowaniu wszystkich platform sieci społecznościowych, "aby zapobiec rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych i fałszywych informacji" na temat ataków. W komunikacie zapewniono, że jest to "środek jedynie tymczasowy".

 

Ponadto natychmiastowo w życie weszła godzina policyjna, wprowadzona "do odwołania".

 

 

Do pierwszych sześciu eksplozji doszło prawie jednocześnie w trzech kościołach w czasie mszy świętej i trzech hotelach. W stołecznym Kolombo wybuchy miały miejsce w kościele św. Antoniego oraz luksusowych hotelach, w tym w Cinnamon Grand Colombo znajdującym się niedaleko oficjalnej rezydencji premiera; do pozostałych dwóch eksplozji doszło w kościele św. Sebastiana w Migamuwie (ang. Negombo) - w większości katolickim mieście leżącym około 30 km na północ od stolicy - oraz w świątyni w znajdującej się na wschodzie wyspy Madakalapuwie (ang. Batticaloa).

 

Po kilku godzinach kolejny wybuch miał miejsce w hotelu w mieście Dehiwala, pod Kolombo, niedaleko zoo. Niedługo później doszło do ósmej eksplozji w Kolombo.

 

- Bardzo złe wiadomości. Mieszkańcy się boją - powiedziała Polsat News Aneta Zarańska, Polka mieszkająca na Sri Lance. - Media podają, że jutro szkoły będą zamknięte. Szpitale poszukują krwi. Właśnie poinformowano, że zamknięto ZOO, a policja sprawdza wszystkich turystów - dodała.

 

 

 

PAP/EPA/M.A. PUSHPA KUMARA

 

PAP/EPA/M.A. PUSHPA KUMARA

 

"Tak zachowywać mogą się tylko zwierzęta" 

 

"Zdecydowanie potępiam dzisiejsze tchórzliwe ataki na nasz naród. Apeluję do Lankijczyków, aby byli zjednoczeni i silni w tym tragicznym czasie" - napisał premier Sri Lanki Ranil Wickremesinghe na Twitterze. Dodał, że jego gabinet wprowadza "natychmiastowe środki, by opanować sytuację".

 

Arcybiskup Kolombo kardynał Malcolm Ranjith wezwał rząd do przeprowadzenia "bardzo bezstronnego, mocnego śledztwa", aby bezlitośnie "ukarać wszystkich odpowiedzialnych za ataki, ponieważ - jego zdaniem - "tak zachowywać mogą się tylko zwierzęta".

 

 

 

"Prosimy Polaków, by dawali znać bliskim, że są bezpieczni"

 

"Polska zdecydowanie potępia ataki terrorystyczne dokonane na Sri Lance, potępia wszelkie przejawy terroryzmu i przemocy" - poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych w oświadczeniu zamieszczonym w niedzielę na stronie internetowej resortu. MSZ złożyło też kondolencje wszystkim rodzinom, bliskim ofiar i poszkodowanych w aktach terroru na Sri Lance.

 

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych podkreśliła, że ministerstwo apeluje o ostrożność wszystkich Polaków, którzy tam przebywają. - Prosimy, by Polacy, którzy są na miejscu dawali znać bliskim, że są bezpieczni - powiedziała Ewa Suwara.

 

 

 

"W związku z atakami na Sri Lance władze wprowadziły godzinę policyjną. Prosimy wszystkich obywateli Polski o stosowanie się do zaleceń władz miejscowych. Obywateli Polski przebywających na Sri Lance prosimy o kontakt pod tel. dyżurny: +91 9910999477" - napisano na Twitterze resortu spraw zagranicznych. Ministerstwo podało też adres mailowy: Newdelhi.wk.dyzurny@msz.gov.pl.

 

PAP/EPA/M.A. PUSHPA KUMARA

 

PAP/EPA/M.A. PUSHPA KUMARA

 

Sri Lanka jest krajem w większości buddyjskim, a liczbę katolików w tym 21-milionowym kraju szacuje się na ok. 1,2 mln ludzi; według danych z 2012 roku ok. 70 proc. mieszkańców to buddyści, 12,6 proc. stanowią hinduiści, 9,7 proc. - muzułmanie, a chrześcijanie - 7,6 proc.

 

Katolicy - zaznacza AFP - postrzegani są w tym kraju jako mniejszość jednocząca, ponieważ są zarówno wśród ludu Tamilów, jak i stanowiących większość Syngalezów. Niektórzy chrześcijanie są jednak postrzegani źle, ponieważ opowiadają się za przeprowadzeniem zewnętrznego śledztwa w sprawie zbrodni lankijskiej armii na Tamilach z czasów wojny domowej. Według ONZ ten rozpoczęty w 1972 roku konflikt pochłonął 80-100 tys. istnień.

 

Sytuację na Sri Lance komentował w Polsat News dr Łukasz Jasina z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. 

prz/luq/maw/ PAP, Polsat News, dailymirror.lk

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze