Kapusta przed Wielkanocą osiem razy droższa niż rok temu, a jajka będą tańsze

Polska
Kapusta przed Wielkanocą osiem razy droższa niż rok temu, a jajka będą tańsze
pixabay/betexion

Kapusta jest aż ośmiokrotnie droższa niż przed rokiem. Cebula - 3,5 razy, a ziemniaki 2,5 krotnie - wynika z cen hurtowych na rynku w Broniszach. Jaj na rynku jest zbyt dużo, a ceny uzyskiwane przez hodowców są raczej niskie - cena jaj dużych była pod koniec marca o ponad 21 proc. niższa niż przed rokiem

Jak poinformował ekspert rynku Maciej Kmera, szczyt przedświątecznych zakupów jest spodziewany w środę i czwartek przyszłego tygodnia, choć już teraz są odnotowywane duże obroty handlowe.

 

Duże nasłonecznienie w ostatnich 10 dniach przyniosło przyspieszony wzrost i dojrzewanie krajowych warzyw uprawianych w tunelach foliowych i szklarniach. Jest ich coraz więcej, a więc i ceny spadły.

 

Rośnie podaż buraka i botwiny

 

Duża podaż krajowych rzodkiewek wyeliminowała import z Włoch i Hiszpanii. Pęczek rzodkiewek kosztuje obecnie 1 do 1,5 zł. Znacząco wzrosła podaż botwiny i młodego buraka w pęczkach w cenie od 2,5 do 3 zł. Jest już polski szczypiorek 0,85-1,1 zł/pęczek i szczypior cebulowy 2-2,5 zł za pęczek o długości nawet 40 cm.

 

Słoneczne dni wywołały wysyp ogórków szklarniowych, których cena spada nawet do 2 zł/kg, ale najczęściej są oferowane w cenie 3-3,75 zł/kg. Na rynku są duże dostawy pomidorów czerwonych i malinowych a ceny na razie utrzymują się na stałym poziomie 7-11 zł/kg. Sałata masłowa i karbowana po okresie zimowych, zaporowych cen zbliżyła się do poziomu cen sałaty importowanej tj. 1,6 zł/szt.

 

Pewną niespodzianką jest pojawienie się na rynku rabarbaru uprawianego pod osłonami, który można kupić w cenie 7-8 zł/kg.

 

Nadal drogie są warzywa gruntowe. Niska podaż przekłada się na dużo wyższe ceny niż w ubiegłym roku. I tak kapusta biała jest aż ośmiokrotnie droższa niż przed rokiem, trzeba za nią zapłacić 2,8-3,2 zł/kg. Cebula biała kosztuje 1,8-2,1 zł/kg - 3,5 razy więcej niż w 2018 r. 2,5 krotnie więcej trzeba zapłacić za ziemniaki - 1,6-1,8 zł/kg.

 

Natomiast w zbliżonych cenach do ubiegłego roku jest marchew (1,6-2,2 zł/kg) oraz pietruszka (7-9 zł/kg).

Na rynku w Broniszach pojawiły się produkty typowo świąteczne. Korzeń chrzanu kosztuje 10 zł/kg, chrzan tarty 3-4 zł/300 g, ćwikła 3 zł/300 g, żurek 2-3 zł/250 ml, barszcz biały 2,5-3 zł/250 ml.

 

W sprzedaży jest duży wybór jaj. Najtańsze - fermowe można kupić w cenie 0,4 - 0,6 zł/szt. Dużo droższe jaja kurze ekologiczne kosztują 0,9-1,1 zł/szt, a jaja kurze zielononóżki 0,75-0,85 zł/szt.

 

Historyczny rekord kur

 

Obecnie problemem producentów jaj jest nadpodaż. W 2018 roku na polskim rynku pojawiło się aż 36,5 mln sztuk nowych kur nieśnych, co jest historycznym rekordem. Rok wcześniej, w 2017 roku, wyprodukowano o prawie 5 miliardów piskląt kur nieśnych więcej niż wynosi średnia z lat 2012-2016.

 

Gawrońska szacuje, że w tym roku kur znoszących jaja będzie w naszym kraju więcej niż kiedykolwiek wcześniej.

Zwiększona podaż jaj musi natomiast oznaczać zaostrzenie walki konkurencyjnej, a ta polega w drobiarstwie przede wszystkim na obniżaniu cen. Izba ocenia, że zbyt duża liczba niosek będzie oznaczać, że 2019 rok nie będzie dla producentów jaj dobrym rokiem - zauważyła Gawrońska.

 

Potwierdzeniem trudnej sytuacji producentów jaj, są bardzo niskie ceny hurtowe i detaliczne jaj, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich dniach na polskim rynku - zaznaczyła dyrektor. Zaznaczyła, że uwzględniając oferty promocyjne, jedno jajo klasy M konsumenci mogą kupić za około 28-29 groszy. Tymczasem jeszcze w styczniu tego roku jajo klasy M było w handlu detalicznym droższe o ponad sto procent w stosunku do dzisiejszej ceny i kosztowało około 59 groszy.

 

Według danych resortu rolnictwa, pod koniec marca średnia cena sprzedaży jaj dużych (L) wynosiła 33,4 groszy za szt. tj. była ona niższa o ponad 21 proc. niż przed rokiem; jajo klasy M sprzedawano w cenie 29,2 gr./szt tj. o ok. 19 proc. niższej niż w tym samym okresie 2018 r.

 

Ponadto branża stoi przed koniecznością poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych, co jest wymuszone przez panującą wśród konsumentów modę na jaja ekologiczne czy od kur z wolnego wybiegu tj. zamianę jaj klatkowych na tzw. alternatywne.

 

"30-35 proc. jaj za dużo"

 

- Obserwując rynek widzimy, że najwięksi producenci realizują lub planują nowe inwestycje w alternatywne systemy chowu. Jednocześnie nie zmniejszają oni jednak swojego potencjału klatkowego. W związku z tym nadpodaż jaj na polskim rynku będzie rosła. Szacujemy, że w naszym kraju jest o około 30-35 procent jaj za dużo w stosunku do wewnętrznego wykorzystania - podkreśliła Gawrońska.

 

Jak zauważyła Gawrońska, niemal wszystkie większe sieci handlowe i restauracyjne ogłosiły, że w ciągu kilku najbliższych lat wycofają się z oferowania konsumentom jaj klatkowych. Producenci powoli modyfikują systemy produkcji. Proces ten jest jednak bardzo kosztowny. Według szacunków Izby inwestycje w zmianę metod chowu kur mogą wynieść, w skali całego kraju, nawet ponad 1 mld 200 mln dolarów w ciągu kilku najbliższych lat.

 

Potencjalna, ogromna skala koniecznych nakładów kapitałowych przesądza o tym, że wycofanie jaj klatkowych ze wszystkich sklepów i restauracji w Polsce do roku 2025, jak chciałyby organizacje ekologiczne, jest po prostu niemożliwe - stwierdziła Gawrońska. Dyrektorka KIPDiP zwraca jednak uwagę na fakt, że wielu producentów systematycznie dywersyfikuje produkcję zwiększając podaż jaj alternatywnych (od kur z wolnego wybiegu i chowanych ekologicznie), co przy jednoczesnym utrzymywaniu poziomu produkcji jaj klatkowych jest jednym z powodów nadprodukcji jaj w Polsce.

 

Moda na jaja alternatywne (nieklatkowe) nie jest jednak tym, co najbardziej niepokoi branżę drobiarską w Polsce. Daleko większe konsekwencje dla producentów może mieć trend kupowania substancji roślinnych, które imitują jaja kurze. Na rynku są już dostępne proszki, które zastępują jaja w produkcji ciast oraz stworzone na bazie grzybów i roślin strączkowych żele, które pozwalają przyrządzić jajecznicę o smaku i zapachu zbliżonym do prawdziwego dania z jaj.

 

Skumulowany, średni roczny wzrost rynku roślinnych zamienników jaj wyniesie w okresie od 2017 do 2023 roku ponad 5 procent. Globalnie rynek zamienników jaj w 2016 r. był wart 966 mln dolarów. W 2023 wartość ta powinna według analityków wzrosnąć do poziomu 1 mld 373 mln dolarów - poinformowała Gawrońska.

 

Zgodnie z danymi Izby największymi entuzjastami zamienników jaj na świecie są na razie mieszkańcy kontynentu północnoamerykańskiego. W Stanach Zjednoczonych sprzedaż roślinnych alternatyw dla jaj pobiła wielkość sprzedaży tradycyjnych jaj w płynie. Ale jednak najszybszy wzrost rynku jest w Azji.

 

Zdaniem dyrektor KIPDiP, rynek zamienników jaj rośnie z powodu coraz większej liczbie wegan. Ponadto część konsumentów ma przekonanie - choć w jej opinii nie jest to prawda - o szkodliwości jaj, niektórzy zaś obawiają się jaj z powodu chorób drobiu takimi jak grypa ptaków.

 

Według części analityków, strach konsumentów wywołany przez grypę ptaków jest głównym powodem, dla którego rynek zamienników jaj będzie zyskiwał. Niedawno amerykańska firma JUST, która produkuje roślinne zamienniki jaj ruszyła na podbój rynku europejskiego. Firma podpisała umowę z Eurovo Grup, która jest jednym z wiodących europejskich dystrybutorów pakowanych, pasteryzowanych oraz suszonych jaj. Amerykanie liczą, że dzięki współpracy z Eurovo trafią do niemal wszystkich krajów europejskich i to nie do niszowych odbiorców, lecz do masowego klienta. 

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze