"Zostałem zaproszony do Pałacu Prezydenckiego, ale nie zamierzam brać udziału w tym spotkaniu"

Polska

- Z przedstawicielami rodzin smoleńskich zostałem zaproszony do Pałacu Prezydenckiego, ale nie zamierzam brać udziału. Chociażby dlatego, że nie zamierzam podać ręki człowiekowi, który nie przestrzega konstytucji i który nie zrobił nic albo prawie nic ws. wyjaśnienia tragedii smoleńskiej - powiedział w "Graffiti" Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz, tragicznie zmarłej w katastrofie Tu-154 M.

Deresz dodał, że prezydent nie wykazał się aktywnością "szczególnie, jeśli chodzi o sprowadzenie wraku tupolewa do Polski".

  

- Czekam na jakiś sygnał od prezydenta, który odejdzie od popierania teorii o zamachu i powie do rodzin smoleńskich i całego polskiego społeczeństwa, które, nawiasem mówiąc, jest już bardzo zmęczone tymi obchodami, rocznicami, miesięcznicami, że najwyższy czas pojednać się - dodał gość Polsat News. 

 

Zapytany o dzisiejsze wystąpienie prezydenta z okazji rocznicy, odparł: - Spodziewam się tylko pustosłowia, właściwie wszystkie przemówienie pana prezydenta do tego się sprowadzają.

 

"Prawda już dawno została odkryta, nie wiem do czego zmierza Jarosław Kaczyński"

 

Jak co roku, przemawiać ma również prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Myślę, że będzie podobnie jak podczas rocznic, które odbywały się na Krakowskim Przedmieściu. Usłyszymy, że "jesteśmy coraz bliżsi prawdy". Prawda już dawno została odkryta, także nie wiem do czego zmierza Jarosław Kaczyński - powiedział Paweł Deresz w rozmowie z Piotrem Witwickim. 

 

Pytany o obchody 9. rocznicy katastrofy smoleńskiej przekazał, że weźmie udział w uroczystościach przed pomnikiem ofiar katastrofy na cmentarzu wojskowym na Powązkach. 

 

Nawiązując do toczącego się śledztwa smoleńskiego, Deresz przekazał, iż sądzi, że "w jakiś sposób katastrofa została wyjaśniona przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych, ale trwają usilne starania, aby podważyć te ustalenia".

 

- Wiem, że w tej chwili intensywnie pracuje polska prokuratura, ale z rozmów z prokuratorami wynika, że nieprędko doczekamy się wyjaśnienia, bo przed kilkoma dniami zostali powołani kolejni eksperci, tym razem amerykańscy, do wyjaśniania tej tragedii - wskazał. 

 

"Nie ma tam najmniejszego śladu po materiale wybuchowym"

 

Odnosząc się do przeprowadzonych ekshumacji szczątków ofiar katastrofy, którym Deresz był przeciwny, powiedział, że nie tak dawno dowiedział się, jakie są wyniki ekshumacji.

 

- Z badania 96 zwłok, a w zasadzie pozostałości po nich, wynika, że nie ma tam najmniejszego śladu po materiale wybuchowym. Inaczej na pewno byśmy słyszeli od osób, które propagują teorię o zamachu, że coś tam prokuratura znalazła. Jak do tej pory nie znaleziono najmniejszego dowodu potwierdzającego absurdalną tezę o wybuchach, o zamachu, o przyciąganiu magnesem i innych tego rodzaju niedorzecznościach - przekazał gość "Graffiti".

 

W jego ocenie ekshumacja szczątków Jolanty Szymanek-Deresz, "była naruszeniem jego podstawowych praw zawartych w konstytucji". Przypomniał, że w tej sprawie "zwrócił się najpierw do prokuratury z ostrym sprzeciwem, potem do sądu, a następie do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu". - Trybunał przyznał mi rację i uznał, że działanie prokuratury było wobec mnie szkodliwe, bardzo nielegalne i nieeleganckie - dodał.

 

 

Wspominając ostatnią rozmowę z żoną, tuż przed wylotem do Smoleńska, Deresz przekazał, że zapytała go, co będą jedli na kolację.

 

- Ja specjalizuję się w kuchni, a ona zawsze miała inne ważne zajęcia. Szykując się do odlotu, spytała czym uraczę ją tego dnia wieczorem.

To było miłe, sympatyczne pożegnanie pary, która spędziła ze sobą niemal 30 lat i była sobie bardzo blisko - ocenił. 

 

Dodał, że Jolanta Szymanek-Deresz w domu była przede wszystkim "niezwykle kochającą żoną, niezwykle wspaniałą matką i niezwykle wspaniałą córką". 

 

Przekazał, że żona "wychowała się w duchu praworządności, z uwagi na swoją wiedzę prawniczą, na powiązania z ojcem, adwokaturą, sądownictwem". - Chciała po prostu szerzyć w Polsce takie prawo i sprawiedliwość, jakie miała wyobrażenie o prawie i sprawiedliwości - dodał. 

 

Ojciec Jolanty Szymanek-Deresz jest sędzią Sądu Najwyższego, a córka pracuje jako adwokatka.

 

Wcześniejsze odcinki programu "Graffiti" można obejrzeć tutaj.

ml/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!