Broniarz: zmiany, które zapowiedziała minister Szydło, to wotum nieufności wobec minister Zalewskiej

Polska

- To jest wycofanie się rakiem ze zmian wprowadzonych przez Annę Zalewską - powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie" prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, komentując przedstawione w poniedziałek propozycje strony rządowej dla nauczycieli. - Trzy z propozycji dotyczą działań minister Zalewskiej, to jest swoiste wotum nieufności wobec minister - dodał Broniarz.

W poniedziałek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbyło się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego o sytuacji w oświacie.

 

W przerwie spotkania wicepremier Beata Szydło poinformowała o aktualnej propozycji rządu dla nauczycieli. Powiedziała, że podczas rozmów rząd przedstawił związkom zawodowym pięć propozycji.

 

Są to: podwyżka od września tego roku (początkowo była ona planowana na 2020 r.), dodatkowe środki dla młodych nauczycieli rozpoczynających pracę, przyspieszenie możliwości awansu zawodowego nauczycieli, określenie minimalnej, kilkusetzłotowej stawki dodatku za wychowawstwo oraz zmiany w systemie oceniania nauczycieli.

 

"Nieprawdą jest, że związek nie jest skłonny do negocjacji"

 

Broniarz, zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, czy po rozmowach i po tym co powiedziała chwilę wcześniej w studiu Beata Szydło, widzi szansę na to, że ZNP zrezygnuje ze strajku, odpowiedział: "Nie".

 

Jego zdaniem rząd swoimi propozycjami nie poszedł na rękę nauczycielom. - Jeżeli chodzi o kwestie miękkie, to są one absolutnie bezkosztowe i są usankcjonowaniem stanu faktycznego, natomiast mityczne słowo "odbiurokratyzowanie edukacji" to słowo wytrych, które słyszę od każdego kolejnego ministra - podkreślił.

 

"160 zł dla nauczyciela dyplomowanego nikogo nie zadowala"

 

Dodał, że "zaproponowaliśmy, tak tydzień temu jak i dzisiaj, że w tym postulacie tysiąca złotych jest przestrzeń do negocjacji, bo zakładamy, że on się będzie odnosił do kwoty bazowej z roku 2018".

 

Zauważył również, że proponowana przez rząd kwota około 650 mln złotych "służy do epatowania opinii publicznej swoją wielkością, ale w przeliczeniu na pojedynczego nauczyciela, daje to wzrost wynagrodzenia rzędu 120-160 złotych".

 

- Położenie kwoty 160 zł dla nauczyciela dyplomowanego nikogo nie zadowala i nie daje powodu, żebyśmy wycofali się z tego strajku" - dodał

 

Szef ZNP dodał, że, według niego, minister Szydło w programie "Wydarzenia i Opinie" mówiła nieprawdę. - Chociażby to, że Związek (ZNP - red.) oczekuje wzrostu wynagrodzenia, które wygeneruje z budżetu państwa chyba 17 mld zł. Dzisiaj to było prostowane na bazie materiałów MEN. Nieprawdą jest też to, że związek nie jest skłonny do negocjacji - podkreślił Broniarz. 

 

 

"Brakuje temu rządowi kogoś takiego, kim był w poprzedniej ekipie Michał Boni"

 

Prowadzący program, zapytał się Broniarza, czy jest związkowcem, czy jednak politykiem, co zarzuca mu obóz rządzący. 

 

- Przypinanie mi łatki osoby, która chodzi na demonstracje organizowane przez opozycję, jest moim zdaniem nadużyciem. Na każdej z tych demonstracji mówiłem tylko o tym, że edukacja jest w zapaści. Jeżeli PiS zechce mnie zaprosić na swoją konwencję, to także pójdę - odpowiedział szef ZNP.

 

Rymanowski zauważył, że w rozmowach Broniarza z przedstawicielami rządu "miłości ani nawet sympatii nie widać". - Jakby miał pan okazję obserwować nasze relacje z panem premierem Tuskiem, wtedy kiedy był premierem, to powiem szczerze, że dzisiejsza atmosfera jest bardziej lajtowa - skomentował gość Polsat News. Dodał, że "były momenty trudne, bo pan premier Tusk wychodził z założenia, że absolutnie nie ustąpi".

 

- Brakuje temu rządowi kogoś takiego, kim był w poprzedniej ekipie pan Michał Boni, który potrafił negocjować - stwierdził Broniarz.

 

"Kiedy mamy strajkować, w wakacje?" 

 

Szef ZNP przyznał w programie "Wydarzenia i Opinie", że widzi światełko w tunelu, jeżeli chodzi o możliwość porozumienia, zauważył jednak, że "myśmy o strajku zaczęli formalnie mówić już 4 marca". - Strona rządowa zmarnowała te trzy tygodnie. Jeżeli chodzi o propozycję finansową, to jest to dokładnie powielenie prezentacji w Power Pointcie, którą minister edukacji dała nam 22 lutego. I dzisiaj znowu pani premier przez 30 minut powtarzała, jak to dobrze rząd próbuje urządzić nauczycieli, dając nam pieniądze, o których my wiemy od trzech miesięcy i które nikogo nie przekonały, także Solidarność, która murem stała za tym rządem i panią Zalewską - powiedział Broniarz.   

 

 

Bogdan Rymanowski zapytał szefa ZNP o to, czy w razie niepowiedzenia wtorkowych negocjacji, rozważa przesunięcie strajku, zapowiadanego na 8 kwietnia. 

 

- Skala determinacji, skala zaciętości nauczycieli, którzy słuchając pani premier dzisiaj, że zarabiamy 5600 zł miesięcznie, jako nauczyciele dyplomowani, a te słowa tylko napędzają kolejnych chętnych do strajku, nie dają mi powodu do tego, żebym mógł powiedzieć, że w czasie egzaminów ten strajk zawiesimy. Bo to oznacza de facto wycofanie się z całej procedury strajkowej, bo kiedy mamy strajkować? W wakacje? A strona rządowa to konsekwentnie wykorzystuje - odpowiedział Broniarz.     

 

Przewodniczący ZNP przyznał jednocześnie, że jest gotowy we wtorek rozmawiać 24 godziny non stop.

 

Poniżej fragment wypowiedzi wicepremier Szydło o zarobkach nauczycieli: 

 

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć tutaj.

luq/ml/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze