"Tragedia, żenada i kupa mułu" - tak WOPR komentuje zachowanie ratowników na służbie

Polska
"Tragedia, żenada i kupa mułu" - tak WOPR komentuje zachowanie ratowników na służbie
Facebook.com/Greg Janicki

"Wsyd Panowie", "masakra", "do zwolnienia" - takie komentarze pojawiły się pod zdjęciem zamieszczonym w mediach społecznościowych przez jedną z osób wypoczywających nad jeziorem Niedzięgiel w Skorzęcinie obok Gniezna. Post wywołał falę krytyki wobec ratowników, którzy tego dnia mieli odpowiadać za bezpieczeństwo kąpiących się.

"Tragedia, żenada i kupa mułu" - tak zdjęcie z plaży w Skorzęcinie komentuje prezes legionowskiego WOPR Krzysztof Jaworski. Dodając, że zgodnie z ustawą z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych ratownik ma obowiązek zapewnić stałą kontrolę wyznaczonego obszaru wodnego. W praktyce ma po prostu ciągle obserwować, co się dzieje na kąpielisku.

 

"Moja znajoma tam utonęła!"


"To zdjęcie powinno trafić do ich pracodawcy. Moja znajoma tam utonęła!" - napisała internautka.


"Niestety podejrzewam, że tak jest na większości plaż" - czytamy w kolejnym wpisie.

 

Autor zdjęcia w rozmowie z polsatnews.pl opisywał, że ratownicy dość długo nie byli w stanie się oderwać od smartfonów. - Zdążyłem w tym czasie zrobić serię zdjęć - zauważył.

 

Prezes WOPR: to niedopuszczalne

 

O komentarz poprosiliśmy prezesa gnieźnieńskiego WOPR Waldemara Siwka. Wyjaśnił nam, że ich ośrodek szkoli ratowników i doradza kąpieliskom, ale nie zatrudnia ratowników. Podkreśla, że zdjęcie w sieci widział i stanowczo piętnuje zachowanie trzech mężczyzn na służbie. Ocenia je jako "niedopuszczalne".

 

Dodaje również, że na prowadzonych szkoleniach uczula kadrę i przyszłych adeptów na sprawę korzystania z urządzeń elektronicznych. - To są elementy, które skutecznie odwracają naszą uwagę, to samo pojawia się wśród kierowców - powiedział Siwka. Tłumaczy również, że na kąpielisku w Skorzęcinie, w czasie kiedy było robione zdjęcie plaży, pilnowały jeszcze dwie inne ekipy ratowników. Zapewnia, że plaża była pod obserwacją.

 

 

Dwóch ratowników na każde 100 m linii brzegowej

 

Autor zdjęcia Greg Janicki w rozmowie z polsatnews.pl powiedział, że skontaktował się z zastępcą burmistrza Witkowa, gminy której podlega kąpielisko, ten miał zapewniać, że "na plaży byli również inni ratownicy, co jednak nie usprawiedliwia zachowania trzech pozostałych".

 

Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych "w kąpieliskach śródlądowych na każde 100 m linii brzegowej powinno przypadać dwóch ratowników - jeden ratownik od strony lądu i jeden ratownik od strony lustra wody", "którzy w sposób ciągły obserwują akwen".

 

polsatnews.pl

Anna Podlaska/grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze