PO żąda ujawnienia nazwisk wszystkich osób, które przyjęły nagrody. "Patologiczny proceder"

Polska
PO żąda ujawnienia nazwisk wszystkich osób, które przyjęły nagrody. "Patologiczny proceder"
Polsat News

Posłowie PO zażądali we wtorek, by premier Mateusz Morawiecki po posiedzeniu rządu przedstawił pełną listę polityków PiS, którzy przyjęli nagrody przyznane im przez b. premier Beatę Szydło. - Chcemy poznać skalę tego "patologicznego procederu" wypłacania sobie "drugich lewych pensji"- mówili.

Szef klubu PO Sławomir Neumann na konferencji prasowej w Sejmie podkreślił, że "afera PiS z +drugimi pensjami+ powinna w całości ujrzeć światło dzienne".

 

"Nigdy nie poznamy pełnej listy"

 

- Mamy poważne obawy, że to matactwo i oszustwo, które trwa od tygodni dzisiaj także będzie trwało, tzn. nie poznamy pełnej listy osób, które otrzymały w sposób nieuprawiony dodatkowe pieniądze w 2016, 2017 i w części 2018 roku. Nie poznamy pełnej listy ministrów, wiceministrów, wojewodów, wicewojewodów, członków gabinetów politycznych, którzy przyjmowali te korzyści przez te lata i pewnie nie poznamy dzisiaj też pełnej listy tych, którzy do budżetu zwrócili te pieniądze - podkreślił poseł Platformy.

 

Jak zaznaczył, dzień, który został określony na poznanie tych nazwisk nadszedł. "Żądamy, żeby premier Mateusz Morawiecki, po posiedzeniu rządu, przedstawił zgodnie z projektem uchwały, który złożyła Platforma Obywatelska do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wiele tygodni temu, pełną listę, osób którzy przyjęli nienależne drugie wynagrodzenia w latach 2016, 2017 i 2018" - mówił Neumann.

 

- Marszałek Kuchciński zakopał projekt tej uchwały w swojej szufladzie i nie chce jej poddać pod głosowanie. My składamy interpelacje i pisma do premiera Morawieckiego i ministrów; na razie są one bez odpowiedzi, ale jeżeli (politycy PiS) myślą, że ukryją te lewe pensje, to się mylą" - podkreślił polityk.

 

Brezja: pieniądze wrócą do kieszeni Polaków

 

Według Neumanna przedstawienie tej listy jest potrzebne po to, by Polacy poznali skalę "łupienia" państwa przez rząd. - A z drugiej strony poznali listę tych, którzy zwrócili lub do dzisiaj nie zwrócili tych pieniędzy, bo to też będzie ważny sygnał dla Polaków, jak traktowana jest obietnica, którą złożył i prezes Jarosław Kaczyński, i w jego imieniu wielu ministrów tego rządu - dodał Neumann.

 

Według Krzysztofa Brejzy nagrody te były "lewymi pensjami" dla polityków PiS. - Chcemy poznać skalę tego zjawiska, tego patologicznego procederu wypłacania sobie niejako pod stołem po 6 po 7 tysięcy stałych, drugich lewych pensji, tak by opinia publiczna się nie dowiedziała. Ta informacja nie miała ujrzeć światła dziennego - ujrzała w lutym tego roku. Gdyby nie ujawnienie tego przez nas władza PiS-owska przyznawałaby sobie te lewe pensje do końca kadencji - stwierdził poseł PO.

 

Jego zdaniem "skoro (politycy PiS) sięgnęli łapami do portfeli Polaków, to powinni te pieniądze oddać Polakom, a nie przekazywać dalej do jakichś spółek, fundacji, czy na Caritas". - Przypilnujemy, żeby pieniądze wróciły do portfeli Polaków, czyli do budżetu, bo to stamtąd wypłynęły - zadeklarował Brejza.

 

Neumann dodał, że "jeżeli (politycy PiS) mają potrzebę wspierania organizacji charytatywnych, to niech to robią z własnych pieniędzy, a nie z pieniędzy nienależnie pobranych z budżetu państwa". - Żądamy od premiera, żeby był odważny i pokazał skalę tego procederu, bo my i tak dojdziemy do tej prawdy. Wiemy, jak to zrobić, mamy przygotowane różnego rodzaju działania, które doprowadzą nas i państwa do prawdy - stwierdził poseł.

 

"Konwój wstydu z plakatami"

 

W grudniu ub.r. w odpowiedzi na interpelację PO ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot przedstawił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów - od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).

 

Informacja o przyznanych nagrodach wywołała oburzenie opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też "konwój wstydu" - kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.

 

Na początku marca premier Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Na początku kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że nagrody - które premier Beata Szydło przyznała ministrom konstytucyjnym oraz sekretarzom stanu, którzy są politykami - do połowy maja przekazane zostaną do Caritas na cele społeczne.

 

PAP

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze