Szkolne wycieczki zaproszone przez PO nie weszły do Sejmu. "Dzieci gorszego sortu?"

Polska

- Podzieliliście społeczeństwo, podzieliliście tę salę, teraz dzielicie dzieci. Czy wyście oszaleli? - pytał z mównicy sejmowej posłów PiS Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej. Marszałek wyłączył mu mikrofon. Sprawa dotyczy faktu, że uczniowie zaproszeni przez posłów PO nie zostali wpuszczeni do Sejmu. Jak zauważyli parlamentarzyści opozycji, weszła natomiast grupa wprowadzona przez posła PiS.

W czwartek do Sejmu nie wpuszczono m.in. uczniów II Liceum Ogólnokształcącego w Rudzie Śląskiej, zaproszonych przez posłankę PO Danutę Pietraszewską.


Część posłów Platformy próbowała wprowadzić młodzież na własne legitymacje, ale zgody na ich wejście nie wyraził komendant Straży Marszałkowskiej.

 

"Dzieci gorszego sortu? Na zdjęciu po lewej licealiści z Rudy Śląskiej, którzy przyjechali dziś na zgłoszoną wycieczkę - nie wpuszczeni do Sejmu; po prawej - w tym samym czasie - poseł PiS z wycieczką na terenie Sejmu" – napisał na Twitterze rzecznik PO Jan Grabiec i zamieścił zdjęcia.

 

"Pocałowali klamkę"


Podczas wieczornych obrad Sejmu Krystyna Szumilas z PO powiedziała, że otrzymała informację z Wszechnicy Sejmowej, iż dzieci ze szkoły podstawowej w Knurowie, które miały przyjechać do Sejmu 15 maja, nie będą mogły wejść do budynku parlamentu.


- Dziś nie weszły wycieczki z Rudy Śląskiej i Gierałtowic, przez nas zaproszone. Wiele wycieczek z całej Polski pocałowało klamkę - podkreśliła.


- Jak się dowiaduję z Twittera, niektórzy wchodzą do parlamentu. Poseł PiS wprowadził wycieczkę - zwróciła uwagę Szumilas, b. minister edukacji.

 

 

"Potraktowano nas jak potencjalnych terrorystów"


Jak powiedziała, "sprawa jest kuriozalna, a najlepiej charakteryzują ją słowa ucznia, który powiedział: przyjechaliśmy do Sejmu uczyć się demokracji i praworządności, a potraktowano nas jak potencjalnych terrorystów".


- Te dzieci nie mogą tutaj wejść, bo PiS boi się pokazać to, co się dzieje w Sejmie - skomentowała Szumilas.


- Czy pan marszałek wie, ile kosztuje bilet z Knurowa, Rzeszowa, Szczecina do Warszawy? Czy pan marszałek wie, jak się czuje dziecko, które od miesięcy wie, że wejdzie do parlamentu, a na dzień przed dowiaduje się, że niestety, nie może? Na jakich zasadach wycieczki do parlamentu są wpuszczane? - pytała posłanka PO.

 

 

"Szkolne wycieczki zweryfikowane"


Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki odpowiedział, że "sporo przebywał na sejmowej sali przez cały dzień i przez galerię przewijały się szkolne wycieczki".


- To jest skandal, jesteśmy w oblężonej twierdzy - powiedział z mównicy sejmowej poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz.


Jak podkreślił, "rzeczywiście przychodzą tu dzieci ze szkół, tylko ze szkół zaproszonych przez posłów PiS". - Taką informację przekazali strażnicy, że to były szkolne wycieczki zweryfikowane. Co to znaczy zweryfikowane, bo wyście ich przyprowadzili? - pytał.


- Podzieliliście społeczeństwo, podzieliliście tą salę, teraz dzielicie dzieci. Czy wyście oszaleli w ogóle? Wy sobie zdajecie sprawę, co wy robicie? Stuknijcie się w te głowy wreszcie – powiedział Meysztowicz, po czym Terlecki wyłączył mu mikrofon.

 

Zakaz wstępu


Odmowa wstępu na teren parlamentu dla niektórych wycieczek ma związek z decyzją marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o zakazie wstępu do gmachu Sejmu wszystkich, poza posiadaczami stałych przepustek. Zgodę na zwiedzanie otrzymały tylko tzw. wycieczki marszałkowskie, które organizowane są na koszt Kancelarii Sejmu.


Każdy poseł może zorganizować taką wycieczkę raz w roku, a jej uczestnicy nie płacą za przejazd do Warszawy i skorzystanie z restauracji sejmowej.

 

Od paru tygodni problem z wejściem do Sejmu mają również dziennikarze nieposiadający stałych przepustek.

 

polsatnews.pl, onet.pl, Fot. Twitter/Jan Grabiec

prz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze