"Nikt nie przeczytał książki, jak te urządzenia działają". Kierowcy kontra radary w "Państwie w Państwie"

Polska

Radary UltraLyte to jedno wielkie oszustwo, przekonywali goście programu "Państwo w Państwie". Są to najpopularniejsze urządzenia wykorzystywane przez policję. Problem w tym, że zostały przetestowane przez Główny Urząd Miar tylko na odległość 80 metrów, a policja mierzy prędkość z odległości 300, 500, a nawet 800 metrów.

Eksperci zgodnie twierdzą, że jest to niewiarygodny pomiar. Większość kierowców, którzy zostali ukarani mandatem na podstawie pomiarów UltraLyte wygrywa w sądach i mandatów nie płaci.

 

- Gdy do sądu pójdą osoby znające się technicznie potrafią przekonać sędziego, wyjaśnić mu, wyliczyć, że jest możliwy błąd i że błąd jest bardzo wysoce prawdopodobny - mówił w programie Tomasz Motyliński, niezależny ekspert pomiarów prędkości w ruchu drogowym.

 

- Jedyną instytucją, która bierze odpowiedzialność za te urządzenia, to nie jest dystrybutor, to nie jest producent - jest Główny Urząd Miar. Tak jest napisane w prawie, czyli GUM ma wziąć urzadzenie i sprawdzić w całości. Nikt nie przeczytał książki jak te urządzenia działają przed wprowadzeniem na rynek - dodał inżynier Sławomir Janczewski, projektant urządzeń pomiarowych.

 

Dotychczasowe odcinki programu można obejrzeć na portalu polsatnews.pl w zakładce "Nasze programy".

 

"Państwo w Państwie"

 

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze