Radna PiS o posłance PO: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Śledztwo ws. wpisu umorzone

Polska
Radna PiS o posłance PO: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Śledztwo ws. wpisu umorzone
Twitter

Gdańska prokuratura umorzyła śledztwo dot. internetowego wpisu, w którym gdańska radna PiS napisała o posłance PO Agnieszce Pomaskiej: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Zdaniem śledczych, nie doszło publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa.

Sprawa dotyczy wpisu radnej Prawa i Sprawiedliwości Anny Kołakowskiej, która w maju br. na jednym z portali społecznościowych skomentowała zdjęcie posłanki Platformy Obywatelskiej Agnieszki Pomaskiej, drącej kartkę z treścią projektu uchwały ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli. Podczas debaty sejmowej Pomaska oceniła, że tekst ten jest kompromitujący i Sejm nie może go przyjąć. - Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób - powiedziała, drąc kartkę.

 

Tuż po tym, jak Kołakowska zamieściła swój wpis, przedstawiciele Platformy złożyli w prokuraturze zawiadomienie, z którego wynikało, że radna PiS mogła popełnić przestępstwo polegające na publicznym nawoływaniu do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, którym jest posłanka Pomaska.

 

Wpis wyrażał dezaprobatę

 

Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz poinformowała w piątek, że śledczy z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, którzy badali sprawę, umorzyli postępowanie, uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

 

Śledztwo prowadzono pod kątem art. 126a, mówiącego o publicznym nawoływaniu do popełnienia przestępstwa polegającego w tym przypadku na - jak wyjaśniła Paszkiewicz - "zastosowaniu przemocy w postaci naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonej z powodu jej przynależności politycznej".

 

- Uznano, że internetowy wpis nie wypełnia znamion przestępstwa. Przyjęto - głównie na podstawie zeznań świadka (radnej PiS - red.) - że intencją zamieszczenia takiego wpisu było wyrażenie dezaprobaty w odniesieniu do formy i treści wystąpienia sejmowego w oderwaniu od przynależności politycznej i w ramach prawa do wyrażania własnego poglądu - poinformowała Paszkiewicz.

 

Dodała, że decyzja o umorzeniu jest nieprawomocna.

 

"Nawołuje do przemocy fizycznej"

 

W maju br., tuż po ukazaniu się wpisu, posłanka PO Urszula Augustyn przekonywała, że wpis radnej PiS to zachowanie, którego nie wolno tolerować. - Jeśli pani radna nie wie, co oznacza golenie głowy kobietom, to bardzo źle o niej świadczy, a jeśli wie, co to oznacza, to jeszcze gorzej o niej świadczy - oceniła. - Stop hejtowi, stop mowie nienawiści, bez względu na to, po której stronie takie sytuacje mają miejsce. Dzisiaj mówimy Prawu i Sprawiedliwości: wstydzimy się za to, naprawdę to wstyd, że takie słowa padały i że nikt ich nie potępił - dodała Augustyn.

 

Wiceprzewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak (PO) mówiła w maju, że wpis radnej Kołakowskiej "to nie jest pierwszy wybryk tej radnej". - Takimi hasłami nawołuje innych nie tylko do nienawiści, ale również do podjęcia działań, przemocy fizycznej. Jeśli osoba publiczna namawia innych, by zrobić krzywdę innym osobom, to naprawdę robi się w Polsce niebezpiecznie - oceniała.

 

"Rzeczywiście wyrażam się o niej z lekceważeniem"

 

Kołakowska w maju mówiła z kolei, że wpis "nawiązywał do sytuacji z czasów okupacji, gdy kobiety, które publicznie występowały przeciwko państwu polskiemu i obnosiły się z kolaboracją z okupantem, były w taki sposób traktowane". - Oczywiście nie można tego odbierać jako nawoływanie do ogolenia głowy pani Pomasce. Natomiast jest to wyraźne wskazanie, że jest to zachowanie, które można w taki sposób oceniać, jak oceniali to ludzie, którzy walczyli o wolną Polskę w czasie okupacji - mówiła Kołakowska.

 

- Ja rzeczywiście, nazywając posłankę Pomaskę: "to coś", wyrażam się o niej z lekceważeniem. Ale nie mam powodu wyrażać się z szacunkiem do osoby, której przeszkadza suwerenność państwa polskiego i która publicznie opluwa tę suwerenność - wyjaśniała.

 

Urodzona w 1964 r. Anna Kołakowska ma wykształcenie wyższe pedagogiczne, pracuje jako nauczycielka historii w jednej ze szkół podstawowych w Gdańsku. Zasiada w Radzie Miasta od 2014 r. O Kołakowskiej było głośno m.in. w maju 2015 r., kiedy to wspólnie z rodziną próbowała zatrzymać odbywający się w Gdańsku Marsz Równości: członkowie rodziny usiedli na jezdni przed maszerującą kolumną, skąd usunęła ich policja.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze