Szef FBI broni decyzji o nie stawianiu zarzutów dla Clinton

Świat
Szef FBI broni decyzji o nie stawianiu zarzutów dla Clinton
PAP/EPA/Michael Reynolds

Dyrektor FBI James Comey tłumaczył w czwartek przed komisją Kongresu USA dlaczego zalecił, by nie postawić kryminalnych zarzutów Hillary Clinton w związku z używaniem przez nią prywatnego serwera mailowego w okresie, gdy pełniła stanowisko sekretarza stanu. Oświadczył, że Clinton "nie złamała prawa" i że nie ma wystarczających powodów, by oskarżyć ją o popełnienie przestępstwa.

Zgodnie z decyzją Comeya prokurator generalna Loretta Lynch oświadczyła potem, że Clinton nie będzie oskarżona o przestępstwo. Lynch - mianowana na swoje stanowisko przez prezydenta Baracka Obamę - wcześniej zapowiedziała, że swoje orzeczenie uzależni od rekomendacji FBI.

 

Comey składał wyjaśnienia przed kierowaną przez Republikanów Komisją Kontroli Rządu Izby Reprezentantów. Kongresmani z tej partii pytali szefa FBI, dlaczego wykluczył oskarżenie Clinton, skoro na środowej konferencji prasowej przyznał, że kandydatka Partii Demokratycznej w tegorocznych wyborach, używając prywatnego adresu mailowego, naruszyła reguły postępowania w dyplomacji i - tłumacząc się z tego - wielokrotnie mijała się z prawdą.

 

"Wśród jej maili były tajne informacje"

 

Zapytany przez republikańskiego kongresmana Jasona Chaffetza, czy Clinton "kłamała pod przysięgą", zeznając w FBI w poprzednią sobotę w sprawie maili, Comey odpowiedział: nie mamy podstaw, by sądzić, że kłamała.

 

Inny kongresman Trey Gowdy, przewodniczący komisji badającej sprawę ataku na konsulat USA w Benghazi w 2012 r., zapytał, czy jest prawdą, że Clinton, jak sama utrzymywała, nie wysłała nigdy mailem informacji stanowiących tajemnicę państwową. Szef FBI odpowiedział na to: wśród jej maili były tajne informacje.

 

Sztab kampanii Clinton twierdzi, że niemal wszystkie te maile zostały zakwalifikowane jako "tajne" dopiero po fakcie, a nie wtedy, gdy sekretarz stanu wysyłała je z prywatnego serwera.

 

Republikanie podkreślają, że do maili Clinton - gorzej zabezpieczonych niż te, które wysyła się ze służbowego serwera Departamentu Stanu - mogli się włamać hakerzy działający na polecenie rządów Chin lub Rosji.

 

Braku zarzutów "nie da się wytłumaczyć"

 

Zwrócił na to uwagę m.in. niemal pewny kandydat Republikanów na prezydenta Donald Trump, dla którego sprawa maili stała się kolejnym pretekstem do piętnowania rywalki jako "oszukańczej Hillary".

 

W Waszyngtonie panuje przekonanie, że mimo decyzji Comeya sprawa maili będzie jednym z głównych tematów personalnych ataków na kandydatkę Demokratów w kampanii prezydenckiej.

 

W czwartek republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan skrytykował prokurator Lynch za decyzję nie stawiania zarzutów Clinton. Jak powiedział, "nie daje się tego wytłumaczyć" i zalecił, żeby kandydatki Demokratów nie wpuszczać na briefingi wywiadu, "zważywszy na to jak lekkomyślnie postępowała ona z tego typu informacjami".

 

PAP

ml/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie