Samolot musiał awaryjnie lądować przez kozy...

Kultura
Samolot musiał awaryjnie lądować przez kozy...
Pixabay/EtienneL/CC0 Public Domain

W samolocie linii Singapore Airlines włączył się alarm przeciwpożarowy, co zmusiło pilota do awaryjnego lądowania. Okazało się, że winny jest nie ogień, a przestraszone kozy i ich przemiana materii.

Boein 747-400 linii Singapore Airlines, leciał z australijskiej Adelajdy  do stolicy Malezii Kuala Lumpur. W pewnym momencie piloci zuważyli, że włączysił się alarm przeciwpożarowy. Nie mieli wyboru musieli awaryjnie lądować na wyspie Bali w Malezji. Ratownicy nie znaleźli jednak ani śladu ognia. W ładowni było jedynie stado kóz. I to nie małe bo liczące 2 tysiące sztuk zwierząt.


Najprawdopodobniej to one winne są całemu zamiesznia. Najwyraźniej lot samolotem nie przypadł im do gustu i wystraszone nie wytrzymały napięcia... Stężenie gazów w ładowni  musiało być tak duże, że uruchomił się alarm. Po kilku godzinach postoju samolot wystartował ponownie. Rogaci psażrowie dotarli do Kuala-Lumpur bezpiecznie.

 

Aviation Herald

pen

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze