Tusk będzie rozmawiał z Hołownią i Kosiniakiem-Kamyszem? "Nazywa ich przyjaciółmi"

Polska
Polsat News
- Byłem blisko Donalda Tuska, gdy 7-8 razy wygrywał z PiS-em, wiem, jak on pracuje - powiedział Siemoniak.

Aby wygrać z PiS-em, suma opozycyjnych głosów przyszłej koalicji musi być większa, niż głosów PiS-u; Donald Tusk dobrze mówi o liderach Polski 2050 Szymonie Hołowni oraz PSL Władysławie Kosiniaku-Kamyszu i będzie z nimi rozmawiał - podkreślił w poniedziałek wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

Donald Tusk po siedmiu latach wrócił na fotel szefa PO. Jego wystąpienie podczas Rady Krajowej, pełne gorzkich słów pod adresem PiS, wywołało entuzjazm w partii. Politycy Platformy w kuluarach mówili o przełomie i nowej nadziei na zwycięstwo.

 

ZOBACZ: Powrót Tuska. Nitras: Trzaskowski chciał wyborów, ale zarząd PO nie podzielił tej opinii

 

Siemoniak pytany w RMF FM o plany Tuska na pokonanie PiS przyznał, że jeszcze nie było czasu na rozmowy o "najnowszych receptach".

 

Apelował, aby zaufać intuicji politycznej i doświadczeniu byłego premiera.

To nie jest kurtuazja?

- Byłem blisko Donalda Tuska, gdy 7-8 razy wygrywał z PiS-em, wiem, jak on pracuje. Wiem co robił, żeby wygrywać z PiS-em, jak podchodzi do różnych kwestii, jak je analizuje i jaką ma intuicję polityczną. Nie było czasu rozmawiać o jakichś najnowszych receptach – zaznaczył polityk. Wyraził przekonanie, że Tusk, "na pewno ma coś w zanadrzu".

 

ZOBACZ: Ziobro zapowiedział pozwanie Tuska. Za słowa o "haraczu"

 

Pytany, czy Tuskowi chodzi tylko o walkę z PiS, czy także o "odbicie tego, co zabrał Platformie Szymon Hołownia i jego ruch", Siemoniak odparł, że "tu chodzi o to, aby wygrać z PiS-em". - A żeby wygrać z PiS-em, to suma opozycyjnych głosów przyszłej koalicji musi być większa, niż głosów PiS-u - zaznaczył. Zwrócił uwagę, że Tusk "dobrze mówi o Hołowni i Kosiniaku-Kamyszu". - Nazywa ich przyjaciółmi i to nie jest taka kurtuazja - zapewniał.

 

Na pytanie, czy chodzi teraz także o próbę budowania szerokiej koalicji opozycji, Siemoniak stwierdził, że nowy lider PO zapowiedział na najbliższe dni rozmowy z liderami ugrupowań tworzących Koalicję Obywatelską oraz innych ugrupowań opozycyjnych. Według wiceszefa PO świadczy to o tym, że Tusk "ma świadomość, iż trzeba działać razem". Jak dodał Tusk także zdaje sobie sprawę ze "świeżego przykładu Rzeszowa, gdzie cała opozycja demokratyczna się dogadała i wygrał wybory (na prezydenta miasta) Konrad Fijołek, nasz kandydat".

Co ma zrobić Trzaskowski?

Siemoniak zapewnił, że Tusk będzie jednocześnie starał się wzmacniać PO oraz rozmawiać z liderami opozycji, których nie będzie próbował zdominować, ani niczego im narzucać. - Tusk jest politykiem, który w nadzwyczajny sposób ma rozwiniętą inteligencja emocjonalną, wie jak z ludźmi postępować, żeby się dobrze czuli w tym wszystkim - zauważył.

 

Pytany, co teraz ma zrobić Rafał Trzaskowski, który może nie być "zachwycony obrotem sprawy", Siemoniak zaznaczył, że ma on inne zadania jako prezydent Warszawy oraz "stał się liderem samorządowców". - Ma ogromną przestrzeń, której nikt nie jest w stanie mu odebrać - zaznaczył polityk PO.

 

Jak przypomniał, Trzaskowski "sam mówił o tym, że umawiał się z Borysem Budką na to, że Budka będzie się zajmował Platformą, a on będzie poszerzał". - Myślę, że taki mniej więcej układ tutaj się ukształtuje między Tuskiem, a Trzaskowskim - zaznaczył Siemoniak. Według niego, Tusk zdaje też sobie sprawę, że Trzaskowski jest "najbardziej popularnym politykiem w różnych rankingach".

Wybory w PO nie mają sensu?

Siemoniak pytany, jak długo Tusk będzie pełniącym obowiązki szefa PO, przyznał, że "powinno się to rozegrać" pomiędzy styczniem 2022 roku, a styczniem 2024 roku, gdyż kadencja przewodniczącego PO trwa od dwóch do czterech lat. - Jest to w ręku Rady Krajowej - dodał.

 

Wiceszef PO zwrócił uwagę, że Tusk mówił działaczom partii, że "może stawać do wyborów, jeśli trzeba". - Natomiast nie ma żadnego sensu rozpoczęcie jego powrotu od rywalizacji o władzę w partii - dodał Siemoniak.

 

W jego ocenie, aspirację Tuska do przewodniczenia PO są szanowane także przez Trzaskowskiego, a wybory w partii "najwcześniej będą w przyszłym roku, a najpóźniej w początku 2024 roku". - Nie miałoby żadnego sensu, żeby teraz najbliższe miesiące spędzać na tego rodzaju rywalizacji wyborczej - podkreślił.

rsr/PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!