"Niezbyt lotna postać". Sławomir Mentzen o Cezarym Tomczyku
"Debil" to bardzo precyzyjne określenie - ocenił w "Graffiti" Sławomir Mentzen, pytany o swoje słowa skierowane pod adresem Cezarego Tomczyka. To reakcja na wpis wiceszefa MON, w którym pisał on, że Przemysław Wipler jest "gościem, którego fundacja brała setki tysięcy złotych od Krala".

W piątkowym "Graffiti" Sławomir Mentzen nie szczędził krytyki pod adresem rządowego projektu ustawy dotyczącej regulacji na rynku kryptoaktywów. Jak wskazywał, zawarte w nim zapisy są nieskuteczne w przypadku giełd zarejestrowanych poza granicami Polski, takich jak Zondacrypto. Jednocześnie - jak przekonywał - uderzają w potencjalny rynek krajowy.
- Zonda jest firmą zarejestrowaną w Estonii. Ta ustaw w ogóle by jej nie objęła (...) Ta ustawa jest zła od samego początku. Ten rynek jest uregulowany na mocy unijnego rozporządzenia MiCA. Ustawa jedynie ma wybrać instytucje nadzorujące, ustalić wysokość opłat oraz kar. To powinno zająć jakieś trzy, cztery, pięć stron A4. I tak to wygląda we wszystkich innych państwach - mówił.
Jak dodał, w projekcie rządowym jest "100 stron" zawierających obwarowania i dodatkowe limity, które "sprawią, że w Polsce nie będzie polskich giełd kryptowalut i na polskim rynku będą zarabiać tylko podmioty zagraniczne, takie jak Zonda".
"Miał zerowy wpływ". Mentzen pytany o Wiplera i fundację Dobry Rząd
Goszczący w czwartkowym wydaniu "Graffiti" prokurator generalny Waldemar Żurek przekonywał, że Konfederacja powinna wytłumaczyć się ze swoich związków z Zondacrypto. Wskazywał na fundację Dobry Rząd Przemysława Wiplera. Pytany o słowa ministra sprawiedliwości Sławomir Mentzen stwierdził, że "nie ma żadnej wiedzy" o gospodarce finansowej instytucji.
Gdy prowadzący przypomniał mu, że był szefem rady programowej fundacji, powiedział, że było to "dawno temu", a "rada programowa nie polega na zarządzaniu pieniędzmi, tylko na sprawach programowych".
ZOBACZ: Siostra Suszka ujawnia nieznane fakty o Giertychu. "Nie można mu ufać"
- Są dwa fakty. Pierwszy jest taki, że rzeczywiście na konto fundacji Przemysława Wiplera trafiły jakieś pieniądze z jakiejś tam spółki powiązanej z Zonda. Drugi fakt jest taki, że Przemysław Wipler miał zerowy wpływ zarówno na moje nastawienie do kryptowalut, jak i nasze poprawki i cały ten proces legislacyjny w Konfederacji. W ogóle go przy tym nie było - przekonywał lider Konfederacji.
Jak dodał, osobiście nigdy nie widział szefa Zondacrypto Przemysława Wiplera i nie miał żadnych związków z prowadzonymi przez niego podmiotami.
WIDEO: Mentzen nazwał Tomczyka "debilem". "Niezbyt lotna postać"

Lider Konfederacji uderza w wiceministra. "Nie jest zbyt lotną postacią"
Mentzen ustosunkował się też do słów Cezarego Tomczyka, który sugerował, że Konfederacja "stanęła po stronie braku regulacji dla oszustów". - Wiceminister Tomczyk niestety nie jest zbyt lotną postacią - mówił.
Gdy przypomniano mu, że nazwał polityka KO "debilem", ocenił, że to "bardzo precyzyjne określenie kondycji intelektualnej wiceszefa obrony narodowej". - Ja w ogóle, panie redaktorze, uważam, że należy włączać osoby ograniczone intelektualnie w gospodarkę, w pracę, tak żeby mogły same zarabiać na swoje utrzymanie, a nie żyć w socjalu, ale niekoniecznie w kierownictwie MON-u - dodał.
ZOBACZ: Zarzuty dla zatrzymanych ws. Zondacrypto. Prokuratura podała szczegóły
Pytany o to, za jakie usługi fundacja Przemysława Wiplera otrzymała pieniądze od Zondacrypto, Mentzen stwierdził, że "to już jest pytanie do Wiplera, nie do mnie".
Mentzen wskazywał, że fundacja Przemysława Wiplera nie była jedynym podmiotem, który współpracował z Zondacrypto. Stwierdził, że były wśród nich media i inne organizacje, które nie wiedziały o zagrożeniu. - Państwo go nie ostrzegło, że nie powinien się zadawać z tą spółką - mówił.
Czytaj więcej