Spotkanie Krala z posłem PiS na Ibizie. "To wstrętne"
- Ludzie PiS kręcili duże lody na kryptoaktywach. Przecież żaden polityk normalnie nie lata na Ibizę, rozmawiać, jak ma wyglądać prawo. To wstrętne - powiedział w "Graffiti" minister Krzysztof Gawkowski, komentując spotkanie posła PiS Michała Moskala z prezesem upadłej giełdy kryptowalut Przemysławem Kralem. Poseł zapewnia, że z Kralem rozmawiał "jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców".

- Prawda jest taka, że ludzie PiS-u kręcili duże lody na kryptoaktywach, brali pewnie wielkie pieniądze na kampanię, realizowali to przy pomocy przestępców - odniósł się Gawkowski do doniesień Wirtualnej Polski i TVN24 o spotkaniu posła Prawa i Sprawiedliwości Michała Moskala z prezesem upadłej giełdy kryptowalut Przemysławem Kralem.
Minister cyfryzacji dodał, że politycy PiS "realizowali to ze świadomością, że te pieniądze będą wykorzystywali dla siebie". Jego zdaniem dzisiaj próbują umyć od tego ręce. - Nie da się umyć takich rąk. Opowieść o tym, że polityk pojechał na Ibizę zawierać interesy była przypadkowa, dla każdego Polaka będzie kłóciła się z rozsądkiem - uznał polityk Lewicy.
ZOBACZ: Giertych obrońcą Krala. Żurek ogłasza przełom w śledztwie
Gawkowski podkreślił, że "żaden polski polityk nie lata na Ibizę, żeby spotykać się i rozmawiać o tym jak ma wyglądać prawo, kto ma komu przelewać pieniądze". - To już samo w sobie jest wstrętne. I te lody, które były kręcone przy tej aferze, pokazują, że PiS nie ma żadnych czystych rąk w tej sprawie - argumentował wicepremier.
- Jeśli Przemysław Kral chce się kruszyć i prokuratura będzie mogła dać mu szansę na świadka koronnego to niech to robi. Niech mówi o tym, jak wyglądały interesy, żeby chronić aferzystów związanych z Zondacrypto, ale też z kryptoaktywami - podkreślił Gawkowski.
Afera Zondacrypto. "PiS próbuje umyć ręce, ale nie da się umyć takich rąk"
Wicepremier odniósł się także do wpisu Romana Giertycha, który we wtorek przekazał, że jest obrońcą Przemysława Krala w sprawie. - To nie Giertych jest prokuratorem w tej sprawie - stwierdził.
ZOBACZ: Tajne spotkanie z prokuratorem. Szef Zondacrypto miał dostać ofertę
- Wiem jedno. Mamy skruszonego prawdopodobnie gangstera, który opowiada o tym jak doszedł do wielkich pieniędzy i kto nad nim trzymał parasol ochronny. (...) Wiemy, i łączy to nam się z aktywnością PiS-u przy kryptoaktywach, łączy się z wetem prezydenta. Był wielki parasol nad tym, żeby można było okradać ludzi na kryptoaktywach - mówił minister cyfryzacji.
Jego zdaniem ten "parasol" nadal jest zawieszony, ponieważ nadal brakuje ustawy, którą "PiS i prezydent wielokrotnie wyrzucali do kosza". Gawkowski zapowiedział jednocześnie, że będzie czwarta ustawa o kryptowalutach. - Polska jest dzisiaj prawie ostatnim państwem Unii Europejskiej, w której nie ma tej ustawy - zaznaczył.
"Graffiti". Krzysztof Gawkowski: To kłoci się z rozsądkiem
Zapytany przez Marcina Fijołka czy ustawa pojawi się jeszcze w tym roku polityk Lewicy odpowiedział, że "nie wyobraża sobie, by czekali". - Wiem, że kończą się prace nad kolejnymi wersjami tej ustawy. Nie zapomnijmy tylko, że w te szprychy rządowe, w szprychy dotyczące legislacji kij wkładał prezydent - podkreślił.
ZOBACZ: "To pogrąży ten rząd". Mateusz Morawiecki ostrzega ws. afery
- Uważam, że pan prezydent powinien powiedzieć w swoim otoczeniu jasno: "musimy tę sprawę domknąć, dogadajcie się jakoś, spróbujmy niczego nie wetować'. Jeśli nie będzie tej zgody w Pałacu Prezydenckim to będą tracić zwykli obywatele - stwierdził Krzysztof Gawkowski.
Poseł PiS i były funkcjonariusz CBA spotkali się z Kralem na Ibizie
W środę Wirtualna Polska i TVN24 poinformowały, że 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie doszło do spotkania posła PiS Michała Moskala oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysławem Kralem. Miało się ono odbyć w pięciogwiazdkowym hotelu "W" w Santa Eulària des Riu.
Dziennikarze WP ustalili, że Moskal wkrótce po spotkaniu zaczął aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie.
Zarówno poseł PiS jak i Chodziński potwierdzili udział w wyjeździe. Polityk przekazał, że wyjazd "trwał mniej niż dobę", a przy rezerwacji płacił Chodziński, z którym później rozliczył te wydatki, ze swoich prywatnych środków. Za kolację miał zapłacić płacił Kral. Poseł Moskal nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy wyjazd trafił do Rejestru Korzyści, w którym ujawniane są korzyści uzyskiwane przez posłów, senatorów lub ich małżonków.
Poseł PiS odniósł się do sprawy również na platformie X. "Z Kralem rozmawiałem raz - tak samo jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców. Ani ja, ani żaden z moich współpracowników, ani żadna z organizacji społecznych, w których działam, nigdy nie podjęli z nim ani z podmiotami z nim związanymi żadnej współpracy. Nie przyjęliśmy od nich ani złotówki" - napisał polityk PiS.
ZOBACZ: Roman Giertych w nowej roli. "Delikatnie mówiąc niefortunne"
"Każdy kto będzie próbował insynuować cokolwiek innego spotka się z twardą odpowiedzią na drodze sądowej. Co więcej: wewnętrzne procedury w fundacji w której działam wykazały poważne wątpliwości wobec Zondy i dlatego rozmowy zerwaliśmy. Zrobiliśmy to wtedy, gdy państwo pod rządami Tuska spało, a tysiące Polaków ponosiły straty" - podkreślił Moskal.
"Dziś Giertych, który obsługuje kryminalistę pro bono, i spółka próbują obrzucić błotem jak najwięcej osób, żeby rozmyć własną odpowiedzialność za to, że po raz kolejny zawiedli" - zakończył.
Czytaj więcej