Wiceminister zapytany o brak alertów. Uderzył w poprzedni rząd

Graffiti Karol Płatek / polsatnews.pl

Po alarmie na Lubelszczyźnie rząd zapowiada zmiany w sposobie informowania mieszkańców o zagrożeniach. W programie „Graffiti” wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha poinformował, że w podobnych sytuacjach wykorzystywane mają być alerty RCB. Odpowiedział też na słowa Sławomira Mentzena i porównał działania obecnych władz z reakcją rządu PiS.

Mężczyzna w granatowym garniturze i czerwonym krawacie siedzi na tle abstrakcyjnego, kolorowego ekranu.
Polsat News
Arkadiusz Myrcha w programie "Graffiti"

Arkadiusz Myrcha został zapytany przez Marcina Fijołka o wnioski po czwartkowym poranku i o to, czy po alarmie na Lubelszczyźnie należy zmienić procedury, aby syreny nie wywoływały paniki, a mieszkańcy otrzymywali jasne informacje o rozwoju sytuacji.

 

Wiceminister przypomniał, że już dzień wcześniej premier Donald Tusk zapowiadał poprawę komunikacji z obywatelami.

 

- Już wczoraj mówił o tym pan premier, że ta warstwa komunikacyjna musi zostać poprawiona, żeby mieszkańcy, którzy dowiedzieli się o wydarzeniu, usłyszeli syreny, mieli poczucie, że sytuacja jest opanowana i dostali wyraźny komunikat ze strony państwa, że już mogą spokojnie wrócić do swoich obowiązków - powiedział.

 

Prowadzący "Graffiti" zapytał, czy oznacza to, że po uruchomieniu syren mieszkańcy będą otrzymywać również wiadomości SMS.

 

- Wszystko na to wskazuje, że tutaj właściwym są właśnie alerty RCB i wiadomości, które są wysyłane. To jest chyba najwłaściwsze źródło komunikowania o sytuacji - odpowiedział Myrcha.

 

WIDEO: Arkadiusz Myrcha w "Graffiti". O alertach RCB, rosyjskiej rakiecie i bezpieczeństwie Polski 

Rakieta na Lubelszczyźnie i "opóźniony alert RCB"

Marcin Fijołek zwrócił uwagę, że w piątek o godz. 7.30 otrzymał - podobnie jak tysiące innych obywateli - alert RCB z informacją od MSWiA i apelem o pobranie poradnika bezpieczeństwa. Dziennikarz pytał, dlaczego podobne działania nie zostały podjęte wcześniej, skoro wojna w Ukrainie trwa już od kilku lat.

 

W odpowiedzi Myrcha wskazał, że wiadomość miała przypominać o prowadzonej wcześniej akcji przekazania poradników bezpieczeństwa do wszystkich gospodarstw domowych.

 

- Proszę zauważyć, że jest przypomnienie o wielkiej akcji, która już nastąpiła, czyli doręczenia do wszystkich gospodarstw domowych podręczników bezpieczeństwa. O tym, co należy zawsze mieć w domu, na co zwrócić uwagę i jak się zachowywać w sytuacji, kiedy faktycznie zagrożenie może nastąpić - powiedział.

 

ZOBACZ: "Znaleziono liczne szczątki rakiety". Prokuratura podała nowe informacje

 

Dodał, że w ostatnich dwóch latach zmienił się sposób wykorzystywania alertów RCB.

 

- To jest Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, jest do tego, żeby informować o najważniejszych sprawach. Tak się dzieje i zostanie to poszerzone o te sytuacje alarmowe. To jest wniosek z wczorajszego dnia - podkreślił.

Rosyjska rakieta w Polsce. Myrcha odpowiada na słowa Mentzena

W dalszej części rozmowy Marcin Fijołek przytoczył słowa Sławomira Mentzena. Polityk Konfederacji pytał, dlaczego w Polsce najpierw musi dojść do katastrofy, aby państwo zaczęło działać. Wskazywał też na brak próbnej mobilizacji, schronów i jasnych informacji, gdzie obywatele mają się udać w sytuacji zagrożenia.

 

Myrcha odpowiedział, że realizowany jest największy w historii program dotyczący schronów i obrony cywilnej.

 

- Największy w historii program schronowej obrony cywilnej jest realizowany przy potężnym zaangażowaniu samorządowców, którzy w tej chwili na potęgę realizują inwestycje, między innymi podwójnego przeznaczenia - powiedział.

 

Wiceminister przekonywał również, że obecnie procedury i reakcje służb wyglądają inaczej niż w latach 2022–2023.

 

ZOBACZ: "Stanowczo po stronie Polski". Deklaracja ambasadora USA po wybuchu rakiety

Myrcha uderza w poprzedni rząd. Przywołał czasy Błaszczaka

Pytany o reakcję państwa po upadku rosyjskiej rakiety, Myrcha przeszedł do porównania działań obecnego rządu z sytuacją za czasów ministra obrony Mariusza Błaszczaka.

 

- Proszę zauważyć, w jak innej jesteśmy rzeczywistości dzisiaj, jeśli chodzi o procedury, reagowanie służb, także polityków - mówił.

 

Następnie przypomniał sprawę rakiety, o której opinia publiczna dowiedziała się po wielu miesiącach.

 

- Kiedy na czele Ministerstwa Obrony Narodowej był pan Błaszczak, my jako obywatele o rakiecie dowiedzieliśmy się po pół roku. (...) I to nie to, że spadła gdzieś przy granicy, tylko w centralnej części Polski, w moim województwie, w kujawsko-pomorskim - powiedział.

 

Prowadzący przypomniał, że po incydencie w Przewodowie Donald Tusk, będący wówczas liderem opozycji, krytykował trzygodzinną zwłokę w informowaniu społeczeństwa i mówił o przestrzeni do dezinformacji.

 

Myrcha odpowiedział, że w obecnej sytuacji służby od początku monitorowały zdarzenie, a informacje były przekazywane po ich potwierdzeniu.

 

- Nikt nie unika jakiejkolwiek komunikacji, ani politycy, ani dowództwo operacyjne. Każda okoliczność jest podawana do publicznej wiadomości, jak tylko jest potwierdzona, jak tylko jest możliwa do informowania - powiedział.

 

Jak podsumował, jest to "zupełnie nowa jakość” w porównaniu z okresem do 2023 roku.

 

Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie