Zandberg o fali upałów. "Rozczulił mnie premier, nagrywa filmiki"
- Chciałbym usłyszeć, dlaczego rząd cały czas nie przyjął rozwiązań, które chronią ludzi w miejscu pracy - mówił w poniedziałkowym "Graffiti" poseł Adrian Zandberg, komentując, jakie zmiany w prawie powinny nastąpić w związku z trwającą falą upałów. Wśród poruszonych tematów znalazła się również kwestia nieprawidłowości w systemie ochrony zdrowia oraz działań i wypowiedzi prezydenta Ukrainy.

- Muszę powiedzieć, że bardzo mnie rozczulił pan premier, który nagrywa filmiki z dobrymi poradami jak influencer, zdrowotne. Natomiast ja chciałbym usłyszeć, dlaczego rząd cały czas nie przyjął rozwiązań, które po prostu chronią ludzi w miejscu pracy - wskazywał współprzewodniczący Partii Razem Adrian Zandberg w poniedziałkowym wydaniu "Graffiti".
Adrian Zandberg o fali upałów. "Rozczulił mnie pan premier"
Gość Marcina Fijołka argumentował, że potrzeba zmian w prawie, dzięki którym w przypadku wystąpienia ekstremalnych temperatur pracodawca miałby obowiązek zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy.
- Przecież już dawno powinno obowiązywać prawo, które w chwili, kiedy mamy kolejne fale upałów (...) wyznacza temperatury maksymalne, te ekstremalne warunki powyżej których ludzie po prostu nie idą do pracy - stwierdził poseł, podkreślając, że "przecież dzisiaj mamy taką sytuację, że w tych naprawdę nieludzkich temperaturach ktoś może usłyszeć polecenie służbowe: Nic mnie to nie obchodzi, masz pracować na tym pełnym słońcu". Wskazał przy tym, że tego rodzaju rozwiązania przyjęto już w krajach, które częściej doświadczają tego rodzaju zjawisk pogodowych.
ZOBACZ: Wymiesza się z upałem. IMGW ostrzega przed kolejnym zagrożeniem
Zdaniem Zandberga "Polska jest dzisiaj w innym miejscu, niż byliśmy 30, 40 lat temu, kiedy zręby naszego Kodeksu pracy powstawały". - Musimy dostosować się do tych zmian klimatu, bo jak tego nie robimy, to koszty są spychane na ludzi - ocenił, dodając, że do przyjęcia tego rodzaju zmian wystarczyłoby rozporządzenie.
"Powinniśmy zlikwidować". Zandberg o zmianie w służbie zdrowia
Odpowiadając na pytania dotyczące sprawy Szpitala Południowego, wskazywał, że podstawowym problemem jest w tej kwestii niedziałający nadzór. - Mam smutną w tej sprawie refleksję, bo wiele już czasu temu przestrzegałem, mówiłem o tym między innymi w kampanii prezydenckiej, że mamy fikcję nadzoru w samorządach. Ta historia, którą widzimy w Szpitalu Południowym, ona niestety to wszystko potwierdziła - ocenił.
W opinii Zandberga rozwiązanie stanowi likwidacja rad nadzorczych wypełnionych politykami. - Rady nadzorcze w spółkach samorządowych, ta cała fikcja, która służy tylko temu, żeby ustawić dłuższe koryto, przy którym mogą się ustawić lokalnie aparatczycy, powinny zostać zlikwidowane - stwierdził.
ZOBACZ: Afera w Szpital Południowym. Minister zdrowia zabrała głos
- Powinniśmy wprowadzić w Polsce normalny, profesjonalny nadzór nad tą własnością samorządową zamiast rad nadzorczych, wypełnionych lokalnymi politykami, którzy się na tych sprawach zresztą zwykle nie znają, a jak nawet twierdzą, że znają, to potem są takie historie jak tutaj - mówił poseł, podkreślając, że "to jest patologia, którą powinniśmy w końcu z polskiego systemu wyciąć".
WIDEO: "Rozczulił mnie". Zandberg uderza w Tuska w związku z upałami

Krytykował także działania podejmowane w tej kwestii przez polityków. Mówiąc o odpowiedzialności za nadzór nad Szpitalem Południowym stwierdził, że Rafał Trzaskowski to "uśmiechnięta twarz", a faktycznym "szefem w Warszawie" jest zupełnie ktoś inny. - Realnie za sznurki pociąga pan Kierwiński. Pan Kierwiński, który na czele tego systemu, na czele tej ośmiornicy stoi, nawet się nie pofatygował na Radę Warszawy, żeby wytłumaczyć, co tam się wydarzyło - wskazał. Ocenił, że dla niego "jest to kuriozalne".
Zandberg ocenił ruch Zełenskiego. Wspomniał o Bąkiewiczu
Zandberg zabrał także głos na temat ostatniej decyzji prezydenta Ukrainy. Wołodymyr Zełenski w poniedziałek wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę. - Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować - oświadczył ukraiński przywódca.
ZOBACZ: "Nikt nie będzie nakazywał nam, jakich bohaterów szanować". Zełenski z nową inicjatywą
- Widać, że prezydent Zełenski konsekwentnie chce nakręcać ten konflikt. Myślę, że jest świadomy konsekwencji tego. Jedną z nich jest to, że stracił w oczywisty sposób olbrzymią część sympatii, jaką cieszył się w polskim społeczeństwie - ocenił ten ruch poseł.
Analizując, co stoi za działaniami Zełenskiego, mówił, że prezydent Ukrainy "bardziej woli się podlizywać lokalnym panom Bąkiewiczom i Mateckim, i w ten sposób budować sobie większe wsparcie polityczne w swoim kraju. Dla mnie jest to decyzja, którą oceniam bardzo negatywnie - powiedział Zandberg.
Czytaj więcej