Głos z Pałacu ws. obietnicy wyborczej Tuska. Tak zareagował minister
- Jeżeli dla ministra z Kancelarii Prezydenta więcej pieniędzy w portfelach Polaków to jest skomplikowanie systemu, to pokazuje, w jaką stronę idzie ich logika. Utrudnić życie rządowi - tak Miłosz Motyka odpowiedział w "Gościu Wydarzeń" na krytykę rządowego pomysłu podniesienia progu podatkowego, która spłynęła z pałacu prezydenckiego. Zapowiedział też, że to nie koniec zmian w podatkach.

"Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną tak jak obiecywali w kampanii wyborczej" - tak szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker skomentował rządowy pomysł zmian w podatku PIT i CIT dla pracowników wchodzących w wyższy próg podatkowy i dużych firm.
O komentarz do tych słów został poproszony minister energii Miłosz Motyka w programie "Gość Wydarzeń" Polsat News.
Motyka: Zadaniem Nawrockiego jest utrudnienie życia rządowi
- Jeżeli dla ministra z Kancelarii Prezydenta więcej pieniędzy w portfelach Polaków to jest skomplikowanie systemu, to pokazuje, w jaką stronę idzie ich logika - powiedział polityk.
- Tutaj nie ma się co zakładać nawet, bo podstawowym zadaniem prezydenta Karola Nawrockiego, on o tym mówił bardzo jasno w kampanii wyborczej, jest to, żeby utrudnić życie rządowi. A to, że jest gorzej dla rządu, gorzej dla obywateli, to już go naprawdę więcej nie obchodzi - dodał minister.
ZOBACZ: "Nachalna propaganda". Fogiel o polityce rządu wobec prezydenta
Powiedział też, że w projekcie Pałacu Prezydenckiego "PIT 0, rodzina na plus", który zakłada zerowy podatek dla rodziców co najmniej dwójki dzieci, zabrakło źródła finansowania.
Będą kolejne zmiany w systemie podatkowym? Minister odpowiada
Prowadząca program Magda Sakowska zapytała swojego gościa, czy rząd szykuje jeszcze zmiany w podatkach w tej kadencji.
- Będziemy na pewno o tym dyskutowali, natomiast dzisiejsze zmiany, które zostały przedstawione pokazują, że to nie jest żadna kosmetyka, jak próbuje się przedstawiać przez polityków opozycji, bo one dotyczą 3,5 miliona naszych rodaków - odpowiedział Motyka.
WIDEO: Miłosz Motyka w "Gościu Wydarzeń"

- System jest dzisiaj przywracany w zakresie sprawiedliwości, tak aby ci, którzy faktycznie najwięcej zarabiają i najwięcej dzisiaj generują przychodów, także sprawiedliwie do tego budżetu się dołożyli - powiedział. Pytany, czy będą podnoszone kolejne progi odparł, że jest to ostateczna propozycja, jeżeli chodzi o propozycje rządowe. Zaznaczył jednak, że nie wyklucza zmian w kolejnych latach.
ZOBACZ: Sondażowy ból głowy koalicji rządzącej. Partie prawicowe uzyskałyby większość
- W zakresie kolejnych zmian na pewno mogą się pojawić inne propozycje ze strony różnych klubów, różnych stron politycznych. Odpowiadać po prostu będziemy na wyzwania, które stawia nam gospodarka - podsumował.
Krytyczne sondaże dla rządu. "PiS mogłoby tylko pomarzyć"
W programie poruszono też kwestię niekorzystnych dla koalicji rządowej sondaży. Prowadząca przypomniała, że według ostatnich badań 58 proc. Polaków źle ocenia obecny rząd, a niemal 48 proc. nie chce, żeby kierował on państwem w następnej kadencji.
- O takich wynikach sondażowych poprzedni rząd mógłby pomarzyć. Nie, nie mówię, że nie jest źle. Ja mówię o tym, że należy wzmocnić komunikację. To takie propozycje jak dzisiaj wzmacniają kwestie gospodarcze jednoznacznie i pokazują, że rząd jest w kwestiach gospodarczych aktywny - powiedział.
Na koniec programu został zapytany o kwestię ewentualnej zmiany w rządzie. Według nieoficjalnych ustaleń Polsat News minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miałaby zostać zastąpiona przez Szymona Hołownię.
ZOBACZ: Nowe maksymalne ceny paliw. Wraca rządowy program CPN
- Szymona Hołownię do tego rządu zapraszaliśmy i uważaliśmy wówczas, że gdy jesteś liderem partii, to należy być w rządzie i uważam, że byłby wartością dodaną - powiedział Motyka. Na pytanie, czy nie będzie tęsknił za Pełczyńską-Nałęcz odpowiedział, że "nie ma ludzi niezastąpionych".
Czytaj więcej