Starcie polityków PiS o Kaczyńskiego. "Bardzo fałszywa opowieść"

Gość Wydarzeń

- Prezes mógł zostać wprowadzony w błąd - przekonywał Piotr Müller w programie "Gość Wydarzeń". Zapewnił, że środowisko Mateusza Morawieckiego nie zamierza opuszczać PiS. Tobiasz Bocheński stanowczo odrzucił te słowa, zapewniając, że Jarosław Kaczyński nie jest przez nikogo manipulowany. Polityk zaapelował jednocześnie do Mateusza Morawieckiego, by podporządkował się decyzji.

Dwaj mężczyźni w garniturach siedzą obok siebie, patrząc w różne strony. W tle widać zamazane zdjęcie nocnego miasta z podświetlonymi budynkami.
Polsat News
Piotr Müller i Tobiasz Bocheński o sytuacji w PiS

W piątek Müller ujawnił list skierowany do Jarosława Kaczyńskiego. Pod dokumentem podpisało się 41 posłów i czterech europosłów. Sygnatariusze zaapelowali o wspólne działanie oraz zachowanie jedności obozu politycznego. Jedna z podpisanych osób nie jest formalnie członkiem Rozwoju Plus.

 

Jak przekonywał w rozmowie z Magdą Sakowską, że argument dotyczący możliwego obchodzenia przepisów o finansowaniu partii politycznych nie ma podstaw prawnych. - Mam wrażenie, że pan prezes być może został przez kogoś wprowadzony w błąd. Mamy analizy w tym zakresie, które mówią wprost: jeżeli te działania są jasno rozdzielone, nie ma przepływów finansowych pomiędzy partią a stowarzyszeniem, to takiego zagrożenia nie ma - powiedział.

 

ZOBACZ: Morawiecki wydał odezwę do Polaków, nawiązał do Kaczyńskiego. "Nie rozumiem"

 

Müller nie chciał jednak odpowiedzieć wprost, czy wszystkie te osoby odeszłyby z PiS, gdyby Mateusz Morawiecki został usunięty z partii.

 

- Nie wierzę w to, że jest możliwy wariant, w którym kierownictwo partii podejmuje decyzję o wyrzuceniu 45 parlamentarzystów, w tym byłych ministrów, osób, które w większości przypadków były tylko i wyłącznie w Prawie i Sprawiedliwości i nigdy tej formacji nie zdradziły - powiedział w programie "Gość Wydarzeń". 

"Podają nieprawdziwy obraz". Müller o złych radach dla Kaczyńskiego

Polityk został również zapytany o słowa Mateusza Morawieckiego, który pisał o działającej w PiS "wąskiej grupie intrygantów". Były premier deklarował jednocześnie, że zamierza pozostać w ugrupowaniu i kontynuować działalność stowarzyszenia.

 

Müller nie wskazał konkretnych osób, które miałyby źle doradzać Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ocenił jednak, że obecna strategia partii nie przynosi oczekiwanych efektów. - Ja próbuję patrzeć na liczby. Nie lubię sytuacji, w której ktoś chce spróbować stłuc termometr, bo jak stłuczemy termometr, to nie oznacza, że temperatura nie jest taka, jaka jest - powiedział.

 

Na pytanie, czy ktoś kieruje Jarosławem Kaczyńskim odpowiedział: Nie. Ktoś mu źle doradza. Są osoby, ja nie chcę tutaj wymieniać tych polityków z imienia nazwiska, bo nie o to mi chodzi. 

 

ZOBACZ: Ultimatum w PiS. Ujawnili treść listu do Kaczyńskiego

 

Jak przekonywał, PiS powinno otwierać się na nowe środowiska i organizacje, aby poszerzać swoje poparcie. Zaznaczył, że w wyborach parlamentarnych w 2023 roku partia zdobyła około 35 proc. głosów, podczas gdy obecnie może liczyć na około 25 proc.

 

Pytany, czy rzeczywiście uważa, że wieloletni i doświadczony polityk, jakim jest Jarosław Kaczyński, może powtarzać opinie przekazane mu przez innych, Müller odpowiedział, że prezes PiS może nie otrzymywać wszystkich informacji.

 

- Są osoby, jak w każdym miejscu, w firmach, w rodzinie, w partii politycznej, które podają nieprawdziwy albo niecały obraz rzeczywistości. A jeżeli nie ma się całego obrazu, wszystkich faktów i wszystkich rzeczy, które się dzieją, to można wyciągnąć złe wnioski - powiedział.

Müller: Ogłoszenia nowej partii nie będzie

W piątek doszło również do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Informację o rozmowie polityków potwierdził Polsat News.

 

Müller wyraził nadzieję, że spotkanie pozwoliło przedstawić prezesowi PiS szerszy obraz sytuacji i zmniejszyć napięcie wewnątrz partii. Zapowiedział jednocześnie, że planowane na 31 lipca wydarzenie Stowarzyszenia Rozwój Plus odbędzie się zgodnie z planem.

 

WIDEO: Starcie polityków PiS o Kaczyńskiego. "Bardzo fałszywa opowieść"

 

 

Stanowczo zaprzeczył jednak, że podczas spotkania miałoby zostać ogłoszone utworzenie nowego ugrupowania. - Absolutnie nie. Nie będzie żadnego ogłoszenia nowej partii, ponieważ jestem głęboko przekonany, że nikt nas z Prawa i Sprawiedliwości nie wyrzuci - powiedział.

 

- My się nigdzie nie wybieramy i mam nadzieję, że takiej nietrafionej decyzji nie będzie, bo oznaczałaby ona po prostu rozbicie całego obozu prawicowego w Polsce - podsumował Müller.

"To nie jest żaden wąski spisek"

Innego zdania w sprawie był drugi gość programu Tobiasz Bocheński. Podkreślił, że uchwała została poparta niemal jednogłośnie przez kierownictwo ugrupowania. Jak zaznaczył, w posiedzeniu nie uczestniczył Mateusz Morawiecki, natomiast z propozycją Jarosława Kaczyńskiego zgodzili się między innymi Joachim Brudziński, Ryszard Terlecki, Piotr Gliński, Beata Szydło i Stanisław Karczewski.

 

- To nie jest żaden wąski spisek, chyba że cytowana wypowiedź ma odnosić się do tych wszystkich osób - powiedział, nawiązując do słów byłego premiera o "grupie frustratów" i "intrygantów" działających w PiS.

 

Polityk porównał działania ludzi Morawieckiego do sytuacji, w której dziennikarze pozostają zatrudnieni w jednej stacji telewizyjnej, ale jednocześnie zakładają konkurencyjną antenę, tłumacząc, że chcą w ten sposób zwiększać zasięg macierzystej redakcji. - Z taką sytuacją w sensie politycznym mamy dzisiaj do czynienia i nie możemy się na to zgodzić - ocenił.

 

ZOBACZ: "Rubikon przekroczony". Kaczyński bez zaproszenia na imprezę Morawieckiego

 

Bocheński stanowczo odrzucił również interpretację, że prezes PiS został wprowadzony w błąd. - Nie jest prawdą, że pan prezes jest niepoinformowany. Nie jest prawdą i bardzo fałszywa jest opowieść, jakoby pan prezes był w jakiś sposób manipulowany przez kogokolwiek - powiedział.

 

Jak dodał, Jarosław Kaczyński jest doświadczonym politykiem, który od dekad rozgrywa najważniejsze sprawy w polskiej polityce. - To nie jest tak, że mogą młodzi ludzie chodzić po mediach i opowiadać, że jest w jakiś sposób ubezwłasnowolniony i nie ma dostępu do pełnej wiedzy - stwierdził. Przypomniał również, że przed przyjęciem uchwały odbyła się dyskusja z udziałem najważniejszych polityków ugrupowania.

Bocheński apeluje do Morawieckiego. "Wielki prezent dla Donalda Tuska"

Bocheński zaapelował do byłego premiera, aby zrezygnował z działalności w stowarzyszeniu. - Apeluję do niego, żeby pan premier Morawiecki dostosował się do decyzji pana prezesa Kaczyńskiego - powiedział.

 

Z jego relacji wynika, że piątkowe rozmowy Kaczyńskiego z Morawieckim nie doprowadziły do przełomu. Prezes PiS miał podtrzymać swoje dotychczasowe stanowisko, a przedstawiciele Rozwoju Plus również nie zapowiedzieli wycofania się z działalności organizacji.

 

ZOBACZ: Awantura w PiS? Nieoficjalnie: Zwrot akcji ws. stowarzyszeń, Morawiecki gotowy odejść

 

Bocheński nie wierzy jednak, że z ugrupowania odejdzie ponad 40 parlamentarzystów, którzy podpisali list w obronie stowarzyszenia. Przyznał jednocześnie, że realny może być scenariusz, w którym PiS opuści kilkanaście osób.

 

- Martwię się, że faktycznie kilkanaście osób może opuścić Prawo i Sprawiedliwość i bardzo bym tego nie chciał - powiedział. Jego zdaniem taki rozłam byłby "wielkim prezentem dla Donalda Tuska" i osłabiłby główną siłę opozycyjną.

Agata Sucharska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie