Polityk KO o sporze z Kijowem. "Faktów nie da się pogodzić z interpretacją ukraińską"
- Faktów, które ustalili polscy historycy, nie da się pogodzić z interpretacją ukraińską. Trzeba przyjąć to do wiadomości. To jest jedyny dojrzały sposób podejścia do tej kwestii - ocenił w programie "Gość Wydarzeń" Paweł Kowal. Polityk Koalicji Obywatelskiej odniósł się w ten sposób do trwających napięć między Warszawą a Kijowem dotyczących zbrodni wołyńskiej.

W czwartkowym wydaniu programu "Gość Wydarzeń" Paweł Kowal odniósł się do różnic w polskim oraz ukraińskim spojrzeniu na kwestię zbrodni wołyńskiej. Przywołał przy tym swoje doświadczenia z polsko-ukraińskiego kongresu historycznego.
- W 90 proc., jeżeli chodzi o różne kwestie historyczne, się zgadzamy. A w sprawie ludobójstwa na Wołyniu radykalnie się nie zgadzamy i na razie tak zostanie - powiedział poseł KO.
Paweł Kowal o sporze z Ukrainą. "Trzeba przyjąć to do wiadomości"
Kowal podkreślił, że polska historiografia jasno ocenia wydarzenia na Wołyniu. - Jest pewne, że była ogromna liczba ofiar zamordowanych ze względu na narodowość. Jest pewne, że przywódcy UPA wydawali takie rozkazy, ponieważ one są na piśmie - zaznaczył.
Polityk zaznaczył, że polskie stanowisko w tej sprawie opiera się na badaniach i dorobku historyków. Jak wskazał, działania Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz innych organizacji objęły nie tylko Wołyń i Galicję, ale także tereny dzisiejszej wschodniej Polski, w tym część Podkarpacia i Lubelszczyzny.
ZOBACZ: Prace poszukiwawcze ws. zbrodni wołyńskiej. Ukraińcy wskazali termin
- Doszło do mordów na ogromną skalę. To jest około 100 tysięcy, a niektórzy mówią, że więcej ofiar. Część z nich, być może już w tej chwili powyżej 40 tysięcy, potrafimy podać z imienia i nazwiska - mówił.
WIDEO: Polityk KO o sporze z Kijowem. "Faktów nie da się pogodzić z interpretacją ukraińską"

Kowal stwierdził również, że od lat mówi stronie ukraińskiej o polskim stanowisku w sprawie Wołynia. - Chyba byłem pierwszą osobą w Polsce, która powiedziała, że ten mord ma charakter ludobójstwa - powiedział.
- Faktów, które ustalili polscy historycy, nie da się pogodzić z interpretacją ukraińską. Trzeba przyjąć to do wiadomości. To jest jedyny dojrzały sposób podejścia do tej kwestii - ocenił.
Kowal uderza w Millera: Chodzić i pluć po innych każdy potrafi
Jednocześnie Kowal wskazał, że mimo sporu historycznego Polska i Ukraina mają wiele obszarów współpracy. Wymienił m.in. kwestie bezpieczeństwa, gospodarki oraz ekshumacji ofiar.
- Jeżeli chodzi o kwestie ekshumacji, na szczęście się uruchomiły i dzisiaj ofiary, niezależnie od naszych ocen historycznych czy politycznych, możemy poszukiwać, ekshumować. To jest pierwszy raz od lat i to jest zasługa rządu Donalda Tuska. Możemy ich także pochować - mówił.
Jak dodał, współpraca gospodarcza z Ukrainą "idzie dobrze", a w kwestiach bezpieczeństwa oba państwa mają wspólne interesy. - Tak wygląda ta panorama. Nie ma wyjścia. W pewnych sprawach się nie zgadzamy. Musi tak zostać na razie - podsumował Kowal.
ZOBACZ: "Niech uklęknie w szczerym polu". Wicemarszałek Sejmu apeluje do Budanowa
Gość programu został również zapytany o swój spór z Leszkiem Millerem. - Jeśli ktoś chce mnie opluć za to, że reprezentuję polską rację stanu i życzę Polsce, żeby nie miała konfliktu z sąsiadami, to niech to robi Leszek Miller. Ja mam tylko jedno pytanie: co on zrobił w sprawach ekshumacji? - mówił Kowal.
Polityk pytał również, jakie realne działania były premier podjął w kwestii upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej. - Niech on tu przyjdzie i powie konkretnie, co zrobił, kiedy zajmował najwyższe stanowiska. Bo chodzić i pluć po innych, to każdy potrafi. I tyle, więcej nie powiem - dodał.