"Czasy się zmieniły". Mariusz Błaszczak o pomocy Ukrainie
- Jeżeli jeszcze słyszymy od Tuska, Sikorskiego, że lada miesiąc Rosja napadnie na Polskę używając właśnie rakiet, to dlaczego te pociski przekazywane są na Ukrainę? - pytał w "Gościu Wydarzeń" były szef MON Mariusz Błaszczak, komentując przekazanie rakiet do systemu Patriot. Według niego Władysław Kosiniak-Kamysz nie sprawdza się w roli ministra obrony narodowej i powinien podać się do dymisji.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, że Polska przekazała Ukrainie pociski do systemu Patriot, a decyzja w tej sprawie została skonsultowana ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego.
- Jeśli tak, to po cóż minister? Skoro żołnierze podejmują decyzje, to po co nam ten minister? - pytał w "Gościu Wydarzeń" Błaszczak. Były szef MON tłumaczył, że to minister obrony narodowej odpowiada i kształtuje politykę obronności państwa. - Więc jeśli Kosiniak-Kamysz nie jest w stanie tego obowiązku wypełnić, no to niech się poda do dymisji - powiedział.
Wsparcie dla Ukrainy. Mariusz Błaszczak: Czasy się zmieniły
Polityk PiS przyznał jednocześnie, że kiedy kierował resortem również zasięgał opinii wojskowych, jednak dziwi go, że informacja o przekazaniu tego rodzaju broni ujawniona została tak późno. - Dlaczego to ukrywali? Dlaczego na ten temat milczeli? Dlaczego potrzebny był nacisk społeczny, presja społeczna, żeby to przyznali? A teraz jeszcze zamulają sytuację, bo pokazują, że będą wszystkie donacje prezentować od 23 stycznia - powiedział.
Prowadząca program Magda Sakowska przypomniała, że również rząd Zjednoczonej Prawicy przekazywał Ukrainie broń. - My się zawsze kierowaliśmy interesami polskimi. Zawsze tak było. Nam zależało na tym, żeby granica polsko-rosyjska była jak najkrótsza, żeby Ukraina nie była częścią Rosji. Dlatego w tym newralgicznym czasie wsparliśmy Ukrainę, ale teraz czasy się zmieniły - stwierdził.
ZOBACZ: Ilu żołnierzy USA trafi do Polski? Kosiniak-Kamysz o relacjach z Ameryką
Przekonywał, że teraz sprzęt powinni przekazywać Niemcy, bo Polska wspiera wschodniego sąsiada organizując logistykę. - Kiedy była chwila próby, zachowaliśmy się tak, jak należy. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami Polaków, bo wtedy, kiedy Putin napadł na Ukrainę, to polskie rodziny przyjęły ponad milion uchodźców ukraińskich, kobiet, dzieci. Tak, tak zachowaliśmy się my, Polacy, tak zachował się naród polski - mówił i zaznaczył, że w tym samym czasie Niemcy zaproponowali Kijowowi wsparcie w postaci 5 tys. hełmów.
Patrioty dla Ukrainy. "Działania wykluczające się"
Błaszczak zwrócił uwagę, że Patriot to zaawansowany system obrony powietrznej, a oddanie pocisków w obliczu ostatnich doniesień dotyczących zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej budzi wątpliwości. - Jeżeli jeszcze słyszymy od Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, że lada miesiąc Rosja napadnie na Polskę używając właśnie rakiet, to dlaczego te pociski przekazywane są na Ukrainę? - pytał.
- Te działania są wykluczające się - dodał.
WIDEO: Były szef MON Mariusz Błaszczak w programie "Gość Wydarzeń"

Błaszczak podkreślał, że decyzja o przekazaniu pocisków "ogranicza zdolności obronne", a Polska powinna odmówić w takiej sytuacji, nawet jeśli były to działania koordynowane przez NATO. - My graniczymy z Rosją. W związku z tym te pociski, które są dobrem bardzo rzadkim, bo jednak jest ich mało na świecie, powinny zostać w dyspozycji Wojska Polskiego. Niech Niemcy czy Hiszpanie przekażą swoje pociski do systemu Patriot, to też są sojusznicy z Sojuszu Północnoatlantyckiego - zaznaczył, że tak powinna brzmieć odpowiedź polskiego rządu w tej sprawie.
Jedocześnie pytał, czy Kosiniak-Kamysz miał coś do powiedzenia. - Jak on nic nie może zrobić, to jeszcze raz wracam do tego - niech poda się do dymisji - powtórzył polityk PiS.
Błaszczak pytany, czy Polska powinna dalej przekazywać Ukrainie broń, odparł, że nie, a "to co należało zrobić, już zrobiliśmy". Później dodał, że można ewentualnie oddać stary poradziecki sprzęt. - Oczywiście w interesie Polski jest to, żeby Ukraina się obroniła, ale w interesie Polski jest przede wszystkim to, żeby Polska się obroniła - podsumował.
Donacje dla Ukrainy. Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił
W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.
Politycy opozycji oraz środowisko prezydenta krytycznie odnosili się do możliwości przekazania tych pocisków.
W poniedziałek po południu szef MON zaprosił dziennikarzy do Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej na konferencję prasową poświęconą kwestii donacji. Podczas tej konferencji, podsumowując łącznie przekazane Ukrainie donacje, poinformował, że w latach 2022-2026 wyniosły one około 16 mld 450 mln zł.
ZOBACZ: Taki sprzęt wojskowy Polska przekazała Ukrainie. Wart jest ponad 16 mld zł
Podkreślił jednocześnie, że największe donacje dla Ukrainy zostały zrealizowane w latach 2022-2023. - Szacowany koszt tych donacji to jest około 14,9 mld zł. To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt - ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach - stwierdził wicepremier.
Wśród przekazanych Ukrainie od 2024 roku środków wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot. Szef MON zapewnił, że decyzje o przekazaniu wyposażenia Ukrainie poprzedzane są analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i nigdy nie zapadają bez wiedzy żołnierzy. - Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać - zaznaczył.
Czytaj więcej