"Mamy niepokojące informacje o przygotowaniach". Wiceszef MSZ o planach Rosji
- Mamy mniej więcej od kilku miesięcy niepokojące informacje o planach czy przygotowaniach rosyjskich - powiedział wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki w "Gościu Wydarzeń" o planach prowokacji wobec państw NATO. Bosacki podkreślił, że wyniki szczytu NATO w Ankarze zapowiadają się obiecująco. - W porównaniu z poprzednimi szczytami dawno nie było takiej jedności - dodał.

- Mamy mniej więcej od kilku miesięcy niepokojące informacje o planach czy przygotowaniach rosyjskich. Czy one zostaną zrealizowane, tego nie wiemy, ale na pewno NATO jest przygotowane jak jedna pięść do odpowiedzi na ewentualne prowokacje rosyjskie - powiedział Marcin Bosacki.
- Jesteśmy na to przygotowani, to chcę powiedzieć - zaznaczył wiceminister i podkreślił znaczenie szczytu NATO, który we wtorek rozpocznie się w Ankarze.
ZOBACZ: Szef MSZ do Putina: Wiemy, co planujesz. Nie rób tego
- Jesteśmy w trakcie przygotowań do szczytu NATO, już za kilka dni w Ankarze. I muszę powiedzieć, że w porównaniu z poprzednimi szczytami, dawno nie było takiej jedności. Myślę, że wyniki tego szczytu będą bardzo obiecujące. I dla Polski, i dla całego NATO - pokażemy solidarność i przygotowanie na wyzwania. Oczywiście największym wyzwaniem z nich jest agresywna Rosja. NATO to pokaże - powiedział wiceminister.
WIDEO: Marcin Bosacki w "Gościu Wydarzeń"

Spotkanie Sikorski-Sybiha. Marcin Bosacki o przebiegu rozmów
Wiceminister Marcin Bosacki był obecny podczas piątkowego spotkania pomiędzy ministrami spraw zagranicznych Polski i Ukrainy, a w "Gościu Wydarzeń" przywołał zapewnienia Andrija Sybihy o tym, że decyzja o upamiętnieniu UPA nie ma w optyce Kijowa związku z Polską.
ZOBACZ: Spotkanie szefów MSZ Ukrainy i Polski. "Zaproponowałem pakiet działań"
- Ukraińcy nam cały czas mówią, dzisiaj też to zostało powtórzone, że nie było w tym żadnego intencjonalnego wpływu w celu zahaczania czy dokuczania Polsce. Jeśli tak, to oczywiście oczekiwalibyśmy korekty tej decyzji. No niestety, przez wiele tygodni, równo miesiąc oczekiwań na to, to niestety mamy pewne rzeczy, które mogłyby być eskalacją - ocenił Bosacki.
- Na razie są deklaracje. Oczywiście po owocach ich poznacie, więc czekamy na czyny - dodał wiceminister, podkreślając sukces w relacjach polsko-ukraińskich, jakim było osiągnięcie postępów w sprawie poszukiwań i ekshumacji szczątków Polaków na terytorium Ukrainy.
Akcesja Ukrainy do UE: Bosacki: Polska nie blokuje wejścia
W ostatnich dniach szerokim echem odbiły się słowa Władysława Kosiniaka-Kamysza, który powiedział na antenie Polsat News, że Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej z Banderą na sztandarach. W Ukrainie zostało to odebrane jako zapowiedź blokowania akcesji przez Polskę, jednak Marcin Bosacki wskazał na odmienną interpretację słów szefa MON.
ZOBACZ: Zakulisowe rozmowy Polski z Ukrainą. Radosław Sikorski potwierdza
- Polska nie blokuje wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej. Polska mówi Ukrainie, to musi być integracja na serio. To znaczy, rzeczywiście, musicie zrobić bardzo poważne reformy. Rzeczywiście, musicie na serio zacząć walczyć z korupcją. Rzeczywiście, musicie zrobić decentralizację. Musicie wyglądać także wewnętrznie jak prawdziwy kraj europejski - powiedział Marcin Bosacki.
- Chorwaci musieli sobie z tego zdać sprawę, że nie wejdą na sztandarach do Unii Europejskiej z tymi, którzy zabijali kobiety i dzieci. Po prostu to się nie stanie. Ale jeśli część elity ukraińskiej (...) nie na serio myśli o wejściu do Unii Europejskiej, to jestem absolutnie przekonany, że naród ukraiński myśli o tym absolutnie na serio - stwierdził wiceminister.
"Ukraińcy przeceniali swoje znaczenie". MSZ czeka na konkretne działania Kijowa
Pytany przez prowadzącego Marka Tejchmana o to, czy w Kijowie widać taką determinację w dołączeniu do Unii Europejskiej, jaką przed przeszło dwiema dekadami było widać w Polsce, Marek Bosacki wskazał na historyczną walkę zwykłych Ukraińców o dołączenie do Zachodu.
ZOBACZ: Niezidentyfikowane drony nad Szwajcarią. "Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy"
- Ukraińcy na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych przeceniali swoje znaczenie. Uważali, że są jakimś środkiem ciężkości między wschodem i zachodem. Potem Putin im pokazał, jakim są środkiem ciężkości i że mogą być neutralni.
- W 2014 roku, po Krymie i Donbasie, a przede wszystkim po 2022 roku wydaje się, że na serio stwierdzili, że warto się integrować z Zachodem. W tej chwili, podobnie jak w tych deklaracjach deeskalacyjnych stosunków z Polską ministra Sybihy, my czekamy na konkretne ruchy, konkretne działania ze strony Kijowa. Zobaczymy. Liczymy na to, że tak będzie - powiedział wiceminister.
Czytaj więcej