"Nie chcemy szczurów uciekających z tonącego okrętu". Bosak o posłach PiS
Krzysztof Bosak zasugerował, że decyzja o nieprzesyłaniu rotacyjnych wojsk USA do Polski była "wymuszona z poziomu politycznego". - Sprzęt był już wysłany, rotacja miała się odbyć, żołnierze byli do tej rotacji gotowi - powiedział w programie "Gość Wydarzeń". Pytany z kolei o możliwość przyjęcie polityków PiS do Konfederacji oświadczył, że nie chce "szczurów uciekających z tonącego statku".

Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak został zapytany o oświadczenie rzecznika Pentagonu Joela Valdeza, które otrzymał Polsat News. Przekonywano w nim, że rezygnacja z planów wysłania amerykańskiej brygady pancernej do Polski "nie była nieoczekiwana ani podjęta w ostatniej chwili".
- Pierwsze pytanie, jakie należy sobie zadać, to czy wierzymy w komunikat rzecznika. Wiadomo, że rzecznicy w takich sytuacjach często muszą kłamać - skomentował w "Gościu Wydarzeń" Krzysztof Bosak.
Bosak ocenił ruch Amerykanów. Wstrzymanie wojsk do Polski "wymuszone" politycznie?
Polityk zauważył, że polskie władze wyraźnie nie były uprzedzone o decyzji amerykańskiej administracji. Jak mówił, wygląda na to, że szef Pentagonu Pete Hegseth wydał "ręczne polecenie" zmieniające dotychczasowe plany rozmieszczenia sił USA w Europie.
- Sprzęt był już wysłany, rotacja miała się odbyć, żołnierze byli do tej rotacji gotowi. Generał dowodzący siłami lądowymi dwa dni temu przed Kongresem nie był w stanie niczego właściwie wytłumaczyć. Więc wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jest to spontaniczna decyzja wymuszona z poziomu politycznego i wydaje mi się, że tak z samej góry - powiedział Bosak.
ZOBACZ: Żołnierze USA w Polsce, reakcja Pentagonu. "Nie była to nieoczekiwana decyzja"
Zdaniem jednego z liderów Konfederacji w debacie o obronności umknął fakt, że ostateczne decyzje podejmują nie generałowie, a politycy.
- Widzę po stronie polskich władz, niezależnie czy weźmiemy prezydenta, premiera, MON, widzę zaskoczenie i w tym zaskoczeniu oni dla mnie są wiarygodni. To znaczy, ja nie zakładam, że władze państwa polskiego coś wiedziały i teraz udają zaskoczenie. Wydaje mi się, że to zaskoczenie jest dosyć rzeczywiste i że jest to zawinione przez Amerykanów - mówił wicemarszałek.
Wideo: Krzysztof Bosak w programie "Gość Wydarzeń"

USA wycofują wojska z regionów najbardziej narażonych na atak? "Trochę tak to wygląda"
Prowadzący "Gościa Wydarzeń" Marek Tejchman zauważył, że Waszyngton redukuje wojska amerykańskie w krajach, które są najbardziej narażone na atak Rosji, np. w Rumunii. Dodał, że wygląda to jak długotrwały proces, który spełnia rosyjskie żądania jeszcze z 2021 roku. Chodzi o wezwanie przez Moskwę do redukcji sił NATO w państwach przyjętych do Sojuszu po 1997 roku - w tym w Polsce, państwach bałtyckich, Rumunii czy Bułgarii.
- Trochę tak to wygląda. Nie mogę zaprzeczyć, natomiast moim zdaniem najbardziej narażona na ewentualny atak jest jednak Estonia, bo ona jest najbardziej wysuniętym państwem w kierunku Rosji - odpowiedział Bosak. - Natomiast myślę, że trzeba powiedzieć, że to nie jest bardzo nowa sytuacja. Wszyscy teraz udają zaskoczonych, ale tak naprawdę dyskusja o zwrocie polityki amerykańskiej strategicznym zwrocie rozpoczęła się kilkanaście lat temu - dodał polityk.
ZOBACZ: Putin zyskał nowe możliwości. Alarm dla sąsiednich państw
Bosak skomentował również kwietniowy wywiad premiera Donalda Tuska dla "Financial Times", w którym ten mówił, że Rosja może zaatakować członka NATO w perspektywie "raczej miesięcy niż lat".
- Jeżeli nie ma się twardych informacji, to nie należy w ten sposób straszyć opinii publicznej i spekulować. Należy mówić o faktach, a wojna jest decyzją polityczną, która może zapaść, może nie zapaść - powiedział Bosak. Przyznał jednak, że Rosja gromadzi zapasy i "wydaje się, że robią to w lepszym tempie niż obrona natowska państw europejskich".
Konfederacja ostrożna ws. przejmowania polityków PiS. "Nie chcemy szczurów"
Przechodząc do wątków krajowych w "Gościu Wydarzeń" Marek Tejchman zapytał Krzysztofa Bosaka, czy w Konfederacji dochodzi do podziałów między nim a Sławomirem Mentzenem w kwestii podejścia do służby zdrowia i szkół.
- Mamy w różnych sprawach różną opinię, ale strategię mamy wspólną i proszę wierzyć, że szukamy najlepszych rozwiązań dla każdego obszaru. (...) Proszę nie szukać na siłę podziałów w Konfederacji - podkreślił wicemarszałek Sejmu.
Bosak zapewnił, że w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych będzie jedna lista Konfederacji. Pytany, czy byłby gotów przyjąć do partii kogoś z polityków PiS, jeśli w tej partii dojdzie do rozłamu, stwierdził, że "niechętnie".
- Jeden z naszych obecnych posłów jest byłym radnym wybranym z list PiS-u. Także nie ma u nas uprzedzenia, natomiast będziemy bardzo ostrożni, bo nie chcemy szczurów uciekających z tonącego okrętu - wyjaśnił.
Czytaj więcej