Czy potrzebna jest nowa konstytucja? "Problemem są ludzie, a nie prawo"
Trzeba dostosować ludzi do wymogów konstytucji, a nie konstytucję do wymagań ludzi - stwierdził w "Gościu Wydarzeń" prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista i członek prezydenckiej rady ds. nowej konstytucji. - To nie przepisy są winne tej sterowności, tylko ludzie, którzy złośliwie, ze złą wolą starają się zacharapcić dla siebie jak najwięcej władzy - powiedział prawnik.

Prof. Ryszard Piotrowski, który wystąpił w środowym "Gościu Wydarzeń", jest członkiem prezydenckiej rady ds. nowej konstytucji, jednak uważa, że ustawa zasadnicza nie wymaga zmian. Jako przyczynę sporów wskazał zaś postawy ludzkie i działania polityków.
ZOBACZ: Ma doradzać prezydentowi ws. nowej konstytucji. "Nie jest potrzebna"
- Uważam, że istniejący obecnie system nawiązuje do najlepszych wzorów: Polibiusz, Marek Tuliusz Cyceron, rząd mieszany. Taki, który by się w żadną stronę nie przechylał, nigdzie nie skłaniał i wtedy państwo jest w równowadze, jak okręt płynący pod wiatr - stwierdził konstytucjonalista, podkreślając, że nie zgadza się z twierdzeniem, by aktualnie konstytucja stanowiła o dwuwładzy w ustroju.
WIDEO: Prof. Ryszard Piotrowski w "Gościu Wydarzeń"

- To jest system, w którym mamy parlament. On ma swoją demokratyczną legitymację i ten parlament wyłania rząd, ten parlament jest zapleczem rządu i mamy prezydenta, który ma demokratyczną legitymację. Jeżeli tego politycy nie rozumieją, no to bez wątpienia to godzi w naszą suwerenność - stwierdził ekspert, podkreślając, że zwrot w stronę systemu prezydenckiego czy kanclerskiego doprowadzi do sytuacji, w której duża część wyborców poczuje się wykluczona.
Pytany w kontekście ewentualnej nowej konstytucji o to, czy lepsze jest wrogiem dobrego prof. Piotrowski stwierdził że "zawsze istnieje doskonałość doskonalsza od doskonałości doskonałej".
ZOBACZ: Przełomowy wyrok ws. sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jest odpowiedź
Prof. Piotrowski o nowej konstytucji. "To nie przepisy są winne tej sterowności"
Według konstytucjonalisty zmiany w prawie na nic się nie zdadzą, jeśli relacje głównych frakcji politycznych zasadzać będą się na wzajemnej niechęci.
- Możemy albo podporządkować jednego drugiemu, no albo spowodować, że trzeba będzie dostosować osobowości, charaktery do wymagań konstytucji, ludzi do wymagań prawa, a nie prawo do wymagań ludzi. Tak jest w konstytucji właśnie, że ona stawia czasami trudne wymagania - powiedział prof. Piotrowski.
ZOBACZ: Rzecznik praw obywatelskich odmówił prezydentowi. "Byłoby mi niezręcznie"
- W tych rzeczach trzeba kierować się poczuciem realizmu, a nie romantyzmu konstytucyjnego. Romantyzm konstytucyjny polega po pierwsze na tym, że wydaje się, że wystarczy zmienić konstytucję i świat stanie się lepszy - ocenił prawnik.
- To nie przepisy są winne tej sterowności, tylko ludzie, którzy złośliwie, ze złą wolą starają się zacharapcić dla siebie jak najwięcej władzy. Po drugie, Trybunał Konstytucyjny jest w pełni uregulowany w Konstytucji, a to, że nie wypłaca się pensji sędziom albo nie publikuje orzeczeń, to przecież nie jest wina konstytucji, tylko tych, którzy nie chcą wykonywać jej postanowień. Możemy napisać w konstytucji 25 razy: ogłaszaj wyroki Trybunału Konstytucyjnego. A rząd nie ogłosi - powiedział konstytucjonalista.
Profesor Ryszard Piotrowski o "konstytucyjnym romantyzmie": Zastanówcie się
Według profesora Piotrowskiego prezydent Karol Nawrocki "zdefiniował moment konstytucyjny", stwierdzając, że konflikt polityczny zaszedł za daleko i niszczy wspólnotę. Konstytucjonalista uważa jednak, że to nie konstytucja jest źródłem problemów.
ZOBACZ: Karol Nawrocki apeluje do Donalda Trumpa. Chodzi o amerykańskich żołnierzy
- Jestem zdania, że problem nie tkwi w tym, że mamy ten system mieszany, jaki w tej chwili mamy, ale problem tkwi w tym, że nie troszczymy się o dobro wspólne. Politycy nie troszczą się o dobro wspólne, troszczą się o dobro swoich partii - ocenił Piotrowski.
Profesor Piotrowski został także zapytany o swoją rolę w radzie ds. nowej konstytucji, która na pozór może stać w sprzeczności z jego przekonaniem, że konstytucja nie wymaga zmian.
- Ja jestem w miejscu, w którym można powiedzieć - zastanówcie się. Jestem tam po to, żeby bronić wartości, które są w tej konstytucji. Miałem okazję widzieć kilka projektów konstytucji, które te wartości ignorowały w przeszłości. Dlatego zdecydowałem się, że trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie od tego, czy zmienimy konstytucję i będziemy działali jako konstytucyjni romantycy, zależy przetrwanie Rzeczpospolitej, ale od tego, jacy ludzie będą tę konstytucję realizować - powiedział profesor.
Czytaj więcej