Miasteczko płonie pod ziemią od ponad 60 lat. Mieszkańcy nie chcą się wyprowadzić

Ciekawostki

Spod spękanej ziemi dawnego górniczego miasteczka Centralia, w środkowej Pensylwanii unoszą się kłęby pary. Wszystko to za sprawą pożaru, który od 1962 roku tli się w kopalnianych tunelach i nie może zostać ugaszony. Mimo toksycznych gazów i zapadlisk, teren wciąż zamieszkują ludzie.

Widok na parujące gorące źródło w otoczeniu natury, z widocznymi w tle białymi budynkami spowitymi mgłą.
Fot. Scott Drzyzga Wikimedia Commons
W Centralii podziemny pożar trwa od dekad

Jeszcze pod koniec XIX w. Centralia była popularnym górniczym miasteczkiem z ponad 2700 mieszkańcami. W przeciągu dekad większość kopalni jednak zamknięto, a populacja zmniejszyła się o ponad połowę. W 1962 r. mieszkało tu wciąż ok. 1100 osób. 

Poziemny pożar w Centralii. Zaczęło się od śmieci

Geneza pożaru nie jest jednoznacznie przesądzona. W wielu źródłach pojawia się hipoteza o kontrolowanym spalaniu odpadów na wysypisku urządzonym w dawnym dole kopalnianym. Dziennikarka Joan Quigley, która w 2007 roku wydała książkę poświęconą tragedii w Centralii, uważa jednak, że ogień został zaprószony już wcześniej, gdy śmieciarka zrzuciła gorący popiół z pieców węglowych do dołu z odpadami.

 

ZOBACZ: Pożar w samolocie do Pragi. Na pokładzie było 146 pasażerów

 

Ogień rozprzestrzenił się do tuneli opuszczonych kopalni i zajął pozostałe w nich złoża węgla. Próbowano go gasić, wpompowując wodę pod ziemię i pokrywając powierzchnię gleby gliną, ale nie przyniosło to żadnych rezultatów. Pożar konsekwentnie poszerzał swój zasięg. 

Zatrucia, zapadliska i eksmisje 

Mieszkańcy Centralii nie do końca zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenie stwarza pożar rozlewający się powoli pod miastem. Przez długi czas jego jedynymi oznakami były miejscowe ulatnianie się dymu i wyczuwalne podwyższenie temperatury ziemi. 

 

O problemie zaczęto mówić głośno dopiero w 1979 roku, kiedy w podziemnych zbiornikach z paliwem na lokalnej stacji benzynowej zmierzono temperaturę bliską 78 stopni C. Wkrótce u mieszkańców zaczęto obserwować objawy zatrucia tlenkiem węgla. W 1981 r. 12-letni chłopiec nieomal wpadł do głębokiego zapadliska, które nagle utworzyło się na jednym z podwórek.

 

ZOBACZ: Pożar promu turystycznego na Filipinach. Są ofiary śmiertelne, trwa akcja ratunkowa

 

W 1984 roku Amerykański Kongres przeznaczył 42 mln dolarów w celu przesiedlenia ludności Centralii. W ciągu kolejnych sześciu lat z miasteczka wyprowadziło się 545 rodzin i przedsiębiorstw, a większość budynków zburzono. 

Centralia będzie płonąć jeszcze setki lat

Nie wszyscy zdecydowali się opuścić rodzinne miasto. W 1992 r. władze stanu Pensylwania rozpoczęły wywłaszczanie właścicieli pozostałych nieruchomości. Ośmiu mieszkańców sprzeciwiło się eksmisji i złożyło pozew przeciwko krzywdzącej ich zdaniem decyzji.

 

Po długim procesie w 2013 r. podpisano ugodę w tej sprawie. Rezydentom Centralii zezwolono na pozostanie w swych domach do końca życia, bez prawa sprzedaży lub przekazania nieruchomości w spadku. Wypłacono im również kwotę 349,5 tys. dolarów do podziału. 

 

ZOBACZ: Jak będzie wyglądał dom człowieka w kosmosie? Indyjski koncept BHEEM

 

Po śmierci ostatnich mieszkańców płonącego miasta ich nieruchomości zostaną wywłaszczone, a Centralia stanie się oficjalnie gminą niezamieszkałą. Z szacunkowych wyliczeń wynika, że podziemny pożar może trwać jeszcze kolejnych 250 lat, obejmując powierzchnię 1500 hektarów. Wygaśnie samoistnie, gdy wyczerpią się zasoby węgla, które go napędzają.

 

 

Podziemny pożar w miasteczku Centralia może trwać jeszcze kolejnych 250 lat

 

red. / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie