Zdali państwowy egzamin. Mimo to mogą stracić prawo jazdy

Ciekawostki

Można zdać egzamin państwowy, latami jeździć zgodnie z przepisami, a mimo to stracić prawo jazdy. Pokazuje to sprawa spod Tarnowa, gdzie urząd cofa uprawnienia dziesiątkom kierowców. Wszystko z powodu nieprawidłowości ze strony szkoły jazdy.

Dwa polskie prawa jazdy trzymane w ręku na tle budynku Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.
iStock
Szkoła jazdy z Wojnicza oszukała kursantów, Dariusz B. skazany

Sprawa dotyczy ośrodka szkolenia kierowców w Wojniczu w powiecie tarnowskim. Według ustaleń sądu jego właściciel, Dariusz B., przez lata preparował dokumentację kursów. Chodzi między innymi o podpis ratownika medycznego, który miał potwierdzać obowiązkowe zajęcia z pierwszej pomocy. Do kart wpisywał też udział w teorii i egzaminach wewnętrznych, których w rzeczywistości nie przeprowadzono. Sami kursanci mieli nie wiedzieć o tym procederze.

 

ZOBACZ: Nowe światła w autach. Dwa miesiące do wejścia w życie nowych regulacji

 

Właściciel ośrodka usłyszał łącznie 359 zarzutów, przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowie uprawomocnił się w listopadzie 2025 roku. Dariusz B. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę.

Egzamin zdany a mimo to nieważny

Sfałszowana dokumentacja trafiała do urzędu i stanowiła podstawę wydania dokumentów o ukończeniu szkolenia, a te dopuszczały kursantów do egzaminu. Według prokuratury 350 osób, które przeszły kurs w tym ośrodku, w ogóle nie powinno było zostać dopuszczonych do egzaminu.

 

ZOBACZ: Po niezdanym egzaminie wsiadła za kółko. Kursantkę zatrzymał pracownik WORD

 

W efekcie prokuratura złożyła sprzeciw wobec decyzji starosty o wydaniu praw jazdy w latach 2018-2024 i wystąpiła o wznowienie postępowań. To zobowiązało Starostwo Powiatowe w Tarnowie do rozpoczęcia procedury cofania uprawnień. Pierwsze pisma trafiły dotąd do 45 osób. Dla części z nich odebranie prawa jazdy może oznaczać utratę pracy. Dotyczy to zwłaszcza zawodowych kierowców oraz instruktorów nauki jazdy, dla których ważne uprawnienia są warunkiem wykonywania zawodu.

 

Na szczęście otrzymanie pisma nie oznacza natychmiastowej utraty uprawnień. Każdy kierowca może odwołać się od decyzji starostwa do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a następnie do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Do prawomocnego zakończenia swojej sprawy może nadal prowadzić samochód. Możliwe jest też dochodzenie roszczeń od właściciela szkoły na drodze cywilnej.

Ratunek tylko w zmianie przepisów

Samo starostwo podkreśla, że nie ma tu pola manewru. Gdy prokuratura składa sprzeciw, urząd jest zobowiązany wznowić sprawę i wydać nową decyzję, w tym wypadku odbierającą prawo jazdy. Jak podaje radio RDN, starosta Jacek Hudyma liczy, że kierowców uratować może dopiero zmiana przepisów.

 

ZOBACZ: Za kilka dni kask obowiązkowy dla dzieci. Wchodzą w życie nowe przepisy i kary

 

- Dokumenty z dokładnym przedstawieniem sytuacji kierujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Infrastruktury z zapytaniem o możliwość podjęcia inicjatyw legislacyjnych, żeby jednak próbować zabezpieczyć te osoby, które są najbardziej pokrzywdzone, czyli tych kierowców - powiedział starosta dla RDN. - My w tej chwili jesteśmy zobowiązani tymi ustawami, które obowiązują, ale też decyzjami, które do nas przyszły jeśli chodzi o zażalenie prokuratury oraz wyrok sądu - dodał.

 

 

 

 

 

red. / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie