Zwykły kleszcz to przy nim nic. Pajęczak z Australii może udusić człowieka

Ciekawostki

Przy australijskim kleszczu Ixodes holocyclus pajęczaki występujące w Polsce wydają się niegroźne. Jego ślina zawiera neurotoksyny, które potrafią sparaliżować mięśnie oddechowe i doprowadzić człowieka do uduszenia. Co gorsza, zagrożenie nie znika w chwili usunięcia kleszcza.

Mały, ciemny kleszcz siedzący na ludzkiej dłoni.
Marek Slusarczyk, CC BY 3.0
Zwykły kleszcze to nic przy australijskim, zdj. ilustracyjne

Badacze z Uniwersytetu Queensland potwierdzili, że toksyna Ixodes holocyclus blokuje przekazywanie sygnałów nerwowych niezbędnych do skurczu mięśni.

Kleszcz "dusiciel" z Australii

Ixodes holocyclus występuje na wschodnim wybrzeżu Australii, a dokładnie od północnego Queenslandu po stan Wiktoria. Najwięcej osobników spotyka się w pasie do 20 km od linii brzegowej 

 

ZOBACZ: Kleszcze nie atakują wszystkich tak samo. Badania wskazują, kogo gryzą najchętniej

 

Pajęczak pasożytuje na torbaczach, psach, kotach, koniach, bydle i ludziach. Dorosła samica osiąga 3-4 mm przed pobraniem krwi, a podczas żerowania przekazuje ze śliną neurotoksyny. Ich stężenie narasta i osiąga maksimum po czterech-pięciu dniach; dotychczas opisano 19 takich holocyklotoksyn. Wywołują one paraliż wiotki. Najpierw słabną nogi, potem mięśnie twarzy i gardła. Gdy dojdzie do przepony i mięśni oddechowych, chory może się udusić 

Paraliż nie ustępuje po usunięciu pajęczaka 

Usunięcie kleszcza nie oznacza jeszcze końca zagrożenia. Jak wskazują badacze w pracy "Clinical and neurophysiological features of tick paralysis" opublikowanej w czasopiśmie "Brain", objawy mogą narastać przez kolejne 24-48 godzin po pozbyciu się pajęczaka 

 

ZOBACZ: Wczepia się we włosy i pije krew. Nazywają go "latającym kleszczem"

 

W latach 1914-1942 w Australii odnotowano 20 zgonów przypisanych ukąszeniom kleszczy, z czego 17 ofiar to dzieci (w większości poniżej czterech lat). Dziś śmiertelne przypadki zdarzają się rzadko. Naukowcy pracują dodatkowo nad szczepionką dla zwierząt, która w badaniach skutecznie ochroniła psy przed rozwinięciem objawów. 

"Polskie" kleszcze nie paraliżują, ale też mogą być niebezpieczne  

Na szczęście w Polsce australijski "dusiciel" nie występuje. Nie oznacza to jednak, że "rodzime" pajęczaki nie stanowią zagrożenia. Najpowszechniejszy gatunek; kleszcz pospolity Ixodes ricinus, nie paraliżuje toksyną, ale przenosi bakterie Borrelia wywołujące boreliozę oraz wirusa kleszczowego zapalenia mózgu (KZM).  

 

ZOBACZ: Polacy omijają tę miejscowość. A to tu woda w Bałtyku jest najczystsza

 

Według NIZP PZH w 2025 roku zgłoszono 48 725 przypadków boreliozy i 935 przypadków KZMBorelioza bez leczenia może zainfekować układ nerwowy, stawy i serce, a na KZM nie istnieje lek. Dostępna jest jednak szczepionka o skuteczności powyżej 95 proc. 

 

 
red. / polsatnews.pl
Czytaj więcej

WIDZISZ COŚ WAŻNEGO? PRZYŚLIJ ZDJĘCIE LUB FILM

Możesz też do nas pisać na adres wrzutnia@polsat.com.pl

PRZEJDŹ DO WRZUTNI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie