Miliarder wysłał rakietę w kosmos. Rozbiła się na Księżycu, jest ślad
Koreańska Agencja Kosmiczna (KASA) opublikowała zdjęcia pokazujące miejsce uderzania fragmentu rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Fotografie wykonane przez sondę Danuri przedstawiają powierzchnię Księżyca przed i po kolizji. Samo zderzenie nastąpiło w środę rano i - jak podkreśla SpaceX - nie było zamierzone.

Do uderzenia doszło 5 sierpnia nad ranem. Górny człon rakiety Falcon 9 firmy SpaceX Elona Muska od wielu miesięcy pozostawał w przestrzeni kosmicznej po zakończeniu misji. Ostatecznie znalazł się na kursie kolizyjnym z Księżycem.
Koreańska sonda sfotografowała miejsce uderzenia
KASA udostępniła zdjęcia wykonane przez sondę Danuri, która krąży wokół naturalnego ziemskiego satelity. Agencja zestawiła fotografie tego samego obszaru wykonane przed uderzeniem oraz po kolizji, pokazując zmiany na powierzchni Srebrnego Globu.
Według koreańskiej agencji fragment rakiety uderzył w powierzchnię Księżyca w środę około godz. 6:35 GMT. Firma SpaceX przekazała, że kolizja nie była działaniem zaplanowanym.
Dlaczego rakieta SpaceX uderzyła w Księżyc?
W Księżyc uderzył pusty drugi stopień rakiety Falcon 9, wykorzystanej podczas misji z początku 2025 roku. Rakieta wyniosła wówczas w przestrzeń kosmiczną dwa lądowniki księżycowe.
ZOBACZ: Księżyc "zyskał" nowy krater. Jest dziełem człowieka
Po wykonaniu zadania drugi stopień nie wrócił na Ziemię. Pozostał na wydłużonej orbicie, która przez kolejne 18 miesięcy była stopniowo zmieniana przez oddziaływanie grawitacyjne Ziemi, Księżyca i Słońca oraz ciśnienie promieniowania słonecznego.
Ostatecznie naukowcy obliczyli, że fragment rakiety znajduje się na kursie prowadzącym do zderzenia z powierzchnią Księżyca.
Fragment rakiety ważył około czterech ton
Jak podaje BBC, drugi stopień Falcona 9 miał wielkość porównywaną do pięciopiętrowego budynku i ważył około czterech ton. Naukowcy szacowali, że w momencie uderzenia poruszał się z prędkością około 8700 km/h.
Błysk wywołany kolizją był zbyt słaby, aby mogli zaobserwować go amatorzy dysponujący teleskopami. Dane dotyczące uderzenia analizują natomiast profesjonalne obserwatoria, w tym koreańska agencja kosmiczna.
ZOBACZ: Sensacyjne odkrycie na Mazowszu. Znalazł w lesie prawdziwy skarb
Choć uderzenie nie stanowiło zagrożenia dla Ziemi, eksperci zwracają uwagę na narastający problem śmieci kosmicznych.
Astronom z Uniwersytetu Cambridge Matt Bothwell podkreślił, że każdego roku na orbitę trafia coraz więcej obiektów.
Jak ocenił, jeśli ten trend się utrzyma, za kilkadziesiąt lat opuszczenie orbity okołoziemskiej może stać się znacznie trudniejsze ze względu na rosnącą liczbę pozostających w przestrzeni kosmicznej elementów rakiet i satelitów.
Czytaj więcej