Żyje w Turcji od 25 lat. Zdradza, co najbardziej irytuje obsługę w hotelach all inclusive
Garść bilonu w obcej walucie, piramida jedzenia na talerzu albo ręcznik rzucony na leżak o świcie, to gesty, które w tureckim hotelu potrafią obrazić obsługę i zepsuć wakacje. Mieszkająca w Turcji od ćwierć wieku polska przewodniczka wyjaśnia, czego lepiej nie robić w kraju, który latem wybiera niemal co trzeci polski klient biur podróży.

O tym jakich zachowań unikać, opowiedziała w rozmowie z serwisem Kobieta Interia Monika Szklanny-Kaçar, licencjonowana przewodniczka i organizatorka wycieczek, która mieszka w Turcji na stałe.
Napiwek: ile dać, żeby nie urazić
W tureckiej kulturze ważną rolę odgrywa bakszysz, czyli napiwek. Jak tłumaczy przewodniczka, do napiwków przyzwyczaili Turków turyści z Anglii i od dziesięcioleci jest to zwyczaj, z którym się nie dyskutuje.
ZOBACZ: Pokazałeś "ok" albo kciuk w górę? W niektórych krajach właśnie kogoś śmiertelnie obraziłeś
Najczęstszą wpadką przybyszów z Zachodu jest wręczanie bilonu w obcych walutach. Monety są skrajnie trudne do wymiany w lokalnych punktach (nawet w Polsce nie zawsze otrzyma się równowartość wymienionych monet), a obdarowywanie nimi pracowników bywa odbierane wręcz jako demonstracja wyższości i lekceważenia.
Jak zatem dawać, żeby nie urazić? W tureckich realiach zwyczajowo zostawia się w restauracji 5-10 proc. rachunku (a przy naprawdę dobrej obsłudze nawet 15 proc.), pokojówce równowartość 3-5 euro za dobę, a bagażowemu 1-2 euro za sztukę bagażu. Reguła jest jedna: napiwek wręczamy gotówką i w tureckich lirach.
Piramidy z jedzenia. W Turcji to poważny nietakt
Jednym z najbardziej rażących błędów w kurortach all inclusive jest budowanie piramid z jedzenia, które ostatecznie ląduje w koszu. Choć marnowanie żywności to problem globalny, w Turcji budzi wyjątkowo silną dezaprobatę. Miejscowi traktują pożywienie z ogromnym szacunkiem - jak zaznacza przewodniczka, chleb leżący na ziemi to dla nich świętokradztwo.
ZOBACZ: Europa szykuje się na wyjątkowe zjawisko. Ceny rezerwacji drastycznie poszybowały
Zamiast zapychać talerz na zapas, lepszym rozwiązaniem jest nakładanie mniejszych porcji i powracanie do bufetu po dokładki. Umiar pozwoli zachować klasę i szacunek dla pracy osób obsługujących kuchnię i stołówkę.
Wojna o leżaki i mowa ciała
Poranne "zaklepywanie" leżaków ręcznikami i znikanie na pół dnia to jedna z najczęstszych bolączek kurortów. W Turcji coraz więcej hoteli walczy z tym procederem, dając obsłudze prawo do zabierania rzeczy porzuconych na wolnych leżakach.
Warto też pamiętać, że choć tamtejsze kurorty są otwarte na zachodnich gości, opalanie topless przy hotelowym basenie wciąż bywa źródłem konsternacji; o strefy dla dorosłych lepiej dopytać na miejscu.
ZOBACZ: Pies "świadkiem" na ślubie. W Ekwadorze skorzystało już ponad 50 par
Osobna sprawa to podejście do personelu i gesty niewerbalne. Turecka obsługa słynie z uśmiechu, ale jak zaznacza przewodniczka, uprzejmości nie należy mylić z zaproszeniem do spoufalania się. - Nadmierne skracanie dystansu może jednak skończyć się źle. Bywa, że dochodzi do wyłudzeń - ostrzega.
Uwaga też na popularny znak "OK", czyli kółko z kciuka i palca wskazującego. Bywa traktowany niemal jak obelga; bezpieczniej pokazać uniesiony kciuk. Za grubiański uchodzi też gest figi
Bezpieczna podróż do Turcji. Lepiej o tym pamiętać
Niektóre zachowania mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż urażenie gospodarzy.
Polskie MSZ ostrzega, że w Turcji obowiązuje zakaz fotografowania i zbliżania się do obiektów wojskowych. Obowiązuje też zerowa tolerancja dla narkotyków, nawet na własny użytek. A wybierając się na wycieczkę do meczetu, trzeba pamiętać o zdjęciu butów i stroju zakrywającym ramiona i kolana, kobiety powinny mieć też nakrycie głowy.
ZOBACZ: Wybierasz się do Turcji? MSZ wydało nowe ostrzeżenia
Co więcej, jak ostrzega nowozelandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Handlu podróżnym odradza się kupowanie artefaktów, antyków, starych monet, skamieniałości, kamieni i innych starych przedmiotów od handlarzy działających przy stanowiskach archeologicznych, na lokalnych targowiskach lub w sklepach.
- Posiadanie, sprzedaż i eksport zabytków bez zezwolenia może wiązać się z poważnymi karami, w tym pozbawieniem wolności do 10 lat i grzywną do 100 000 USD" - czytamy w komunikacie.
Czytaj więcej