Polacy nie wiedzą o tych plażach nad Bałtykiem. Cisza, przestrzeń i zero parawanów
Bałtyk to jeden z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków Polaków. Według danych GUS-u w lipcu i sierpniu 2025 roku wypoczywało nad nim 2,1 mln turystów. Co więcej, zgodnie z danymi serwisu Travelist, co druga krajowa rezerwacja dotyczyła morza. Tłok i las parawanów nie są jednak obowiązkowe. Kilka minut jazdy od zatłoczonych kurortów wciąż można znaleźć plaże ciche, szerokie i niemal puste.

W lipcu "Magazyn Travelist" ogłosił wyniki 13. edycji Rankingu Polskich Plaż, po raz pierwszy przygotowanej wspólnie z Polską Organizacją Turystyczną. Nowością była kategoria "najbardziej klimatyczna dzika plaża", w której zwyciężyło Mikoszewo.
- Ranking Polskich Plaż od lat pokazuje, jak różnorodne jest polskie wybrzeże i jak wiele miejsc ma swoją wierną społeczność plażowiczów (...). W tym roku po raz pierwszy całkowicie oddaliśmy głos internautom w kategorii Plaży Roku, a jednocześnie rozszerzyliśmy plebiscyt o nową kategorię: dzikie plaże. Dzięki temu ranking jeszcze lepiej pokazuje, że nad Bałtykiem każdy może znaleźć miejsce odpowiadające jego stylowi wypoczynku - skomentował Marek Świrkowicz, redaktor naczelny "Magazynu Travelist", podaje Gmina Stegna.
Mikoszewo. Zwycięzca w kategorii dzikich plaż nad Bałtykiem
Mikoszewo zdobyło pierwsze miejsce z wynikiem 17,55 proc. głosów, a zawdzięcza to głównie sąsiedztwu. Tuż obok leży ujście Przekopu Wisły i rezerwat Mewia Łacha, najbardziej znane w Polsce miejsce, gdzie foki szare regularnie wylegują się na piaszczystych łachach. Z samej miejscowości na plażę prowadzi około 1,5 km trasa przez las.
Foki najłatwiej wypatrzyć wcześnie rano albo tuż przed zachodem słońca. Rzecz jasna, nie ma 100 procent gwarancji, ale warto próbować. Z lądu widać je zwykle z daleka, więc dobrze zabrać lornetkę, można też wybrać się na rejs motorówką, która wypływa z przystani w Mikoszewie i Świbnie. W tym sezonie na terenie rezerwatu dyżurują wolontariusze udostępniający lunety.
ZOBACZ: Dlaczego podczas upałów wszystko zaczyna irytować? Nauka to wyjaśnia
Kto jedzie z Gdańska, ma do pokonania około 30 kilometrów na wschód, a ostatni odcinek, z Wyspy Sobieszewskiej, najłatwiej przebyć promem przez Wisłę. Trzeba przy tym pamiętać, że Mewia Łacha to rezerwat ścisły. Nie wolno schodzić z wyznaczonych ścieżek, wchodzić na piaszczyste łachy ani płoszyć zwierząt, a psy muszą być na smyczy.
iStockWisełka. Lasy Wolińskiego Parku Narodowego
Druga w rankingu Wisełka, z wynikiem 15,76 proc., pokazuje leśne oblicze Bałtyku. Zamiast promenady jest droga przez nadmorski las, zamiast szeregu sklepików… wydmy i szum morza. Z centrum do plaży idzie się około 1,5 kilometra, więc już samo dojście pozwala zostawić za sobą wakacyjny gwar, a na końcu czeka szeroki, piaszczysty brzeg otoczony Wolińskim Parkiem Narodowym.
I właśnie park sprawia, że warto zaplanować tu coś więcej niż leżenie na kocu. Wstęp jest bezpłatny, a w zasięgu spaceru lub krótkiego przejazdu są jego największe atrakcje:
- Jezioro Turkusowe w Wapnicy
- Zagroda Pokazowa Żubrów pod Międzyzdrojami
- klify Wolińskiego Parku Narodowego: Gosań; najwyższy klif polskiego wybrzeża, sięgający 93 m n.p.m. oraz Kawcza Góra - 61 m n.p.m.
Stilo. Latarnia na końcu świata
Trzecie miejsce, z wynikiem 15,11 proc., zajęła plaża przy wsi Osetnik, powszechnie znanej jako Stilo. To jeden z najsłabiej zagospodarowanych zakątków wybrzeża, chociaż od tętniącej życiem Łeby dzieli go zaledwie kilkanaście kilometrów.
ZOBACZ: Wakacje nie zwalniają katolików z tego obowiązku. Kościół mówi jasno
Punktem orientacyjnym jest charakterystyczna latarnia morska w biało-czerwone pasy, wzniesiona w latach 1904-1906. Ma nieco ponad 33 m, ale stoi na wysokiej wydmie, dzięki czemu jej światło znajduje się aż 75 metrów nad poziomem morza. Zmontowano ją ze skręcanych śrubami żeliwnych płyt.
Od maja do września można wejść na jej teren. W 2026 roku, jak podaje Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Polskiego, koszt biletów wynosi: 16 zł (normalny), 12 zł (ulgowy). Od latarni nad wodę trzeba jeszcze przejść około kilometra ścieżką wśród sosen, aby dojść do plaży.
Dzikie plaże kuszą, ale należy pamiętać o bezpieczeństwie
Cisza i przestrzeń mają swoją cenę; na dzikiej plaży nie ma ratownika, a do wody wchodzi się na własne ryzyko. Największym zagrożeniem nad Bałtykiem są niewidoczne z brzegu prądy wsteczne. "Są jedną z najczęstszych przyczyn utonięć na plażach morskich, zaskakują nawet dobrych pływaków" - informuje Prewencja Społeczna Państwowej Straży Pożarnej we wpisie na Facebooku.
Aby wydostać się z takiej pułapki, przede wszystkim nie wolno panikować ani na siłę płynąć prosto do brzegu. Wówczas bardzo łatwo o wyczerpanie. Ponieważ prądy wsteczne są wąskie, najlepiej płynąć równolegle do linii brzegu, aż wypłynie się z ich zasięgu. Dopiero wtedy można skierować się ku plaży.
Czytaj więcej![Prewencja Społeczna Państwowej Straży Pożarnej_Facebook] Prądy wsteczne stanowią zagrożenie na polskich plażach](https://ipla.pluscdn.pl/dituel/cp/pt/ptfcb9bjvcibtamq6xggvx2vzhagh85c.png)