Węgierskie "morze" znika w zaskakującym tempie. Poziom wody najniższy od lat
Balaton, nazywany dumnie "węgierskim morzem", mierzy się z kryzysem hydrologicznym. W wyniku długotrwałej suszy i braku opadów poziom wody w jeziorze spadł do 80 cm. W 2024 roku jezioro odwiedziło ponad 3,2 miliona gości, w tym Polaków, którzy według danych Węgierskiej Agencji Turystycznej byli najszybciej rosnącą grupą turystów.

Sytuacja tak naprawdę pogarsza się z tygodnia na tydzień. Tylko w pierwszej połowie czerwca lustro wody obniżyło się o kolejne 5 cm. Eksperci alarmują, że w zlewni brakuje nawet 150 mm deszczu. Jeśli letnie upały przyspieszą parowanie, ten kultowy akwen czeka ekologiczna i turystyczna katastrofa, która już teraz przypomina najgorsze susze sprzed lat.
Ile powinno być wody w "węgierskim morzu"?
Zgodnie z wytycznymi węgierskich ekspertów ds. gospodarki wodnej (OVF), optymalny poziom wody w Balatonie dla sezonu letniego powinien wynosić od 110 do 120 cm. Obecne 80 cm to drastyczny spadek, choć historia jeziora zna większe odstępstwa od normy, jak chociażby ta z 2003 r., kiedy poziom wody spadł do rekordowych 23 cm.
ZOBACZ: Mur jak z Warszawy do Lizbony i miliony min. Skrajne oblicze Sahary
Z kolei w latach obfitych w opady, jak w 2014 r., odnotowano 132 cm. Wahania są jednak naturalną cechą tak płytkiego akwenu. Powrót do normy jest jak najbardziej możliwy, jednak zależy wyłącznie od kaprysów natury. Jezioro po prostu potrzebuje gwałtownego, trwającego najlepiej wiele tygodni przełomu pogodowego i obfitych opadów deszczu w całym swoim basenie zlewniowym.
Małpia Wyspa powraca jako ostrzeżenie
Spadek poziomu wody odsłonił fascynujący, a zarazem niepokoją widok na południowym brzegu jeziora. W okolicach Balatonfenyves z wody wyłoniła się piaszczysta łacha, którą miejscowi nazywają Małpią Wyspą (węg. Majomsziget). Zdjęcia z drona krążące w mediach społecznościowych obiegły Węgry na początku czerwca.
Wyspa normalnie leży całkowicie pod wodą. Dla mieszkańców brzegu to nieoficjalny barometr suszy, bardziej wymowny niż jakikolwiek pomiar hydrologiczny.
Czy da się uratować Balaton?
Żeby jezioro przestało wysychać, potrzeby jest przełom pogodowy. To nie jedna burza, ale trwała zmiana aury, w tym koniec upałów i nadejście wielu dni ciągłych opadów.
ZOBACZ: Największy stadion świata powstaje w Hanoi. Będzie dwa razy większy niż Narodowy
Deszcze muszą jednak spaść na cały obszar zlewni, czyli okoliczne lasy, pola i rzeki, z których woda naturalnie spływa do Balatonu. Dopiero gdy cała ta gigantyczna okolica mocno nasiąknie deszczówką, rzeki zasilą akwen, a poziom wody zacznie widocznie rosnąć.
iStockNie ma co ukrywać, że mimo problemów, sezon ruszył. Woda w kurortach osiągnęła już 22 stopnie, a plaże są pełne. Problem widać jednak tam, gdzie liczy się głębokość. Żeglarze i operatorzy promów już teraz ryzykują uszkodzenie kadłubów przy 80 cm wody w portach.
Czytaj więcej