Wielokrotnie wygrywali miliony w loterii. Choć wszyscy byli tego pewni, nie oszukiwali
Przepis na pewną "szóstkę" w Lotka nie jest taką mrzonką, jaką mógł się wydawać. Świadczą o tym przykłady graczy, którzy rozgryźli zasady popularnych loterii i stawali się milionerami. Zamiast zostawić swój los w rękach przypadku, odnaleźli luki. "Jedyne", czego potrzebowali, to smykałka do matematyki i bezlitośnie logiczne myślenie.

Trudno nie wzbudzić podejrzeń, kiedy wygrywa się na loteriach kilka razy z rzędu. Jednak opisywane w tym tekście osoby zgromadziły majątek w najzupełniej legalny sposób. Z gry losowej uczynili przewidywalne źródło utrzymania.
Błąd "Rolldown". Seniorzy i studenci skrzętnie go wykorzystali
Jednym z najsłynniejszych przykładów rozpracowania gry jest Cash WinFall w USA. Zastosowano tam rozwiązanie "Rolldown". Polegało ono na tym, że jeśli przez pewien czas nikt nie zdobył głównej nagrody, dzielono ją w całości na tych, którzy trafili 4 lub 5 liczb. Znacznie zwiększało to szansę zdobycia całej puli. Twórcy gry nie przewidzieli, że ktoś może celowo wykupić odpowiednio dużą liczbę losów, by niemal zagwarantować sobie wygraną niższego szczebla. Z matematycznego punktu widzenia wystarczyło po prostu kupić odpowiednio dużo kuponów.
Tą metodą senior z Michigan, Jerry Selbee, posiadacz licencjatu z matematyki, wyliczył, że na każde wydane 1100 dolarów, przypada 1900 "zwrotu". W efekcie Selbee wraz z żoną Margeną inwestowali w każde z 7 losowań w roku. Przez 9 lat ich firma GS Investment Strategies zarobiła ponad 26 mln dolarów brutto i prawie 8 mln dolarów zysku netto.
ZOBACZ: Uciekła z kuponem, licząc na fortunę. Włoska narzeczona błędnie odczytała cyfrę
Podobną technikę zastosowali studenci z MIT. Kilka lat wcześniej, podczas pracy nad projektem szkolnym, odkryli że Cash WinFall przez kilka dni, co trzy miesiące był najbardziej opłacalną loterią w kraju. Zakup losów za ok. 100 tys. dolarów w tym czasie niemal gwarantował zysk, a zakup za 600 tys. dolarów dawał 15-20 proc. zwrotu. Studenci Stworzyli syndykat i do 2005 r. zarobili niemal 8 mln dolarów. Jak podało Time do 2010 roku udało im się znaleźć sposób na wygranie całej puli nagród w jednym losowaniu.
Gdy sprawę opisał Boston Globe, władze wszczęły śledztwo. Poprowadził je inspektor generalny stanu Massachusetts Greg Sullivan, który przesłuchał dziesiątki osób i przejrzał tysiące dokumentów. Nie wykrył żadnych nieprawidłowości. - Byłem zdumiony, że ci geniusze matematyczni znaleźli legalny sposób na wygranie stanowej loterii i zarobienie milionów - podsumował.
Ekonomista wykupił wszystkie losy
Inny ciekawy przykład "zhakowania" systemu pochodzi z Europy Środkowo-Wschodniej. Rumuńsko-australijski ekonomista Stefan Mandel wygrywał w swoim kraju i za granicą, dzięki poniższemu systemowi:
- obliczenie sumy możliwych kombinacji
- znalezienie loterii, w której główna wygrana jest co najmniej trzykrotnie większa od liczby kombinacji
- zebranie środków na opłacenie każdego wariantu (Mandel współdziałał raz z ponad 2500 inwestorami, by nabyć wszystkie losy)
- wydrukowanie w domu milionów gotowych kuponów z wypełnionymi możliwymi cyframi (dziś jest to zabronione)
- dostarczenie kuponów do kolektury
- pobranie wygranej i podział pieniędzy
ZOBACZ: Gigantyczna wygrana w USA. Blisko historycznego rekordu
Mandel wygrał w ten sposób 14 razy, najpierw w Rumunii, następnie w Australii i w USA. Największą wygraną odniósł 15 lutego 1992 r. w loterii stanu Virginia, gdzie jackpot przekroczył 27 mln dolarów, a łącznie z nagrodami niższych szczebli syndykat zarobił jeszcze więcej. FBI i CIA wszczęły dochodzenie, ale nie wykryły żadnych nieprawidłowości. Dziś Mandel cieszy się spokojną emeryturą na wyspie Vanuatu na Pacyfiku.
Królowa zdrapek z Teksasu. Nierozwikłana tajemnica
Poza skreślaniem liczb istnieje szansa na znalezienie "kopalni" zwycięskich zdrapek. Joan Ginther z Teksasu wygrała w loterii cztery razy: w 1993 r. (5,4 mln dolarów), w 2006 r. (2 mln), w 2008 r. (3 mln) i w 2010 r. (10 mln) zgarniając łącznie 20,4 mln dolarów. Nigdy nie zdradziła swojej metody.
ZOBACZ: ZUS wypłaci pieniądze wcześniej. Część osób dostanie je jeszcze przed majówką
Ginther miała doktorat ze statystyki na Uniwersytecie Stanforda. Eksperci zauważyli, że większość jej wygranych pochodziła z jednego sklepu w jej rodzinnym mieście Bishop w Teksasie, choć sama mieszkała w Las Vegas. Według teorii przedstawionej przez dziennikarza śledczego Nathaniela Richa na łamach Harper's Magazine (2011), Ginther rozpracowała algorytm dystrybucji zdrapek.
Loteria grupowała zwycięskie losy w późniejszych partiach danej serii, a Ginther miała kupować bilety hurtowo w połowie biegu danej gry, kiedy szansa na wygraną była najwyższa.
