Państwo w państwie - Hubert Nowak

12 kwietnia 2015. 2 stycznia 2006 roku, kilka minut po godzinie 23. Auto 19-letniego Huberta Nowaka wpadło w poślizg. Chłopak dachował i uderzył w słup energetyczny koło domu przy ul. Płowieckiej w Warszawie. Lekarz, który przyjechał na miejsce zdarzenia bez wydostania Huberta z samochodu uznał, że chłopak nie żyje. Po około 70 minutach od wypadku nagle jeden z policjantów dostrzegł, że zakleszczony w pojeździe mężczyzna się porusza. Ponownie wezwana karetka reanimacyjna udzieliła Hubertowi pomocy, ale dotarł do szpitala dopiero po dwóch godzinach od wypadku. Rodzice chłopaka uważają, że to właśnie niewłaściwe działanie lekarza, który przybył na miejsce zdarzenia, a także strażaka, który dowodził akcją ratowniczą są przyczyną aktualnej ciężkiej choroby ich syna. Przez lata procesu prokuratura kilkukrotnie umarzała sprawę przeciwko lekarzowi Andrzejowi M., a sąd nakazywał jej podjęcie. W końcu, po 9 latach sprawy i skierowaniu przez rodzinę prywatnego aktu oskarżenia, Sąd Rejonowy w Warszawie skazał mężczyznę na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. W sprawie pozostaje także odpowiedzialność ratownika straży pożarnej, który dowodził akcją.