Państwo w państwie - Brutalne morderstwo

13 marca 2016. Brutalne morderstwo. Osiemnaście lat błędów i zaniedbań. Sprawa, która wstrząsnęła małym Szczucinem. Skatowana siedemnastolatka. Tajemnicza śmierć świadka. Znikające dowody. Przez osiemnaście lat śledczy nie potrafią ustalić kto zabił Iwonę Cygan. Dziewczyna wyszła na spotkanie ze znajomymi i nigdy nie wróciła do domu. Znaleziono ją następnego dnia. Martwą. Został brutalnie pobita. Miała związane sznurkiem z tyłu ręce, a na szyi pętlę z metalowego drutu. - Ja myślę, że ona już wiedziała, że ją zabiją. Dopóki była przytomna to wiedziała, że straci życie - mówi ojciec Iwony. Rodzina ma serię zastrzeżeń do działań śledczych. Nieprawidłowo zabezpieczono miejsce, gdzie znaleziono dziewczynę. Rzeczy, w których była wydano rodzinie. A kiedy kazano je potem zwrócić... zaginęły. Dopiero szesnaście lat zdarzeniu, znaleziono ważną dla sprawy kasetę VHS. Dzięki niej zorientowano się, że marynarka, którą na nagraniu ma jeden z mężczyzn, może mieć związek z morderstwem. Dopiero wtedy rozpoczęto jej poszukiwania. Bez rezultatu. - Pierwsze morderstwo w powiecie. Spodziewaliśmy się szeroko zakrojonych działań. Natomiast dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że te działania zmierzały do tego, aby faktyczni sprawcy tej zbrodni nie zostali ukarani - mówi siostra Iwony. Jeden ze świadków zeznał, że widział jak Iwona rozmawia ze znajomymi na rynku, a następnie wsiada do samochodu i odjeżdża w nieznanym kierunku. Powiedział, że wie czyje to auto i kto był kierowcą. Zamiast zbadać ten trop, prokuratura zbadała… jego i stwierdziła, że ma kłopoty psychiczne. Inny świadek, który chodził po miasteczku i rozpowiadał, że wie kto zamordował Iwonę, zaginął. Znaleziono go martwego i choć upłynęło pół roku od zaginięcia, biegły stwierdził, że był wówczas pijany. Ta śmierć zamknęła usta wszystkim świadkom. Zaczęli bać się zeznawać. - Myślę, że za tą śmiercią stoją te same osoby, które zabiły moją siostrę - mówi Aneta Kupiec. Śledztwo było trzykrotnie umarzane z powodu niewykrycia sprawców. Teraz po wyroku sądu, wyliczającym śledczym liczne błędy i pomijanie dowodów, rozpatrywana jest na nowo. Czy nie jest już za późno? W drugiej części programu wrócimy do sprawy Aleksandra Brody. Były generalny konserwator zabytków został oskarżony o korupcję. Po czternastu latach został oczyszczony z zarzutów i przyznano mu ponad milion złotych odszkodowania. Za błędy urzędników zapłacimy my wszyscy, choć obowiązuje ustawa, dzięki której urzędnik może odpowiadać finansowo za swoje błędy.