Zatrzymano 27-latkę podejrzewaną o znęcanie się nad Luną

Polska

Policja zatrzymała w czwartek 27-latkę, która miała opiekować się psem swojej matki. Suka rasy amstaff, której historię Polsat News nagłośnił we wtorek była skrajnie wygłodzona, zaniedbana i niezdolna do samodzielnego poruszania się. Zatrzymana kobieta prawdopodobnie usłyszy zarzuty znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

O zatrzymaniu 27-latki poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. - Prawdopodobnie usłyszy ona zarzuty znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem - powiedział przekazał. 

 

Za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grozi do 5 lat więzienia.

 

"Przerażający obraz skrajnie wychudzonej suki"

 

W minioną sobotę, zaalarmowani przez sąsiadów 27-latki strażnicy miejscy z sekcji Animal Patrol przeprowadzili kontrolę w jednym z mieszkań na osiedlu Widzew Wschód w Łodzi. Zastali tam kobietę oraz sukę rasy amstaff w wieku około 12 lat w stanie skrajnego zaniedbania.

 

- Kiedy w końcu udało się nam wejść do mieszkania zastaliśmy przerażający obraz skrajnie wychudzonej suki. Zwierzę przebywało w wannie, co miało prawdopodobnie pozwolić jej na swobodne wydalanie, bez zanieczyszczania mieszkania - tłumaczył we wtorek Patryk Polit, z Animal Patrol Straży Miejskiej w Łodzi.

 

- Piesek trafił do nas w stanie skrajnego wyczerpania, wygłodzony - powiedziała weterynarz Daria Jagielska w rozmowie z reporterką Polsat News Ewą Żarską.

 

Jak dodała, Luna "nie potrafi sama się poruszać". - Sunia ma stary uraz lewej kończyny piersiowej, bardzo silnie przerośnięte pazury, grzybicę tych pazurów, deformę paliczków, drożdżycę między paluszkami oraz zaniki mięśniowe - powiedziała.

 

"Długa droga przed nami"

 

Według niej, pies był głodzony przez co najmniej kilka miesięcy. - Nie wychodził też na zewnątrz - dodała. Jak podkreśliła, pies waży 10 kilogramów, podczas gdy amstaff w jej wieku powinien ważyć około 25.

 

Zwierzę ma zaburzenia behawioralne. Pracownicy kliniki mają także bardzo duży problem z jej aktywizacją ruchową. - Długa droga przed nami - stwierdziła Jagielska.

 

Luna została odebrana 27-latkce, która miała przyznać, że nie stać jej było na karmę dla zwierząt. Pies przebywał u niej od 2018 r., a należy do jej matki, która od dłuższego czasu przebywała poza krajem.

ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze