Pieniądze leżały na ulicy po napadzie na bank w Wenezueli. Złodziei nie zainteresowały

Biznes
Pieniądze leżały na ulicy po napadzie na bank w Wenezueli. Złodziei nie zainteresowały
twitter.com/ConflictsW/status

Zdesperowani mieszkańcy pogrążonej w kryzysie Wenezueli wdarli się do banku w mieście Merida, na zachodzie kraju. Wynieśli z budynku głównie sprzęt biurowy. Pieniądze, które tracą na wartości w wyniku szalejącej inflacji, rozrzucili na ulicy, a część banknotów spalili.

Wenezuela zmaga się z bardzo dużą inflacją, która powoduje, że tamtejsza waluta - boliwar - mocno straciła na wartości. Skalę kryzysu, jaki panuje w kraju, doskonale obrazują zdjęcia umieszczone na Twitterze. Widać na nich, jak po napadzie na jeden z banków, pieniądze leżą na ulicach. Część banknotów, najprawdopodobniej w geście protestu przeciwko sytuacji w kraju, została spalona.

 

 

 

 

 

Minister komunikacji Wenezueli Jorge Rodriguez powiedział we wtorek dziennikarzom, że energię elektryczną przywrócono na terenie "prawie całego kraju". Po awarii, do których doszło w miniony czwartek, większość Wenezueli była sparaliżowana z powodu braku prądu.

 

Rodriguez nazwał przywrócenie zasilania "zwycięstwem" wobec "ataku terrorystycznego", jaki USA przypuściły na sieć energetyczną Wenezueli oraz "jej mózg". Ostrzegł, że należy zachować czujność, ponieważ "wojna elektryczna wciąż trwa".

 

Również we wtorek prokurator generalny Wenezueli Tarek William Saab nakazał Sądowi Najwyższemu wszcząć śledztwo wobec tymczasowego prezydenta Juana Guaido w związku z "jego domniemanym zaangażowaniem w sabotaż systemu energetycznego Wenezueli". Dodał, że awaria prądu przyczyniła się do fali przemocy, napadów i rabunków.

 

Wcześniej dotychczasowy prezydent Wenezueli Nicolas Maduro oskarżył USA o "cybersabotaż" sieci elektrycznej i nakazał amerykańskim dyplomatom opuszczenie kraju w ciągu 72 godzin.

 

Stan wyjątkowy

 

W poniedziałek wenezuelski parlament, w którym większość ma opozycja, uchwalił w związku z brakiem energii elektrycznej dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie całego kraju, zaproponowany przez Guaido, który jest też przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego i liderem opozycji.

 

Wenezuelscy eksperci twierdzą, że problemy z dostawami energii elektrycznej są rezultatem awarii, do której doszło w elektrowni wodnej w Guri, zbudowanej w latach 1963-1986 i zaspokajającej 80 proc. potrzeb energetycznych kraju. Niezależni eksperci zwracają uwagę na chroniczne niedoinwestowanie elektrowni i bardzo zły stan infrastruktury.

 

Opozycja oskarża reżim Maduro o doprowadzenie bogatego w ropę i zamożnego niegdyś kraju do krachu gospodarczego. USA nałożyły na Caracas surowe sankcje mające odciąć reżim od systemu finansowego i dochodów z eksportu ropy.

 

Maduro, który nazywa Guaido marionetką Stanów Zjednoczonych, ma jednak nadal poparcie sił zbrojnych, a na arenie międzynarodowej - Rosji i Chin.

 

WIDEO: Napad na bank w Brazylii. W strzelaninie zginęło 12 osób, w tym dzieci

 

luq/ml/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze