"Komitet obrony Kaczyńskiego". Birgfellner po raz szósty w prokuraturze

Polska

Jesteśmy gotowi zeznawać do jutra do ósmej rano - poinformował pełnomocnik Birgfellnera mec. Roman Giertych w przerwie środowego przesłuchania. Podkreślił, że jego zdaniem ma miejsce "wyraźna próba przedłużenia postępowania, żeby przeciągnąć je na kolejny dzień". Mec. Jacek Dubois przedłużające się przesłuchanie swojego klienta nazwał "Komitetem obrony Kaczyńskiego".

W poniedziałek stołeczna prokuratura przez około dziewięć godzin przesłuchiwała Birgfellnera w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze jeden z pełnomocników Austriaka mec. Jacek Dubois. Było to już piąte przesłuchanie Birgfellnera w tej sprawie. Szóste, środowe przesłuchanie będą kontynuowane po przerwie. 

 

- Żebyście sobie państwo wyobrazili, co tu się dzieje, o czym my nie możemy mówić w sposób dosłowny, to wyobraźcie sobie państwo sytuację: jesteście w jakimś miejscu, gdzie gra winyl i nagle ten winyl się zacina. I raz, dwa, trzy, cztery, pięć, biegnie ta sama strofa. Nasz pobyt tutaj w czterdziestej którejś godzinie, co jest już dręczeniem, polega na tym, że pani prokurator się zacięła - mówił mec. Dubois w przerwie środowego przesłuchania.

 

Podkreślał, że ze strony prokuratury ciągle padają pytania, na które już udzielono odpowiedzi.

 

"Nie możemy posunąć się dalej"

 

- Jak wychodziłem z domu, rodzina się mnie pytała, gdzie idziesz. Ja odpowiedziałem: do KOK-u. Co to jest KOK? To jest Komitet Obrony Kaczyńskiego, bo inaczej nie można potraktować sytuacji, w której nic się nie dzieje, terminy ustawowe są przekroczone i nie możemy posunąć się dalej. Ja mam takie jedno pytanie: zastanawiam się (...), czy nasz klient więcej czasu spędził na straconej pracy dla pana Kaczyńskiego czy więcej spędzi w prokuraturze, która miała mu w tej sprawie pomóc - powiedział mec. Dubois.

 

- No i chyba z panem mecenasem mamy takie jedno marzenie: że, jeżeli prokuratura jest tak dolegliwa, to żeby te 50 godzin, które tutaj spędzamy (…) zostało również spędzone, żeby pan Kaczyński mógł w tej sprawie lub w innej formie przedstawić racje - powiedział.

 

"Zapraszamy państwa ze stoperami"

 

- Zapraszamy państwa ze stoperami i sprawdzimy, czy wobec tej osoby będzie tak duża dociekliwość, będziemy tego świadkami, bo jako pełnomocnicy pokrzywdzonego będziemy mieli prawo zadawać pytania i gwarantujemy, że nie będziemy zdartą, zaciętą płytą - zapewnił Dubois.

 

- Zadawane są te same pytania, które pojawiały się już raz, dwa razy - relacjonował mec. Giertych podczas przerwy w przesłuchaniach. Działania prokuratury określił jako "kompromitację".

 

- Aż mi wstyd za to co dzisiaj robi prokuratura i myślę, że mogłaby ukrywać swoją wolę ochrony Jarosława Kaczyńskiego w inny, bardziej subtelny sposób. To co z czym dzisiaj nie jest na pewno związane ze śledztwem czy z postępowaniem - dodał adwokat. 

 

"Świadek był kilkukrotnie pytany o to samo"

 

Mec. Giertych zwrócił również uwagę, że "świadek był kilkukrotnie pytany o to samo". 

 
- Zapowiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi dzisiaj zeznawać, nawet do jutra rano. Nie mamy ograniczeń czasowych. Jeżeli pani prokurator ma jakieś pytania, których jeszcze w ciągu ostatnich 50 godzin nie zadała to niech je zada - powiedział Giertych. 

 

Rano pełnomocnik austriackiego informował, że środowe przesłuchanie jest "ostatnie w postępowaniu sprawdzającym, w którym będziemy brać udział". - Prokuratura nie informowała, żeby miały być kolejne przesłuchania - powiedział dziennikarzom przed przesłuchaniem Giertych. 

 

- Jeżeli do jutra prokuratura nie rozpocznie śledztwa, to odwołamy się do prokuratora nadrzędnego. Jeśli ten nie zareaguje, to w ciągu najbliższych dni będziemy składać skargę na przewlekłość - powiedział Giertych.

 

"Idź pan do sądu, nic panu nie zapłacimy"


Giertych podkreślił, że "mamy do czynienia z człowiekiem, który zainwestował swój czas i pieniądze, zaciągnął wiele zobowiązań, przeniósł się do Polski, żeby na końcu usłyszeć: idź pan do sądu, nic panu nie zapłacimy". - Jeżeli to nie jest oszustwo, to co jest w Polsce oszustwem? - pytał adwokat.

 

Pytany o wtorkowe spotkanie z ambasadorem Austrii, mec. Giertych podkreślił, że ambasador zapewnił o tym, że "bardzo uważnie śledzi" sytuację związana z przesłuchaniem Birgfellnera. Zaznaczył, że rozmowa na ten temat była "bardzo miła", mimo że możliwości ambasady w tej kwestii są "dość ograniczone".

 

Przed poniedziałkowymi przesłuchaniami Roman Giertych podkreślił, że mamy do czynienia z "sytuacją zniecierpliwienia" ze strony austriackiego biznesmena, który chce, by prokuratura wszczęła postępowanie "jak najszybciej".

 

- Jeżeli w poniedziałek prokuratura wszczęłaby postępowanie, miałaby szansę we wtorek przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego, a my moglibyśmy w środę zrobić konfrontację i to jest naszym oczekiwaniem na środowy termin, abyśmy mieli konfrontacje, jeżeli prokuratura uzna, że są sprzeczności w zeznaniach - stwierdził Giertych.

 

"Mamy do czynienia z totalną kompromitacją"

 

Po południu Giertych ponownie wyszedł do dziennikarzy. - Mamy przerwę godzinną, zapowiedzieliśmy pani prokurator, że jesteśmy gotowi do jutra, do ósmej zeznawać - powiedział mec. Roman Giertych. Ocenił też, że jego zdaniem trwa "wyraźna próba przedłużenia postępowania w ten sposób, żeby przeciągnąć je na kolejny dzień". - Zadawane są te same pytania, które były zadawane już raz lub dwa razy. Pani prokurator cytuje zdanie po zdaniu z zawiadomienia wielostronicowego, które żeśmy złożyli, pytając świadka, żeby ustosunkował się do kolejnych zdań, co już zresztą robiła poprzednio - relacjonował Giertych.

 

- W moim odczuciu mamy do czynienia z totalną kompromitacją, aż mi wstyd za to, co dzisiaj robi prokuratura. Myślę, że mogłaby ukrywać swoją wolę ochrony Jarosława Kaczyńskiego w inny, bardziej subtelny sposób - ocenił.

 

- Na razie pani prokurator udało się chyba zadać jedno pytanie, którego nie było - wskazał Giertych.

 

Podkreślił, że obecnie Birgfellner jest w stanie zeznawać "do oporu, nawet do jutra rana", ale nie są zainteresowani przeniesieniem przesłuchania na kolejny dzień. - Pani prokurator wielokrotnie pytała, czy świadek dobrze się czuje, żeby zeznawać" - dodał. Pytany o to, kiedy złożona zostanie ewentualna skarga na przewlekłość postępowania, Giertych podkreślił, że nie wiadomo, kiedy zakończy się środowe przesłuchanie. "W ciągu najbliższych paru dni, jeśli nie będzie wszczęte śledztwo - dodał.

 

Giertych poinformował, że do godz. 13 trwa godzinna przerwa lunchowa, ustalono też przerwę na kolację w godzinach 19.00-20.30. - Być może potrzeba będzie jeszcze przerwy śniadaniowej jutro rano - powiedział.

 

3 tys. zł za niestawienie się na przesłuchaniach

 

W połowie lutego "Gazeta Wyborcza" podała, że Gerald Birgfellner zeznał w prokuraturze, iż Jarosław Kaczyński nakłonił go do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna; chodziło o budowę drapaczy chmur w Warszawie.

 

Birgfellner był już przesłuchiwany po raz piąty. Wcześniej prokuratura przesłuchiwała go 11, 13 i 28 lutego oraz 1 marca. Łącznie przez prawie 40 godzin. Wydano też postanowienie o nałożeniu na Birgfellnera dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na 21 i 22 lutego.

 

W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z austriackim biznesmenem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna.

 

Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców.

msl/dk/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze