KE nakazuje Czechom zakończenie nadzwyczajnych kontroli polskiej wołowiny. Czesi na razie odmawiają

Biznes
KE nakazuje Czechom zakończenie nadzwyczajnych kontroli polskiej wołowiny. Czesi na razie odmawiają
Pixabay/Zichrini

- Komisja Europejska uważa, że nadzwyczajne kontrole polskiej wołowiny po wykryciu salmonelli w jednej partii mięsa, są dysproporcjonalne do zagrożenia i Czechy muszą zrezygnować z tych h działań do końca tygodnia - mówi dziennikarce Polsat News Dorocie Bawołek Anca Paduraru, rzeczniczka KE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności. - Inspekcje utrzymamy - odpowiada czeski minister rolnictwa.

Paduraru poinformowała, że unijny komisarz ds. żywności i bezpieczeństwa Vytenis Andriukaitis napisał 25 lutego list do czeskich władz, żądając wycofania dodatkowych kontroli polskiej wołowiny do końca tego tygodnia.   

Czesi: kontrole utrzymamy

 

Jak poinformowało czeskie radio irozhlals.cz, ministerstwo rolnictwa tego kraju potwierdziło otrzymanie pisma z KE, ale kontrole nadal uważa za konieczne. 

 

- Priorytetem dla nas jest ochrona naszych konsumentów. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, uważamy za konieczne kontrolowanie wołowiny z Polski" - powiedział  cytowany przez czeskie media Vojtech Bily, rzecznik ministerstwa. - Jeśli Polska przyjmie odpowiednie środki prawne, aby zapobiec pomyłkom, takim jak nielegalny ubój lub skażone mięso, jesteśmy gotowi anulować kontrole nadzwyczajne - dodał.

 

Wyjaśnił też, że strona polska poinformowała, iż takie "​​środki zostaną przyjęte do końca marca".

 

Kontynuację kontroli potwierdził dyrektor generalny Państwowej Administracji Weterynaryjnej Zbynek Semerad. 

 

Już w ubiegłym tygodniu Andriukaitis w rozmowie z Bawołek ostrzegał przed "protekcjonistycznymi zapędami" niektórych państw w przypadku problemów z jakością żywności w innych krajach, również unijnych:
 
Działania proporcjonalne do zagrożenia
 
- Żaden kraj nie może, chyba że ma odpowiednie usprawiedliwienie, prosić o dalsze, dodatkowe kontrole, o ile ma powody, niezwiązane z protekcjonizmem. Nie wolno pozwolić krajom członkowskim na używanie narzędzi protekcjonistycznych. To sprzeczne z zasadami wspólnej polityki rolnej, wspólnego rynku, wspólnego systemu kontroli  i innych wspólnych wymogów - powiedział. 
 
Czesi wprowadzili nadzwyczajne kontrole polskiej wołowiny w lutym, gdy w jednej z 200 próbek pobranych do badania wykryli bakterie salmonelli. Do unijnego system ostrzegania RASFF przekazali informacje na ten temat. 20 lutego czeski minister rolnictwa Miroslav Toman  uzasadniał kontrole właśnie stwierdzeniem obecności salmonelli w 700-kilogramowej partii polskiego mięsa. 
 
Z tego powodu do odwołania wołowina z Polski przez wprowadzeniem do obrotu w Czechach jest badana przez akredytowane laboratoria.
 
Przy okazji wyszło na jaw, że w niektórych czeskich restauracjach polską wołowinę oferowano jako argetyńskie steki - uznane za jedne z najsmaczniejszych na świecie i odpowiednio droższe. 
 
Zidentyfikowane ryzyko 
 
Rzeczniczka KE przyznała, że unijne prawodawstwo przewiduje możliwość podjęcia przez państwo członkowskie różnych działań  wobec żywności, która może stanowić zagrożenie dla zdrowia, ale "powinny być one proporcjonalne" do zidentyfikowanego ryzyka.
 
Rzeczniczka dodała, że salmonella stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzkiego i często wiąże się z epidemiami przenoszonymi przez żywność.

 

Polski minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w reakcji na decyzje Czechów argumetnował, że Polska ma świetne rolnictwo, dlatego "każdy pretekst jest dobry, żeby nam przywalić" i oskarżyć o to, że "mamy paskudną żywność". Polska strona poleciła skontrolowanie zakładu na Mazowszu, który dostarczył mięso do Czech.

Dorota Bawołek/ dro/ Polsat news

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze