Przesłuchanie Birgfellnera. "Rozmawialiśmy merytorycznie, nie było tego co na poprzednim spotkaniu"

Polska

- Jesteśmy coraz bliżej prawdy. Dzisiaj rozmawialiśmy merytorycznie. Nie było tego co na poprzednim spotkaniu - śledztwa inwigilacyjnego. Było dążenie do tego, co się właściwie stało - powiedział mecenas Jacek Dubois, pełnomocnik Geralda Birgfellnera w czwartek, po tym jak przerwano przesłuchanie austriackiego biznesmena. Przesłuchanie ma być kontynuowane w piątek.

Stołeczna prokuratura okręgowa przez ponad siedem godzin przesłuchiwała w czwartek Geralda Birgfellnera w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze mec. Dubois. Według mecenasa, doszło do popełnienia oszustwa na kwotę kilku milionów złotych. Wcześniej w lutym Birgfellner był już dwukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie. Jak informowała w ubiegłym tygodniu prokuratura, termin kolejnego przesłuchania Austriaka wyznaczono na 1 marca.

 

- Mam nadzieję, że efektem tych dwóch dni pracy będzie postanowienie o wszczęciu postępowania - zaznaczył pełnomocnik Austriaka Jacek Dubois.

 

 

W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS z austriackim biznesmenem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców.

 

Giertych: postępowanie pokaże nam, w jakim punkcie jesteśmy


- Mam taką opinię, że (…) to postępowanie pokaże nam, w jakim punkcie, jako kraj, jesteśmy. Czy jesteśmy w punkcie, gdzie mamy dyktaturę partyjną czy demokratyczne państwo prawa - powiedział mecenas Roman Giertych przed wejściem do prokuratury okręgowej w Warszawie. W czwartek odbywa się trzecie już przesłuchanie austriackiego biznesmena Gerald Birgfellnera.

 

Jak tłumaczył adwokat, "w państwie dyktatury partyjnej ofiara przestępstwa jest chroniona tylko wtedy, kiedy sprawca nie jest osobą powiązaną z partią". - Jeśli sprawca jest powiązany z partią, to może bezkarnie kraść, gwałcić i oszukiwać. I tak rozróżnia się dyktatury partyjne od systemów demokratycznych, gdzie rządzi prawo i zasada, że nie ma świętych krów - dodał.

 

Zdaniem Giertycha, "ta sprawa dotyczy najdelikatniejszego elementu funkcjonowania państwa, czyli sprawiedliwości, równości wobec prawa".

 

"Elementy zastraszania"

 
Giertych był pytany, czy Gerald Birgfellner czuje się zastraszany w związku z czynnościami prowadzonymi przez prokuraturę. Według mecenasa, "wyznaczenie kary 6 tys. zł, maksymalnej grzywny, za to, że mój mocodawca nie mógł stawić się na poprzednie przesłuchanie, mimo że wcześniej się stawiał, jest elementem zastraszania". - Te różne sygnały, które puszcza prokuratura, ataki na pełnomocników, kłamliwe wypowiedzi rzecznika prokuratury, który zarzucił mi próbę ingerencji w zeznania, co jest absolutnym kłamstwem - to według Giertych elementy zastraszania, które stosuje prokuratura.

 

- Pan Birgfellner jest już przesłuchiwany trzeci raz, a te osoby, które już dawno powinny być przesłuchane, uciekają i śmieją się w twarz - dodał.

 

Jak podkreślił mecenas, "nie chodzi tylko o pana Birgfellnera, ale o każdą osobę, która zostanie oszukana przez jakiegoś działacza PiS-u, żeby nie bała się pójść do prokuratury, aby państwo taką osobę chroniło". - O to dzisiaj walczymy - zaznaczył.

 

Od początku mamy do czynienia z cyrkiem politycznym, który jak zwykle organizuje Roman Giertych - ocenił w czwartek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Odniósł się w ten sposób do słów Giertycha o próbach zastraszenia Birgfellnera przez prokuraturę.

 

- Przypominam państwu, że to przecież jego mocodawca złożył zawiadomienie do prokuratury i ciągle prokuratura miała problem żeby go przesłuchać, tzn. on sam na początku skończył przesłuchanie, bo stwierdził, że więcej czasu nie mógł, umówił się na kolejne, nie stawiał się, ciężko było się z nim skontaktować - mówił.

prz/maw/bas/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze