"Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego nie otrzymała Oscara. A mogła mieć trzy

Kultura

W niedzielę w Los Angeles po raz 91. przyznane zostały nagrody amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej. Najlepszym filmem wg Amerykańskiej Akademii Filmowej okazał się w tym roku "Green Book" w reżyserii Petera Farrelly'ego. "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego nominowana w trzech kategoriach - za reżyserię, zdjęcia oraz najlepszy film nieanglojęzyczny - nie zdobyła ani jednej statuetki.

Podczas tegorocznej gali oscarowej nie wyłoniono zdecydowanych zwycięzców. Najwięcej nagród zdobył biograficzny film o Freddiem Mercurym "Bohemian Rhapsody" w reżyserii Bryana Singera. Obraz nominowany w pięciu kategoriach zdobył cztery Oscary - za najlepszy dźwięk, najlepszy montaż, najlepszy montaż dźwięku oraz najlepszą pierwszoplanową rolę męską dla Ramiego Malka.

 

Polski kandydat do amerykańskiej nagrody - "Zimna Wojna" w reżyserii Pawła Pawlikowskiego - został nominowany w trzech kategoriach: najlepszy film nieanglojęzyczny, reżyseria i zdjęcia. W tej ostatniej kategorii nominację otrzymał Łukasz Żal.

 

Najlepszy film

 

"Green Book" w reż. Petera Farrelly'ego został w nocy z niedzieli na poniedziałek nagrodzony Oscarem dla najlepszego filmu. Obraz Farrelly'ego okazał się lepszy od "Faworyty" Yorgosa Lanthimosa, "Czarnej Pantery" Ryana Cooglera, "Narodzin gwiazdy" Bradleya Coopera, "Romy" Alfonso Cuarona, "Vice" Adama McKaya, "Bohemian Rhapsody" Bryana Singera i "Czarnego bractwa. BlacKkKlansman" Spike'a Lee.

 

"Green Book" to film oparty na autentycznej historii pianisty Dona Shirleya (Mahershala Ali) i jego kierowcy, a jednocześnie ochroniarza Tony’ego Vallelongi(Viggo Mortensen), którzy wyruszają razem w podróż na południe Stanów. 

 

PAP/EPA/ETIENNE LAUREN

Reżyser nagrodzonego Oscarem w najważniejszej kategorii filmu "Green Book" Peter Farrelly powiedział na zakończenie gali: "Ta historia opowiada o miłości, o miłości do siebie nawzajem pomimo różnic. I odkryciu prawdy, że wszyscy jesteśmy tacy sami". - To nie byłoby możliwe bez Viggo Mortensena - dodał. Aktor za swoją rolę w "Green Book" otrzymał tylko nominację do Oscara.

 

"Film z kategorii tzw. feel-good movies"

 

Zwycięski "Green Book" to obraz, który "bardzo mocno odpowiada gustowi Akademii" przyznała krytyczka filmowa Kaja Klimek. - To wcale nie znaczy, że jest zły. To bardzo dobrze zrealizowany film z kategorii tzw. feel-good movies, czyli takiej, która sprawia, że przeżywamy przyjemne doświadczenie filmowe. W tej właśnie kategorii to jest naprawdę kawał dobrej roboty. To kino nastawione na opowiedzenie historii skierowanej do odbiorcy i to się na pewno Farrelly'emu udało. Gdybym ja mogła przyznawać Oscara, to przyznałabym go komuś innemu. Ta kategoria okazała się jednak dosyć bezpiecznym wyborem, podobnie jak w zeszłym roku "Kształt wody" Guillermo del Toro - powiedziała Klimek.

 

Najlepszy scenariusz 

 

Brian Hayes Currie, Nick Vallelonga i Peter Farrelly odebrali Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny za "Green Book".

 

Za najlepszy scenariusz adaptowany wyróżniono Kevina Willmotta, Charliego Wachtela, Spike'a Lee i Davida Rabinowitza za "Czarne bractwo. BlacKkKlansman".

 

Spike Lee podczas odbierania statuetki wywołał największą burzę oklasków. - Nie włączajcie tego zegara - zażartował.

 

- Dziś jest dwudziesty czwarty lutego, najkrótszego miesiąca roku. To również miesiąc dedykowany historii Afroamerykanów. Historii mężczyzn i kobiet. Ponad 400 lat, kiedy nasi przodkowie zostali wykradzeni z Afryki, przywiezieni tutaj, żeby uprawiać pola Virginii - przypomniał. Jak dodał: "Moja babcia, która dożyła 100 lat, poszła na uczelnię, mimo że jej matka była niewolnicą. I pomogła mnie, swojemu pierwszemu wnukowi, pójść na studia, gromadząc oszczędności".

 

- Dziękuję przodkom, którzy zbudowali ten kraj, pracując w obliczu ludobójstwa jego pierwotnych mieszkańców. To potężny moment. W 2020 r. będą kolejne wybory prezydenckie. To już za chwilę. Pamiętajmy o tym i stańmy po właściwej stronie historii. Wybierzmy miłość, a nie nienawiść. Zróbmy to, co trzeba. Wiecie, że musiałem to wtrącić - zakończył, a zgromadzona w Dolby Theatre publiczność nagrodziła go stojącą owacją.

 

Najlepsza reżyseria

 

Alfonso Cuaron odebrał statuetkę za najlepszą reżyserię za film "Roma". Oscara nie zdobył Paweł Pawlikowski, nominowany za "Zimną wojnę". Meksykański reżyser został już w przeszłości nagrodzony Oscarem za najlepszą reżyserię za film "Grawitacja" (2014 r.).

 

Cuaron pokonał Pawła Pawlikowskiego ("Zimna wojna"), Yorgosa Lanthimosa ("Faworyta"), Adama McKaya ("Vice") oraz Spike'a Lee ("Czarne bractwo. BlacKkKlansman").

 

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa

 

Olivia Colman otrzymała Oscara za rolę królowej Anny w filmie "Faworyta" w reż. Yorgosa Lanthimosa. W wyścigu po Oscary Colman pokonała Glenn Close ("Żona"), Yalitzę Aparicio ("Roma), Lady Gagę ("Narodziny gwiazdy") oraz Melissę McCarthy ("Can you ever forgive me").

 

Za rolę w filmie Lanthimosa Colman nagrodzono już wcześniej m.in. Złotym Globem i nagrodą BAFTA.

PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

 

W ocenie krytyczki filmowej Kai Klimek "wspaniałą wiadomością i całkowicie zasłużoną nagrodą" był Oscar dla Olivii Colman. - Ona sama się tej nagrody nie spodziewała, co było widać po jej słodko-chaotycznym wystąpieniu, totalnie w jej stylu. Olivia Colman jest wspaniałą aktorką. Podziękowała Glenn Close, która dla niej była wzorem i idolką i była nominowana do Oscara już siedem razy. To taka trochę dziwna sytuacja dla Colman jako aktorki dopiero co odkrytej przez wielkie kino, żeby odebrać nagrodę aktorce powszechnie uznawanej, ale faktycznie rola Anny Stewart jest fantastycznie zagrana. Ktoś kiedyś powiedział, że ona jest głównie wyreżyserowana tak, żeby to była komiczna postać. Ja się w ogóle z tym nie zgadzam. Tak jak wielowarstwowym tortem jest "Faworyta", tak rola, którą zagrała Colman, jest wspaniała. Ona z jednej strony jest rozkapryszonym dzieckiem, a z drugiej - kobietą świadomą swojej władzy nad innymi ludźmi i nad krajem - zwróciła uwagę Klimek.

 

Najlepszy aktor pierwszoplanowy

 

Rami Malek otrzymał Oscara za rolę Freddiego Mercurego w filmie "Bohemian Rhapsody" w reż. Bryana Singera. Malek pokonał Viggo Mortensena ("Green Book"), Bradleya Coopera ("Narodziny gwiazdy"), Christiana Bale'a ("Vice") i Willema Dafoe ("Van Gogh. U bram wieczności").

 

Malek podczas odbierania nagrody przypomniał o roli wspierania mniejszości etnicznych i seksualnych. - Dziękuję tym, którzy zaryzykowali, by dać mi szansę. Może nie byłem oczywistym wyborem, ale w sumie wyszło nie najgorzej. Dziękuję zespołowi Queen za to, ze pozwolił mi być drobna cząstką ich fenomenalnej historii - powiedział, dodając, że na zawsze "zostanie ich dłużnikiem".

 

Aktor podkreślił, że pochodzi z rodziny egipskich emigrantów, a film "Bohemian Rhapsody" jest ważny dla "wszystkich, którzy poszukują własnej tożsamości". - Zrobiliśmy film o homoseksualiście, który żył, nie przepraszając za to, kim jest. To, że oddajemy jemu i jego historii cześć dziś wieczorem, jest dowodem, że takie historie są potrzebne - dodał.

 

Za najlepszą muzykę oryginalną nagrodzono Ludwiga Goranssona za "Czarną Panterę", a najlepszą piosenką okazała się "The Shallow" w wykonaniu Lady Gagi i Bradleya Coopera z filmu "Narodziny gwiazdy".

 

Najlepszy film animowany

 

Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film animowany otrzymał "Spider-Man Uniwersum" w reż. Boba Persichettiego i Petera Ramseya, a w kategorii najlepszego krótkometrażowego filmu animowanego nagrodzono "Bao" w reż. Domee Shi.

 

Najlepsza aktorka drugoplanowa

 

Regina King otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek Oscara w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa za rolę Sharon Rivers w filmie "Gdyby ulica Beale umiała mówić" w reż. Barry'ego Jenkinsa.King pokonała Emmę Stone i Rachel Weisz ("Faworyta"), a także Amy Adams ("Vice") i Marinę de Tavirę ("Roma").

 

King oddała hołd afroamerykańskiemu pisarzowi i eseiście Jamesowi Baldwinowi, autorowi książkowego pierwowzoru filmu. - Ty zaś, Barry - zwróciła się do reżysera - otoczyłeś to dziecko miłością i wsparciem. Sama jestem przykładem na to, że miłość i wsparcie dają siłę" - dodała. - Cieszę się, że moje nazwisko zostało wymienione przy waszych - zwróciła się do pozostałych nominowanych aktorek.

PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

Za najlepszy montaż nagrodzono Johna Ottmana za "Bohemian Rhapsody".

 

Najlepszy aktor drugoplanowy

 

Mahershala Ali został otrzymał statuetkę w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy za rolę Dona Shirleya w filmie "Green Book" w reż. Petera Farrelly'ego. Ali ma już na swoim koncie Oscara za rolę drugoplanową w filmie "Moonlight" (2017 r.). Podczas tegorocznej gali Ali pokonał w tej kategorii Sama Rockwella ("Vice"), Richarda E. Granta ("Can you ever forgive me"), Adama Drivera ("Czarne bractwo. BlacKkKlansman") i Sama Elliotta ("Narodziny gwiazdy").

 

Najlepszy film nieanglojęzyczny

 

"Roma" Alfonso Cuarona została nagrodzona Oscarem w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Nagrody nie zdobyła "Zimna wojna" w reż. Pawła Pawlikowskiego.

 

 

W kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny nominowani byli także: "Kafarnaum" w reż. Nadine Labaki, "Never look away" w reż. Floriana Henckela von Donnersmarcka oraz "Złodziejaszki" w reż. Hirokazu Koreedy.

 

PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

"Wszystko było przewidywalne" 

 

- Alfonso Cuaron zrobił świetny film i wciąż jest moim kumplem - podkreślił Pawlikowski. Komentując, dlaczego "Roma" nie otrzymała Oscara za najlepszy film, powiedział: - Tego nie wiem i wydaje mi się to dość tajemnicze. "Roma" była tak naukowo ustawiona przez Netflix, żeby wszystko powygrywała. Może to był jakiś protest?".

 

- Czułem, że w tych nagrodach jest dużo logistyki, strategii korporacyjnej. Z jednej strony rolę odegrały reklamy, z drugiej - poprawność polityczna. Wszystko było przewidywalne - stwierdził twórca.

 

Pawlikowski zaznaczył, że wraz z końcem gali oscarowej odczuł ulgę. - To już strasznie długo trwało, a dramaturgia kolejnych nagród filmowych kulminuje się Oscarami. Teraz już jest koniec, pustka, zamęt w głowie, wakacje. I trzeba się znowu zakochać w kinie, bo po tym wszystkim można się odkochać - powiedział.

 

"Pojedynek między dwoma znakomitymi filmami"

 

- Poruszamy się w przestrzeni ekstraklasy, gdzie są niewielkie różnice między jakością filmów - powiedział krytyk filmowy Michał Oleszczyk, komentując brak Oscarów dla "Zimnej wojny" w reż. Pawła Pawlikowskiego. Jak mówił, to był pojedynek między dwoma znakomitymi filmami.

 

- Liczyłem na to, że wbrew wskazaniom bukmacherów w kategorii najlepsze zdjęcia i najlepszy film nieanglojęzyczny te Oscary dla "Zimnej wojny" będą - przyznał Oleszczyk. Zaznaczył jednak, że "czarno-biały film z Polski, poświęcony naszej trudnej historii i jednocześnie ze świetną polską muzyką i świetnymi aktorami otrzymał trzy bardzo prestiżowe nominacje do najważniejszej nagrody na świecie".

 

Jak mówił, "to się nigdy nie zdarzyło i to jest gigantyczny sukces". Podkreślił, że "nie możemy sobie pozwolić nawet na odrobinę myślenia, że zaszła jakaś klęska. To jest po prostu ogromny sukces tego filmu".

 

- Może "Roma" wygrała większym ciepłem w portretowaniu bohaterów? A może zadecydowały subtelne różnice w kampaniach promocyjnych? Ważne, że była to walka dwóch gigantów - dodał krytyk filmowy. Zwrócił uwagę, że Alfonso Cuaron od lat buduje markę jednego z najlepszych i najbardziej wszechstronnych reżyserów. Przypomniał, że Meksykanin reżyserował filmy science fiction, jak np. "Ludzkie dzieci", wielkie produkcje hollywoodzkie, jak film o Harrym Potterze, ale też "Grawitację" i kino bardzo autorskie, niezależne, więc w "Romie" pokazuje się z najlepszej strony, opowiada też coś niezwykle osobistego".

 

- To był pojedynek pomiędzy dwoma znakomitymi filmami, "Roma" bardziej przemówiła do członków Akademii - podkreślił Oleszczyk. - Myślę, że w tym momencie, kiedy o tym rozmawiamy Alfonso Cuaron serdecznie ściska rękę Pawła Pawlikowskiego i jak przyjaciele rozmawiają o swoich kolejnych projektach, więc możemy się tylko cieszyć, że mamy tak wspaniałych przedstawicieli naszej sztuki filmowej na świecie - dodał. 

 

Najlepsze zdjęcia

 

Alfonso Cuaron otrzymał w nocy z niedzieli na poniedziałek Oscara w kategorii najlepsze zdjęcia za "Romę". Statuetki nie otrzymał Łukasz Żal, nominowany do nagrody za "Zimną wojnę".

 

Wcześniej statuetkę za najlepszy długometrażowy film dokumentalny odebrali Jimmy Chin, Elizabeth Chai Vasarhelyi, Evan Hayes i Shannon Dill - twórcy "Free Solo". W kategorii najlepsza charakteryzacja i fryzury za film "Vice" w reż. Adama McKaya nagrodzeni zostali Greg Cannom, Kate Biscoe i Patricia Dehaney.

 

Statuetkę za montaż dźwięku odebrali Nina Hartstone i John Warhurst, a za dźwięk - Paul Massey, Tim Cavagin i John Casali za film "Bohemian Rhapsody" w reż. Bryana Singera.

 

Członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej docenili także Ruth Carter za najlepsze kostiumy, a także Hannah Beachler i Jaya Harta za najlepszą scenografię za film "Czarna Pantera" w reż. Ryana Cooglera.

 

Najlepszy film krótkometrażowy

 

Najlepszym krótkometrażowym filmem aktorskim okazał się "Skin" w reż. Guya Nattiva, a najlepszym krótkometrażowym filmem dokumentalnym okazał się "Period. End of Sentence" w reż. Rayki Zehtabchi.

 

Za efekty specjalne uhonorowano Paula Lamberta, Iana Huntera, Tristana Mylesa i J.D. Schwalma za "Pierwszego człowieka" w reż. Damiena Chazelle'a - twórcy filmów "Whiplash" oraz "La La Land".

 

ked/hlk/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze